• Środa, 23 listopada 2022
X

Newa – pół wieku obrony polskiego nieba

Rakietowy system przeciwlotniczy S-125 Newa, którego żywotność producent oceniał początkowo na 20 lat, stał się symbolem długowieczności u naszych rakietowców. Dzięki wprowadzanym modyfikacjom, kolejne decyzje o jego wycofaniu z eksploatacji były odkładane w czasie, ostatecznie następcą Newy będą dopiero amerykańskie Patrioty.

Pierwsza dekada budowy rakietowego parasola obrony przeciwlotniczej nad Polską była związana z zakupem systemów średniego zasięgu SA-75M Dwina i S-75M Wołchow. Formowane kolejne dywizjony ogniowe artylerii rakietowej (taka była ich oficjalna nazwa aż do 1991 roku, w skrócie doar) utworzyły strefową obronę wokół Warszawy, Trójmiasta, Górnego Śląska i Poznania. Rozpoczęto także organizowanie jednostek chroniących rejon Szczecina, docelowo z myślą o ciągłym pasie obrony wzdłuż całego naszego wybrzeża. W kolejnym etapie za konieczny uznano zakup dodatkowego systemu bliskiego zasięgu, przeznaczonego do zwalczania celów nisko lecących. Początkowo polscy planiści skłaniali się do zakupu systemu 2K12 Kub, jednak gdy podejmowano ostateczne decyzje w tej sprawie nie był on jeszcze oferowany do sprzedaży. Związek Radziecki, który dostarczał sprzęt sojusznikom, miał decydujący wpływ na temat tak istotnych planów rozbudowy systemu obrony przeciwlotniczej i w ramach ujednolicenia stref, które miały objąć docelowo cały obszar nad krajami członkowskimi Układu Warszawskiego, wskazał jako właściwy dla Wojsk Obrony Powietrznej Kraju system S-125 Newa.

Gigantyczne plany rozbudowy

W październiku 1969 roku gotowy był dwuwariantowy plan dalszej rozbudowy stanowisk artylerii rakietowej w latach 1971–1975. Wariant I zakładał znaczące wzmocnienie obrony strefy nadmorskiej, szczególnie na małych wysokościach, poprzez sformowanie m.in. aż siedemnastu dywizjonów z systemem S-125/S-125M, które miały być rozmieszczone od Świnoujścia po Hel i w rejonie Trójmiasta. Skład związków taktycznych na Wybrzeżu miał być następujący:

4. Brygada Artylerii OPK z Gdyni – jedenaście dywizjonów, w tym pięć S-125;
BA OPK w Słupsku – jedenaście dywizjonów, w tym siedem S-125;
26. BA OPK z Gryfic – jedenaście dywizjonów, w tym pięć S-125.
W dokumencie tym nie uwzględniono już zamówionego sprzętu dla czterech dywizjonów 3. Dywizji Artylerii OPK broniącej Warszawy oraz sprzętu szkolnego dla Centrum Szkolenia Specjalistów Artylerii i Radiotechniki (CSSAiR) w Bemowie Piskim, nie było też mowy o poszerzeniu zdolności bojowych 1. DA OPK z Bytomia, broniącej rejonu Górnego Śląska, oraz 79. Samodzielnego Pułku Artylerii OPK z dywizjonami rozmieszczonymi wokół Poznania.

W opracowanym równolegle wariancie II założono rozbudowę strefy dywizjonów średniego zasięgu, przechodzącej przez środek kraju, w pasie od Trójmiasta, przez Bydgoszcz i Poznań, do Wrocławia. W tym przypadku na Wybrzeżu miały również istnieć trzy brygady, ale ze znacznie mniejszą liczbą dywizjonów. Gdyńska miała mieć ich tuzin, w tym cztery S-125, gryficka osiem, w tym dwa S-125, a słupska dziewięć, w tym dwa S-125. Pamiętać też trzeba, że system S-125 Newa miał początkowo trafić także do armijnych pułków przeciwlotniczych (po cztery dywizjony w każdym) w okręgach wojskowych. W 1971 roku w ofercie pojawił się jednak system 2K12 Kub.

