• Sobota, 20 lipca 2024
X

NATO kontra Układ Warszawski. Siły potencjalnego konfliktu w Europie w latach 80.

Ewentualny konflikt zbrojny w Europie w czasach zimnej wojny toczyłby się pomiędzy siłami Sojuszu Półnoatlantyckiego i Układu Warszawskiego na obszarze lądowym określanym jako europejski teatr działań wojennych. Ten obszar w NATO – z punktu widzenia typowo wojskowego – został podzielony na teatry lądowe, północnoeuropejski (PłnETDW), środkowoeuropejski (ŚETDW) i południowoeuropejski (PłdETDW), brytyjską strefę obrony oraz typowo morski wschodnioatlantycki teatr działań wojennych (WTDW). Najważniejszy z punktu widzenia ewentualnych działań zbrojnych był ten drugi, ŚETDW, na którym – według planistów obu stron – miały toczyć się główne walki i z tego względu zgrupowano na nim większość sił potencjalnych przeciwników.

Teatry działań wojennych w Europie

Północnoeuropejski teatr działań wojennych obejmował w części północnej i środkowej obszar Norwegii i wody okalające ten kraj (Finlandia i Szwecja pozostawały poza strukturami obu głównych bloków wojskowych i ich udział w konflikcie po którejś ze stron był niewiadomą), a w części południowej Danię oraz zachodnią część Morza Bałtyckiego. Rozciągał się na ok. 2800 km od przylądka Nordkapp do Hamburga i miał zróżnicowaną głębokość: od 30–50 km na samej północny po 500 km na południu. Charakteryzował się dużą rozciągłością, a co za tym idzie – różnorodnością obszarową i klimatyczną. Znaczenie tego obszaru było jasne dla planistów obu stron – nie umniejszając znaczenia innych teatrów działań wojennych, stwierdzano, że bez należytego zabezpieczenia skrzydeł typowo lądowego, środkowoeuropejskiego teatru działań wojennych, nie będzie można zrealizować celów ewentualnego starcia zbrojnego na kontynencie. Panowanie nad rejonem skandynawskim i okalającymi go akwenami umożliwiało, a wręcz gwarantowało kontrolę oceanicznych i morskich szlaków komunikacyjnych między Ameryką Północną a Europą oraz pozwalało utrzymać kontrolę nad wyjściem floty radzieckiej z Morza Barentsa na Atlantyk. Według dowództwa NATO obrona i utrzymanie Norwegii były uznawane za podstawę zachowania bezpieczeństwa i ciągłości komunikacji przez Atlantyk. Z kolei utrzymanie Danii miało zapewnić swobodę korzystania z Wielkiej Brytanii jako bazy przyjęcia i przeładunku sił wzmocnienia.

Poszczególne obszary operacyjne tego teatru stanowiły strategiczną całość, obejmującą w pierwszym obszarze wody przyległe do wybrzeży północnej i środkowej Norwegii, w drugim akweny przybrzeżne południowej Norwegii, a w trzecim wschodnią część Morza Północnego, Morze Bałtyckie i jego cieśniny oraz Danię i północną część RFN.

PłnE TDW był uznawany za teatr działań powietrzno-morskich z pomocniczym udziałem działań lądowych. Mimo to uznawano, że cały obszar Norwegii zapewni rozwinięcie zgrupowań sił zbrojnych i prowadzenie aktywnych działań na lądzie, szczególnie w północnej części państwa w pobliżu granicy z ZSRR, a także będzie stanowił trasę uderzeń lotniczych na głębokie zaplecze przeciwnika. Południowy obszar teatru, obejmujący zasadniczo Morze Bałtyckie, za ważny operacyjnie rejon potencjalnego konfliktu, na którym będą prowadzone intensywne działania morskie i lotnicze. Południowa linia brzegowa Bałtyku stanowiła rubież wyprowadzającą na obszary lądowe głównych państw bloku wschodniego. Według ówczesnych poglądów kształt Morza Bałtyckiego, akwenu zamkniętego, wcinającego się głęboko w kontynent europejski i połączonego z oceanem poprzez cieśniny duńskie oraz Morze Północne, w sposób zasadniczy określał zadania sił obu stron w początkowym okresie wojny. Stwierdzano, że dowództwo Układu Warszawskiego będzie dążyło do zdobycia panowania w strefie cieśnin w celu zapewnienia sobie możliwości wyprowadzenia grup okrętowych na Morze Północne, a siły morskie państw NATO będą starały się utrzymać nad nimi kontrolę. Taki pogląd był aktualny do połowy lat 80. – w ostatnich latach dekady uznawano, że szanse opanowania cieśnin, a szczególnie skutecznego desantu sił Układu Warszawskiego na Jutlandię, są coraz mniejsze i konieczna jest redefinicja celów wojny na tym obszarze (w praktyce: rezygnacja z desantu na Danię).

