• Środa, 30 listopada 2022
X

Lotniskowiec Ark Royal – tylko jedna torpeda

Od sierpnia 1940 r. lotniskowce brytyjskie wzięły udział w jedenastu operacjach, których celem było dotarcie z Gibraltaru na tyle blisko Malty, by mogły tam dolecieć zabierane na pokład myśliwce Hawker Hurricane. Najczęściej wykorzystywany był Ark Royal. Kolejny jego wypad w listopadzie 1941 r. zakończył się fatalnie za sprawą U-81, a dokładniej jego wymierzonej w inny okręt salwy dziobowej, która przyniosła tylko jedno trafienie.

Wprowadzony do służby pod koniec 1938 r. Ark Royal to pierwszy zaprojektowany od podstaw duży lotniskowiec Royal Navy, w zamyśle pierwowzór nowej generacji, rezultat wniosków z eksploatacji poprzedników i uwzględnienia postępu technicznego. Jego pokład startowy był więc integralną, wzmacniającą odporność konstrukcji częścią kadłuba. W trakcie prac nad projektem okrętu wykorzystywano wyniki testów w tunelach aerodynamicznych, a dzięki tym z basenu ośrodka badawczego w Haslar pod Londynem dobrano kształt zanurzonej części kadłuba tak, że przy założonej mocy urządzeń napędowych osiągał prędkość wyższą od wymaganej. Aby liczba zabieranych samolotów była jak najwyższa, zastosowano hangar dwupoziomowy. Z tego samego powodu pokład startowy z charakterystycznym nawisem rufowym, który ułatwiał lądowania, miał aż 240 m. Na optymalne wykorzystanie jego powierzchni pozwalały urządzenia skracające dobieg (aerofiniszery) i rozbieg (katapulty parowe). Samoloty stawały się coraz większe, więc finalnie okazało się, że zamiast teoretycznie 72 maszyn w hangarach zmieści się co najwyżej 60, ale ponieważ oznaczało to kłopotliwą ciasnotę, liczbę maszyn ograniczono do 48-52. W warunkach wojennych maksimum wynosiło 44.

Projekt Ark Royal musiał jeszcze uwzględniać traktatowy limit wyporności standardowej (23 000 ts). Aby okręt mógł wejść do suchych doków w Gibraltarze i na Malcie, najmniejszych w bazach Royal Navy, długość jego kadłuba na linii wodnej nie mogła przekroczyć 213,7 m. Mimo decyzji o szerokim użyciu dającego oszczędności ciężarowego spawania (kadłub został wykonany tą techniką w 65 proc., spawana była m.in. całość konstrukcji dziobu na długości 30 m), z powodu tych ograniczeń nie było możliwe opancerzenie pokładu startowego, a pancerz burtowy chronił tylko przedziały urządzeń napędowych i komory amunicyjne. Skutki trafienia torpedowego miał ograniczać system ochronny składający się z trzech przestrzeni między poszyciem i grodzią wzdłużną: zewnętrznej powietrznej (szerokość 0,9 m), wypełnianej przez paliwo środkowej (2,3 m), i wewnętrznej powietrznej (0,76 m). Wspomniana gródź miała grubość 37 mm, tworzące ją blachy połączone były spawami. Po początkowych próbach uznano, że taka konstrukcja jest odporna na podwodną eksplozję ładunku wybuchowego o masie 340 kg. Kolejny test wykazał jednak, że detonacja w innym miejscu, na wprost spawu, oznacza przerwanie grodzi.

Limity wyporności i rozmiarów miały swoje konsekwencje także w przypadku urządzeń napędowych. Gdy obliczenia wykazały, że dla osiągnięcia wymaganych 30,75 w. konieczne jest minimum 103 000 KM, projektanci uznali, że ponad 50 000 KM na wale byłoby ryzykowne, natomiast cztery wały dają niepożądany wzrost masy siłowni. Ostatecznie więc zapadła decyzja o zastosowaniu trzech, co stanowiło rzadkość wśród okrętów Royal Navy. Konfiguracja kotłowni i maszynowni wynikała natomiast z korzyści przynoszonych przez jak najmniejsze rozmiary wysepki – projektanci lotniskowców niechętnie widzieli więcej niż jeden komin, a więc te pierwsze w układzie wzdłużnym. Poważny problem stanowiła też dla nich niewielka wysokość przestrzeni między ich sufitem i podłogą hangaru, w której musiały znaleźć się dymnice. W przypadku Ark Royal pary kotłów Admiralicji zostały ulokowane w trzech przedziałach na wysokości komina, w poprzek kadłuba. Nad nimi znajdowało się wąskie, wysokie na ok. 4 m, niepodzielone w żaden sposób pomieszczenie, przez które przebiegały dymnice. Tu też znajdowały się wentylatory i instalacje nawiewne. Za kotłowniami były pomieszczenia urządzeń pomocniczych, oddzielające je od trzech maszynowni. Łącznie siłownia zajmowała ok. 1/5 długości kadłuba.

