• Sobota, 15 czerwca 2024
X

Ławoczkiny z eskadry imienia Czkałowa

Fundowanie przez instytucje, firmy oraz obywateli różnych rodzajów uzbrojenia dla rodzimych sił zbrojnych ma długie i bogate tradycje. W latach 30. XX wieku takie akcje prowadzone były m.in. w Polsce, Hiszpanii i Grecji. Działania tego typu na największą skalę wystąpiły już jednak po wybuchu II wojny światowej. Liczne przykłady zakupu armat, samolotów czy pojazdów pancernych miały miejsce w wielu krajach, m.in. Japonii, Finlandii, USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Każdy kraj miał w tym zakresie swoją specyfikę, ale wydaje się, że to w ZSRR akcje fundacyjne prowadzone były na największą skalę i najszerzej wykorzystywano je w celach propagandowych.  

Aby zmobilizować radzieckie społeczeństwo do jak największego wysiłku dla „matki Rosji”, uzbrojenie było kupowane za pieniądze zebrane w szeroko nagłaśnianych akcjach. Fundatorami były kołchozy, zakłady pracy, szkoły, teatry, a nawet pojedyncze osoby. Przy okazji liczono na to, że ufundowana broń trafi w ręce jak najlepszych żołnierzy, a odnoszone przez nich sukcesy będą mieć dodatkową siłę oddziaływania na społeczeństwo. Chyba największy potencjał propagandowy tkwił w samolotach myśliwskich. Opisy podniebnych zmagań i sukcesów odnoszonych przez pilotów Wojenno-Wozdusznych Sił (WWS) prezentowane na łamach gazet oraz pokazywane w kronikach filmowych gwarantowały dotarcie do milionów Rosjan i rozbudzenie w nich dumy narodowej.

W praktyce wyglądało to jednak różnie. Na ufundowanych samolotach rzeczywiście latało wielu bardzo dobrych pilotów myśliwskich, ale przecież nie każda taka maszyna trafiała w ręce asa. Niektóre z nich dość szybko zostały zniszczone w podniebnych zmaganiach, a niektóre trafiły nawet w ręce przeciwnika.

Historia samolotów myśliwskich spod znaku Ła, które utworzyły eskadrę nazwaną imieniem Walerija Czkałowa, jest dobrą ilustracją tego, jak w ZSRR przebiegały akcje zbierania funduszy, jakie uzyskano efekty i jak je wykorzystywano w celach propagandowych. Wiele wydarzeń dotyczących tej eskadry do dziś nie zostało jednoznacznie wyjaśnionych, inne natomiast obrosły mitami.

Lokalna inicjatywa

11 grudnia 1942 roku gazeta „Gorkowskaja Komuna” opublikowała odezwę kołchoźników z obwodu czkałowskiego skierowaną do robotników zatrudnionych w Gorkim (obecnie Niżnyj Nowgorod) i jego okolicach. Chodziło o zbiórkę pieniędzy na zakup eskadry samolotów myśliwskich, która miała nosić imię Walerija Czkałowa. Impulsem do tej akcji była zbiórka pieniędzy przez kołchoźników z regionu tambowskiego, którzy na początku listopada przekazali 40 milionów rubli na zakup czołgów dla Armii Czerwonej. Pojawił się przy tym wątek rywalizacji – deklarowano, że na zakup eskadry samolotów musi być zebrana jeszcze większa kwota.

Komunikaty informujące o efektach zbiórki ukazywały się przez jakiś czas codziennie na pierwszej stronie gazety, co było skutecznym zabiegiem motywacyjnym. Wytworzona została presja, aby ludzie oddawali dla ojczyzny to, co zdołali zaoszczędzić – pieniądze, kosztowności i inne dobra materialne. Jedni przekazywali na zakup eskadry samolotów po kilkaset, a inni po kilka tysięcy rubli. Byli też rekordziści, którzy mieli ofiarować nawet ponad 100 tysięcy rubli. Jak już wspomniano, wsparcie mogło także polegać na przekazywaniu różnych dóbr materialnych. Rodzina Moskalewów z zapomnianej przez Boga i partię wioski Spirino przekazała: 25 pudów [409,5 kg] chleba, 30 pudów [491,4 kg] ziemniaków i ponad 100 tysięcy rubli. Ich dar miał podobno wystarczyć na zakup jednej maszyny myśliwskiej Ła-5. Tyle tylko, że Demjan J. Moskalew był przewodniczącym kołchozu „Nowa droga” i najprawdopodobniej był to efekt zbiorki przeprowadzonej wśród wszystkich kołchoźników, a nie jednej rodziny.

Sytuację ze zbiórką funduszy dodatkowo „podgrzał” telegram od Józefa Stalina, który 18 grudnia dotarł do Gorkiego. Brzmiał on następująco: Proszę przekazać kołchoźnikom i kołchoźnicom z regionu gorkowskiego, którzy zebrali 60 milionów rubli na Fundusz Armii Czerwonej w celu utworzenia eskadry samolotów bojowych „Walerij Czkałow”, moje braterskie pozdrowienia i wdzięczność od Armii Czerwonej.

Zebranie w ciągu kilku dni tak pokaźnej kwoty wydaje się mało prawdopodobne, raczej był to zabieg propagandowy. Nie chodzi przy tym o to, by kwestionować zaangażowania mieszkańców regionu Gorkiego w pomoc frontowi. Na pewno wielu ludzi spontanicznie uczestniczyło w zbiórce funduszy na zakup samolotów myśliwskich – w ten sposób mogli przyczynić się do obrony swojego kraju. Zapewne byli i tacy, którzy chcieli się w ten sposób zemścić na Niemcach za doznane krzywdy. Niebagatelną rolę odgrywał ponadto strach – kto nie uczestniczył w zbiórce, mógł być postrzegany jako wróg ludu i ojczyzny. Niezależnie od motywacji – biorąc pod uwagę możliwości finansowe mieszkańców ZSRR, ofiarność ludzi mogła się okazać niewystarczająca – sami niewiele mieli i często walczyli o przeżycie. Można więc zadać pytanie – skąd tak naprawdę wzięły się pieniądze na zakup eskadry samolotów myśliwskich?

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X