• Wtorek, 18 czerwca 2024
X

F-22, pierwsza sowiecka armata dywizyjna

Prowadzone przez kilka lat próby zbudowania następcy 76 mm armaty dywizyjnej wzór 1902 zakończyły się fiaskiem. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy był zapiekły konserwatyzm znacznej części kadry dowódczej. Jeżeli dodamy do tego zacofanie przemysłu zbrojeniowego i kiepski stan metalurgii uzyskamy bardzo nieciekawe perspektywy na kolejne lata. Sytuację mógł zmienić jedynie typowy dla gospodarki socjalistycznej manewr, czyli zakup nowoczesnej technologii u kapitalistów. Ponieważ podobnie jak w przypadku czołgów uzyskanie odpowiednich technologii wytwarzania sprzętu artyleryjskiego w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii było niemożliwe, pozostawało wykorzystanie doskonałych kontaktów militarnych z Republiką Weimarską. Działające w tym państwie w warunkach konspiracji biura konstrukcyjne zdołały stworzyć szereg nowoczesnych systemów artyleryjskich przewidzianych dla przyszłej armii niemieckiej. Współpraca między niemieckimi i sowieckimi biurami konstrukcyjnymi przynosiła obu stronom wymierne korzyści. W zamian za nowoczesne technologie Związek Sowiecki przekazywał olbrzymie sumy pieniędzy, pozwalające na utrzymywanie niemieckich firm i prowadzenie nowych inwestycji. Udostępnienie sowieckich ośrodków doświadczalnych i poligonów stronie niemieckiej pozwoliło na przeprowadzanie prób z dala od wszelkich alianckich komisji pilnujących demilitaryzacji Republiki Weimarskiej. Jednocześnie z nową techniką mogli zapoznawać się najważniejsi oficerowie Armii Czerwonej. Wiadomo, że jednym z pilnych obserwatorów był marszałek Michaił Tuchaczewski. Wymiana działała także w drugą stronę i wielu sowieckich oficerów przebywało w Niemczech. Wnioski wyciągane z poczynionych obserwacji nie zawsze były jednak zgodne z faktycznie panującymi w Reichswerze tendencjami. Przykładowo informacja Uborewicza o rezygnacji przez niemiecką artylerię z lawet na rzecz podstaw o pełnym sektorze ostrzału nie potwierdziła się w przyszłości. Forsowanie takiej koncepcji przez Uborewicza, który od 1934 roku był członkiem Ludowego Komisariatu Obrony miało raczej negatywny wpływ na rozwój sowieckiej artylerii.

W latach 30. XX wieku szczególnie intensywna była współpraca z firmą Rheinmetall połączona z zakupem szeregu licencji na różne systemy artyleryjskie. Podpisany 28 sierpnia 1930 roku kontrakt przewidywał, że firma ta udzieli wszelkiej pomocy w przy opanowaniu i uruchomieniu produkcji sześciu typów dział. Konkretnie umowa obejmowała armatę przeciwlotniczą kal. 76,2 mm, moździerz kal. 152 mm, armatę przeciwpancerną kal. 37 mm, automatyczne działko kal. 20 mm, haubicę kal. 152 mm i automatyczną armatę przeciwlotniczą kal. 37 mm. Część z tych systemów została dostosowana przez producenta do amunicji używanej przez Armię Czerwoną. Jednocześnie firma zapewniała pełną dokumentację techniczną, przekazywała technologię procesów produkcyjnych oraz służyła doradztwem technicznym. Oprócz technologii umowa przewidywała zakup egzemplarzy wzorcowych oraz półfabrykatów do wszystkich systemów, części oprzyrządowania do produkcji, narzędzi, przyrządów pomiarowych, wykrojników i stempli. W sumie Niemcy stwarzali podstawy do uruchomienia produkcji seryjnej na poziomie dotychczas w Związku Sowieckim nieznanym. Umowa przewidywała także utworzenie wspólnego biura konstrukcyjnego zajmującego się amunicją, zapalnikami, materiałami wybuchowymi i innym uzbrojeniem. Na bazę tego biura konstrukcyjnego wybrano Zakłady nr 8 w Podlipkach. Obiekt ten w bardzo krótkim czasie wyremontowano i zmodernizowano oraz dostosowano do niemieckich standardów. Za wszystkie swoje usługi firma Rheinmetall zażyczyła sobie nie mniej ni więcej a 2,5 miliona dolarów. W 1930 roku była to suma astronomiczna, a jednocześnie ustawiająca na długo egzystencję firmy w kraju borykającym się ze skutkami światowego kryzysu ekonomicznego. Jak widać władza sowiecka dla „walki o pokój” była gotowa na każdy wydatek.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X