

Od jesieni 2022 roku coraz częściej pojawiają się informacje, że przygotowywane przez niemiecko-francuski koncern KNDS kołowe działo samobieżne nowej generacji RCH-155 może trafić do walczącej z Rosją ukraińskiej armii. Obecnie nadal trwają intensywne prace nad tym systemem artyleryjskim, zmierzające do stworzenia jego finalnej postaci, która będzie mogła zostać skierowana do produkcji seryjnej i działań bojowych. Mimo że prace te ostatecznie jeszcze się nie zakończyły, RCH-155 jest już także intensywnie promowane i prezentowane resortom obrony różnych krajów. Niniejszy tekst stanowi niejako próbę uporządkowania publikowanych do tej pory informacji o tym dziale, reprezentującym niewątpliwie kategorię nowoczesnych rozwiązań artyleryjskich.
Prace nad działem
Nad rozpoczęciem opracowywania nowoczesnego kołowego działa samobieżnego myślano w Niemczech już na początku XXI wieku. Chodziło o system z modułem artyleryjskim AGM (Artillerie-
Geschütz-Modul). Według ówczesnych przewidywań prace nad systemem artyleryjskim miały być rozpoczęte najpóźniej w 2008 roku. Miał się on charakteryzować bardzo oryginalną konstrukcją i możliwościami nie spotykanymi dotąd w innych armatohaubicach. Przed rozpoczęciem opracowywania działa samobieżnego sformowano dla niego następujące wymagania:
- nośnikiem miał być kołowy wóz opancerzony z układem napędu 8×8;
- masa bojowa przyszłościowego systemu artyleryjskiego miała nie przekraczać 40 ton;
- przewidziano zastosowanie niespotykanej wcześniej automatyzacji, umożliwiającej redukcję
obsługi jedynie do dwóch żołnierzy, kierowca przy tym miał pełnić funkcje celowniczego, a
za nim miało być stanowisko dla dowódcy, przy czym każdy z nich miał mieć możliwość
strzelania z działa; - uzbrojeniem głównym miała być armatohaubica kal. 155mm wzorowana na dziale z
PzH2000 z kołyską cylindryczną i chromowaną lufą o stałym kącie nachylenia bruzd, a tzw.
ciśnienie konstrukcyjne gazów prochowych miało wynosić 440 MPa; - najdalsze zwalczane cele miały znajdować się w odległościach wynoszących co najmniej 40
km, a minimalna odległość ostrzeliwania celów ogniem pośrednim miała wynosić 3,4 km; - zmechanizowany układ zasilania amunicją umożliwiać miał ładowanie pocisków i ładunków
przy dowolnych kątach podniesienia lufy działa; - nowe działo miało być autonomiczne i przystosowane do działań w tzw. środowisku
sieciocentrycznym, a także wyposażone w system kierowania ogniem, miernik prędkości pocisków, czujnik temperatury komory nabojowej czy nawigację lądową; - czas od chwili zatrzymania się działa do momentu rozpoczęcia strzelania miał wynosić
nawet jedynie 20 sekund; - zakładano wysoki stopień mobilności strategicznej działa, dlatego jego transport powinien
odbywać się samolotami klasy A400M;nowe działo miało być przygotowane do wykorzystania w rożnych konfliktach, w tym asymetrycznych.
Po sprawdzeniu i zatwierdzeniu wymagań prace nad działem miały być prowadzone m.in. przez specjalistów z Krauss-Maffei Wegmann (KMW) i Rheinmetall. Na „posadowienie” części artyleryjskiej na transporterze opancerzonym z kołowym układem jezdnym zdecydowano się z powodu niższych kosztów eksploatacji, ale i ze względu na możliwość przemieszczania się jego z większą prędkością niż systemy gąsienicowe. Wybór padł na modułowy transporter opancerzony Boxer. Pomysł na projekt takiego wozu opancerzonego zrodził się we Francji już w latach 90., a Niemcy zgłosiły do niego akces. W przedsięwzięciu brała początkowo udział także Wielka Brytania. Koleje losu programu były zmienne, gdyż wycofali się z niego Brytyjczycy, a nawet Francuzi i prace kontynuowano w Holandii i Niemczech. Na stan Bundeswehry Boxera przyjęto we wrześniu 2009 roku.
Prace nad działem samobieżnym na nośniku kołowym rozpoczęto po 2010 roku. Pierwszy raz ich
efekty zademonstrowano na wystawie Eurosatory w Paryżu w czerwcu 2014 roku. W czerwcu
poinformowano także, że wkrótce w Meppen planowane jest przeprowadzenie strzelań. Według
informacji z lata 2014 roku zamierzano przygotować co najmniej cztery prototypy RCH-155
(Remote Controlled Howitzer, a liczba określa kaliber). Oczywiście, oprócz strzelań ich testy miały
obejmować także m.in. jazdy po różnych podłożach, pokonywanie przeszkód terenowych, działanie
w różnych warunkach terenowo-klimatycznych (zimowa Norwegia i pustynna Arabia Saudyjska).
Jeśli chodzi o testy ogniowe zaplanowano także strzelania do celów płynących po morzu. Po
prezentacji działa kolejne lata upłynęły na testach prototypów. Wiosną 2021 roku poinformowano,
że prace przebiegają zgodnie z planem, a w sierpniu w okolicach Klietz oficjalnie zademonstrowano
prowadzone w czasie jazdy strzelanie ogniem pośrednim. Testy trwały dalej, ale zbliżał się i czas
decyzji, choć niestety ważnym bodźcem do jej podjęcia stała się wojna rosyjsko-ukraińska. Lata
2022 i 2023 upłynęły na dalszych testach RCH-155, a o ich parametrach informowano już także
wojskowych z Ukrainy.
W związku z tym wątkiem wypada się cofnąć do września 2022 roku, kiedy to w niemieckiej prasie
pojawiły się informacje o zgodzie władz tego kraju na sprzedaż do Ukrainy 18 armatohaubic RCH-
155. Wartość kontraktu wynieść miała 216 mln euro, a za transakcję zapłacić niemiecki podatnik.
Szacowany termin wykonania zlecenia upływać miał po 30 miesiącach od podpisania kontraktu. W
2023 roku zamówiono jeszcze w dwóch transzach 36 RCH-155 dla Ukrainy. Łączna wartość trzech
zleceń, na w sumie 54 działa, sięgnąć miała 890 mln euro.
Niemiecki resort obrony poinformował 13 stycznia 2025 roku, że pierwsze działo RCH-155,
zamówione formalnie dla Bundeswehry, przekazano użytkownikowi ukraińskiemu. Wydarzenie
miało miejsce w siedzibie KNDS w zakładach w Kassel. Na 2025 rok zakładano dostawę sześciu
dział, a realizację całości zamówień zamierzano wykonać do 2027 roku.
