Ponieważ do 1975 roku żadnego z obu wariantów modernizacji technicznej dla WOPK nie udało się zrealizować, przygotowano kolejny plan na następne trzy pięciolatki, w którym tylko w pierwszej, na lata 1976–1980, wpisano sformowanie ostatnich pododdziałów wyposażonych w zestawy S-125M (czterech w dywizji śląskiej i dwóch w pułku poznańskim). Od 1981 roku nie przewidywano już tworzenia kolejnych nowych dywizjonów, miał się bowiem zacząć równie kosztowny proces wymiany starszych zestawów z wyczerpanym resursem eksploatacyjnym na sprzęt nowego typu.

Cele nisko lecące

Pierwsze przeciwlotnicze systemy rakietowe, opracowane zarówno w Związku Radzieckim, jak i USA, rozwiązały najważniejszy problem przyświecający ich stworzeniu – niszczenia celów szybkich i poruszających się na dużych wysokościach, a więc takich, które nie były możliwe do zwalczania przez klasyczną artylerię lufową nawet największych kalibrów. Szybko jednak okazało się, że skoro niebezpiecznie jest latać wysoko, zaczęto stosować taktykę lotów na małych wysokościach, które nie tylko stanowiły problem dla artylerzystów, ale były także trudno lub późno wykrywane przez systemy radiolokacyjne.

W Związku Radzieckim pierwsze prace nad systemem rakietowym do zwalczania celów nisko lecących rozpoczęto jesienią 1955 roku. Oficjalnie założenia do rozwoju systemu S-125, który później otrzymał także nazwę Newa, zatwierdził dekret Rady Ministrów z dnia 19 marca 1956 roku. Ściśle określony harmonogram prac zakładał jego pełne stworzenie, przetestowanie i wdrożenie do produkcji seryjnej do 1960 roku. Aby uprościć proces projektowania, a potem eksploatacji w jednostkach, początkowo system starano się oprzeć na opracowaniach już wdrożonych w systemie S-75. Rakiety miały przechwytywać cele lecące z prędkością 1500 km/h na wysokościach od 100 do 5000 m i w odległości do 12 km.

Prace nad systemem prowadzono równolegle w różnych zespołach, opracowując jednocześnie rakietę, system naprowadzania oraz wszystkie elementy wyposażenia zestawu dywizjonowego. W tym samym czasie inne zespoły konstruktorskie pracowały nad podobnym systemem okrętowym o oznaczeniu M-1 i nazwie Wołna. Brak sukcesów w konstruowaniu rakiety W-625 dla zestawu lądowego sprawił, że gdy w 1959 roku rakieta morska W-600 była gotowa do pełnych prób poligonowych z systemem kierowania, pojawiły się głosy o konieczności połączenia prac obu zespołów konstruktorskich i stworzenie jednego uniwersalnego systemu w wersji lądowej i okrętowej. Początkowo inżynierowie pracujący przy W-625 przekonywali decydentów, że ich projekt zostanie doprowadzony do końca. Część osób nadzorujących oba projekty wskazywała także na istotne różnice w przyjętych założeniach pracy rakiet oraz ustawień radiolokatorów naprowadzających. I tak dla S-125 za wystarczającą uznano minimalną wysokość trafienia na wysokości 100 m, co w momencie rozpoczęcia budowy kompleksu odpowiadało oczekiwanemu dolnemu limitowi użycia samolotów bojowych przeciwko celom naziemnym. Dla floty konieczne było jednak stworzenie pocisku, który zapewniłby niszczenie pocisków przeciwokrętowych, latających nad stosunkowo płaską powierzchnią morza na wysokościach 50 m. Zasadniczo różniło się też mocowanie pocisków przed startem. Na wyrzutni okrętowej zawieszano je pod szynami, zaś na wyrzutni naziemnej rakieta była podparta jarzmami na prowadnicy. Jednak dalsze niepowodzenia podczas prób W-625 oraz szybkie przygotowanie W-600 do wymagań lądowych sprawiły, że w lipcu 1959 roku ta druga została oficjalnie uznana za część systemu S-125. Nadano jej oznaczenie W-600P oraz bardziej znane 5W24.

Nowa rakieta dla S-125 była dwustopniowym pociskiem na paliwo stałe. Korpus stopnia marszowego (po odrzuceniu w pierwszej fazie lotu silnika startowego) otrzymał układ aerodynamiczny kaczki, co pozwoliło na uzyskiwanie wysokiej manewrowości przy minimalnych stratach kontroli podczas lotu na niskich wysokościach.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X