Środkowoeuropejski teatr działań wojennych rozciągał się od północnej części Republiki Federalnej Niemiec (bez Szlezwiku-Holsztynu) przez Belgię, Holandię do Luksemburga. Formalnie do ŚETDW zaliczano również terytorium Francji, z tą uwagą, że od 1966 roku państwo to pozostawało poza strukturami wojskowymi NATO, mimo czego utrzymywało jednak spore siły pierwszego rzutu stacjonujące w południowo-zachodniej części terytorium Niemiec Zachodnich. Szerokość tego TDW wynosiła 700 km, a głębokość 250–500 km. Był to obszar dużej koncentracji przemysłu, znajdowała się na nim również baza energetyczna gospodarki państw zachodniej Europy, a duże zasoby ludzkie gwarantowały możliwość rozwoju społeczno-gospodarczego. Najbardziej newralgiczna z punktu widzenia pierwszej fazy działań militarnych była część wschodnia, przedzielona na wschodzie przez granicę z Niemiecką Republiką Demokratyczną i Czechosłowacją o łącznej długości 700 km (950 km, wliczając granicę z Austrią).

ŚETDW był uznawany za najważniejszy z trzech lądowych europejskich TDW jako ten, na którym będą się decydować losy ewentualnego konfliktu. Z uwagi na centralne położenie w stosunku do obszarów Europy Zachodniej i Środkowej oraz ukształtowanie terenu – z Niziną Północnoniemiecką pozwalającą wojskom na dogodne pod względem wojskowym prowadzenie operacji od linii rzeki Łaba po rejon na zachód od Zagłębia Ruhry – miał mieć kluczowe znaczenie w rozstrzygającym starciu lądowym. Jednym z przewidywanych celów zgrupowań wojsk Układu Warszawskiego miało być bowiem zajęcie Zagłębia Ruhry i dojście do wybrzeży Morza Północnego na wysokości północnych Niemiec, Belgii i Holandii, co zmniejszyć miało szansę na przybycie sił wzmocnienia zmobilizowanych w Stanach Zjednoczonych. ŚETDW miał relatywnie niewielką głębokość strefy działań bojowych, wynoszącą średnio 150–200 km, utrudniającą głębokie urzutowanie sił obronnych – jak zakładano w NATO – i szerokie wykorzystanie manewru jako elementu operacji. Szerokość teatru przy wspomnianej niewielkiej głębokości miała negatywny wpływ na manewr siłami po liniach wewnętrznych. Z punktu widzenia Układu Warszawskiego niewielka relatywnie głębokość obszaru działań umożliwiała szybsze dotarcie do założonych celów operacyjnych, pod warunkiem zmasowania sił na głównych kierunkach uderzeń i zachowanie zakładanego tempa działań.

ŚEDTW jako całość uznawano za obszar dogodny do prowadzenia lądowych działań bojowych, z użyciem dużych mas wojska, ponieważ znajdowała się na nim gęsta i wydajna sieć komunikacyjna, obejmująca główne i pomocnicze linie drogowe i kolejowe. W pierwszej fazie hipotetycznej wojny dla sił Układu Warszawskiego oznaczało to dogodne prowadzenie działań zaczepnych, a dla wojsk NATO – operacji obronnych. Pewną przeszkodą na terytorium RFN była gęsta sieć przeszkód wodnych (zakładano, że duża część infrastruktury mostowej zostanie zniszczona lub uszkodzona w stopniu uniemożliwiającym użycie przepraw) wymagająca użycia odpowiednich środków inżynieryjno-przeprawowych. Terytorium ŚETDW było średnio zalesione i średnio zurbanizowane (przykładowo ok. 40 proc. powierzchni RFN stanowiły tereny leśne lub zurbanizowane), co z jednej strony ułatwiało obronę poprzez tworzenie zapór i zawałów oraz sprzyjało maskowaniu sił, z drugiej jednak zmniejszało, w przypadku lasów, możliwość manewru większych sił obu stron i utrudniało obserwację.

Na obszarze ŚETDW na warunki atmosferyczne miał wpływ klimat atlantycki, który charakteryzował się częstszymi i intensywniejszymi opadami niż we wschodniej części kontynentu europejskiego. Nie bez znaczenia były również warunki klimatyczne, w tym tworzenie się takich zjawisk atmosferycznych jak mgły. W związku z tym ukształtowanie terenu i warunki atmosferyczne wskazywały, że w 90 proc. wszystkich sytuacji bojowych prowadzenie obserwacji naziemnej i strzelanie ogniem bezpośrednim będzie możliwe na odległość mniejszą niż 2000 m.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X