Jej zwartość, niewielka grubość grodzi podłużnych i ciągłość pokładu nad kotłowniami szybko stały się przedmiotem krytyki, ale ostatecznie nie pociągnęła ona za sobą modyfikacji projektu. Tymczasem na próbach w maju 1938 r. Ark Royal rozwinął 31,7 w. przy 103 055 KM i wyporności 22 381 ts, więc okazało się, że już 2/3 mocy zainstalowanej dałyby prędkość ujętą w projekcie. Tym samym możliwe stało się zastosowanie dwóch wałów, z korzyściami w postaci mniejszej liczby kotłów oraz krótszych i łatwiejszych do poprowadzenia ku kominowi dymnic, a także zwiększenia głębokości systemu ochrony przeciwtorpedowej.

Zgodnie z planem Ark Royal miał być jednostką prototypową, początkiem serii czterech zastępców najstarszych lotniskowców Royal Navy. Ponieważ jednak Admiralicja uznała, że nowe jednostki muszą koniecznie mieć opancerzony pokład startowy, został jedynakiem, najdroższym wśród okrętów zamówionych wówczas dla floty brytyjskiej (kosztował ostatecznie 3,216 mln funtów). Zbudowała go stocznia Cammell Laird w Birkenhead, zwodowany został 13 kwietnia 1937 r. po ceremonii, podczas której dopiero za czwartą próbą tradycyjna butelka wreszcie się rozbiła. Swoją prestiżową nazwę przejął od transportowca wodnosamolotów, przechrzczonego niezwłocznie na Pegasus.

Oficjalne rozpoczęcie przez Ark Royal służby we flocie brytyjskiej nastąpiło w połowie grudnia 1938 r. Zgodnie z pierwotnymi planami miał zostać wysłany na Daleki Wschód, ale rozwój sytuacji międzynarodowej sprawił, że zapadła decyzja o wcieleniu go do Home Fleet. Gdy Wielka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy, wszedł w skład jednej z trzech grup poszukujących U-Bootów na wodach północno-zachodnich podejść do Wysp Brytyjskich (trzonem pozostałych były lotniskowce Courageous i Hermes). 14 września, krótko po tym, jak bazujące na nim bombowce nurkujące Blackurn Skua poleciały na pomoc atakowanemu przez U-30 frachtowcowi, U-39 wystrzelił do niego torpedy, które przedwcześnie wybuchły. Kontratak niszczycieli eskorty zmusił napastnika do wynurzenia się i tym samym został on pierwszym na liście okrętów podwodnych utraconych przez Kriegsmarine. Niemal w tym samym czasie dwa samoloty atakujące U-30 zrzuciły bomby ze zbyt małej wysokości i spadły do wody w rezultacie ich eksplozji; niemiecki okręt uratował się i wziął do niewoli pilotów. Trzy dni potem U-29 storpedował Courageousa, który szybko poszedł na dno przy znacznych stratach w ludziach i Admiralicja na długo zrezygnowała z tworzenia grup ZOP z lotniskowcami.

26 września, podczas akcji ratowania przez jednostki Home Fleet ciężko uszkodzonego okrętu podwodnego Spearfish, samolot z Ark Royal odniósł pierwsze potwierdzone zwycięstwo powietrzne Brytyjczyków podczas wojny – Skua zestrzelił jedną z trzech atakujących okręty łodzi latających Dornier Do 18. Niedługo później ciężka bomba z Heinkla He 111 wybuchła niedaleko Ark Royal. Choć załoga samolotu Luftwaffe nie była pewna trafienia, po tym, jak samoloty zwiadowcze nie znalazły lotniskowca, podwładni Goebbelsa ogłosili zatopienie go, wywołując intensywne przeciwdziałania propagandowe Brytyjczyków.

W październiku i listopadzie Ark Royal uczestniczył w poszukiwaniach pancernika kieszonkowego Admiral Graf Spee, który prowadził działania korsarskie na południowym Atlantyku. Potem powrócił do bazy w Scapa Flow, skąd wychodził na ćwiczenia. Pod koniec marca 1940 r. został skierowany na Morze Śródziemne razem z Gloriousem, ale z powodu odwołania rozkazu dotarł tylko w pobliże Aleksandrii, skąd zawrócił do Gibraltaru. Wobec niemieckiej inwazji na Norwegię od 25 kwietnia operował u brzegów tego kraju, osłaniając ewakuację wojsk alianckich spod Molde i Åndalsnes, a potem wspierając ich działania pod Narwikiem i odwrót stamtąd. 13 czerwca piętnaście Skua wystartowało z niego do ataku na stojący w Trondheim pancernik Scharnhorst – nalot zakończył się uzyskaniem tylko jednego trafienia (bomba na domiar złego nie wybuchła), a aż osiem maszyn zostało zestrzelonych.

Po powrocie do Scapa Flow Ark Royal włączono do zespołu jednostek bazującego w Gibraltarze (Force H), którym dowodził kontradm. James F. Sommerville. 3 lipca wziął udział w operacji Catapult, mającej na celu niedopuszczenie do przejęcia floty pokonanej Francji przez państwa Osi. Gdy dowódca sił bazujących w Mers-el-Kebir pod algierskim Oranem odmówił spełnienia żądań Brytyjczyków, samoloty z lotniskowca korygowały ogień, a potem nieskutecznie zaatakowały torpedami uciekający z portu pancernik Strasbourg. 5 lipca ich atak na osadzony na mieliźnie pancernik Dunkerque przyniósł wydatne powiększenie uszkodzeń okrętu.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X