• Czwartek, 11 sierpnia 2022
X

Langusty i lotniskowce – brazylijsko-francuski zatarg o łowiska 1960-1963

Brazylia wplątała się w ten spór w wyniku splotu wydarzeń wewnętrznych i przeszacowania własnych sił przy silnej woli zmniejszenia zależności ekonomicznej od potęg zewnętrznych. Z kolei Francja kierowała się swoistą pokolonialną „nonszalancją imperialną” i przekonaniem o wyjątkowości własnej pozycji międzynarodowej.

Rybacy brazylijscy zaczęli poławiać i eksportować langusty w latach 50. XX w. Nie był to proces samoistny. Impulsu dostarczyły wysiłki amerykańskiego przedsiębiorcy Davisa Morgana, który w Fortaleza założył przedsiębiorstwo skupujące i eksportujące skorupiaki. Wcześniej, ze względu na brak możliwości transportu i dłuższego przechowywania, langusty poławiano i konsumowano lokalnie lub w celu pozyskania przynęty niezbędnej do połowów innych gatunków. Dynamika wzrostu połowów była przy tym znaczna. W następstwie tego zyskiwały one coraz większe znaczenie gospodarcze, a co za tym idzie – społeczne. Wartość eksportu skorupiaków wzrosła z 9 tys. w 1955 r. do 2,86 mln dolarów w 1961 r. Połowy prowadzono na wschodzie kraju. Głównymi portami wywozowymi stały się Fortaleza i Recife.

W tym samym czasie poważny kryzys przeżywały francuskie połowy langusty. Związane to było z koniecznością opuszczenia przez kutry wód przybrzeżnych Mauretanii, która w 1960 r. ogłosiła niepodległość. Porzucenie łowisk w Afryce Zachodniej miało więc spory ciężar nie tylko społeczny, ale i polityczny, gdyż przekładało się na utratę źródeł dochodów przez bretońskich i normandzkich rybaków. W 1960 r. przedsiębiorczy Francuzi rozpoczęli przygotowania do przeniesienia połowów z wód mauretańskich na akweny wokół wschodnich wybrzeży Brazylii. Informacje o tamtejszych łowiskach pozyskano pośrednio, głównie za sprawą francuskich maklerów firm sprowadzających langusty. Inicjatywa miała charakter prywatny. Na początku 1961 r. do Recife udali się przedstawiciele rybaków z bretońskiego portu Camaret (pod Brestem). W marcu właściwy organ brazylijski (Komisja Rozwoju Rybołówstwa) wydał im licencję połowową. W myśl przyjętych zapisów na brazylijskich wodach terytorialnych (3 Mm) przez 180 dni mogły operować trzy francuskie statki rybackie (Lonk Ael, Gotte oraz La Tramontane). Decyzję o zmianie łowisk można traktować jako przejaw głębokiej determinacji rybaków, stojących wobec bardzo realnej groźby bankructwa. Wspomnieć wszak trzeba, że z Brestu na wody zachodnioafrykańskie było 3300 km, do wschodnich wybrzeży Brazylii zaś – około 6600 km z postojem na Wyspach Zielonego Przylądka. Dystans rósł więc dwukrotnie, a wraz z nim ponoszone ryzyko, podczas gdy rentowność całego przedsięwzięcia spadała.

Od samego początku obecność Francuzów w Brazylii budziła protesty. Aby je częściowo choćby spacyfikować, na jednostki rybackie skierowano brazylijskie grupy inspekcyjne. Odbyło się to w dużym pośpiechu. Inspektorów nie wyposażono w środki łączności radiowej, a ponadto nie do końca poinstruowano, co dokładnie powinno być przedmiotem ich działalności. W późniejszych relacjach francuskich znaleźć można informacje, że całą lokalną akcję inspirowały firmy amerykańskie, skupujące dotąd langusty od miejscowych po zaniżonych cenach. Nie zmienia to faktu, że pierwsze oficjalne zażalenie na decyzję Komisji Rozwoju Rybołówstwa wysłał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych dowódca 3. Okręgu Morskiego (Terceiro Distrito Naval, 3°DN, siedziba w Recife) kontradm. Augusto Roque Dias Fernandes. To również jego inicjatywa doprowadziła do zaokrętowania na francuskich statkach rybackich brazylijskich inspektorów. W Ministerstwie Marynarki zorganizowano grupę roboczą, która miała zająć się zagadnieniem zagranicznych połowów na wodach brazylijskich i wypracować stanowisko resortu w tej sprawie.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X