• Piątek, 14 czerwca 2024
X

Zanim nastąpił Bofors

Na początku lat dwudziestych XX wieku WP dysponowało prawdziwym konglomeratem uzbrojenia i wyposażenia. Niekorzystną dla armii różnorodność odnotowywano szczególnie w piechocie i artylerii, gdzie spotkały się najrozmaitsze konstrukcje pochodzące z wielkiej wojny lub nierzadko powstałe jeszcze przed jej wybuchem. Piechota do wspierania swoich działań wykorzystywała niewielką liczbę niemieckich granatników Granatenwerfer 16 oraz tylko nieco powszechniejsze francuskie armatki piechoty wz. 1916. Najliczniej reprezentowany sprzęt to francuski garłacz karabinowy Viven-Bessières (VB). Nie było tajemnicą, że powyższy materiał jest już w większości przestarzały i wymagał zastąpienia nowszymi konstrukcjami.

Głosy dotyczące konieczności doposażenia piechoty i kawalerii w broń pozwalającą na zwalczanie nieprzyjacielskich stanowisk cekaemów, lekkich umocnień polowych czy rzadkich jeszcze ale zawsze zwiastujących problemy czołgów pojawiły się jeszcze w trakcie wojny polsko-bolszewickiej. Próby pozyskania tego typu broni w pierwszych latach niepodległości nie powiodły się. Wśród wielu przyczyn należy wskazać zarówno brak materiału uzbrojenia o odpowiednich charakterystykach, jak i rozbieżność stanowisk w kraju między reprezentantami piechot a artylerii. Nowe, bliższe kompromisowi wytyczne przyjęła w lutym 1924 roku kierowana przez gen. bryg. Stanisława Wróblewskiego specjalna komisja. Efektem rozesłanych raz jeszcze zapytań (czyniono to w poprzednich latach już kilkukrotnie) były ponownie różnorodne oferty. Niestety żadna nie zadowalała w pełni polskich wojskowych. Wytypowano jedynie kilka najbardziej obiecujących – Driggs, Beardmore, Bofors i St. Chamond. Równocześnie skorygowano nieco wcześniejsze wymagania (tabela 1). Stabilizacja i porządek, które pojawiły się w pracach kierowanego przez gen. Wróblewskiego gremium, trafiły jednak na prozaiczne przeszkody. Jedną z nich był brak środków w budżecie na zakup choćby pojedynczych modeli dział, nie wspominając o niezbędnej do prób amunicji, częściach zamiennych itd. W trwającej równolegle do działań kierownictwa armii dyskusji na łamach polskich periodyków wojskowych kilku autorów starało się określić podstawowe wymogi dotyczące nowoczesnej broni towarzyszącej piechoty:

– możliwość towarzyszenia nawet niewielkim oddziałom piechoty w terenie, tak w natarciu, jak i w obronie,

– lekkość i ruchliwość konstrukcji,

– płaski tor lotu oraz wysoką celność,

– skuteczność pozwalającą na rażenie nieprzyjaciela na odległościach do 1000 metrów.

W większości przypadków działanie tak zarysowanej artylerii piechoty koncentrowało się na niszczeniu wykrytych stanowisk cekaemów, względnie lekkich dział lub moździerzy. Po wojnie większość państw, które dysponowały krótkolufowymi armatami kalibru 37 mm, przystąpiło do ich modernizacji na drodze wprowadzenia nowych typów amunicji lub usunięcia znanych już niedomagań i braków. Równocześnie trwały intensywne, choć niewyrażające się znaczną liczbą maszyn prace nad prototypami nowoczesnych czołgów, które określone zostaną jako szybkobieżne. Nowe gąsienicowe wozy bojowe przemieszczające się szybciej i posiadające silniejsze opancerzenie i uzbrojenie niż ich odpowiedniki z lat 1914–1918 stanowić będą jeden z czynników przyspieszających te prace. Ogólne wymagania wobec nowoczesnego działka piechoty ulegają doprecyzowaniu i niewiele różnią się od tych przedstawionych przez WP:

– kaliber około 50 mm przy masie całkowitej broni nieprzekraczającej 250 kg,

– zdolność do przenoszenia broni przez zespół 5–6 osób,

– duża siła wybuchowa pocisku pozwalająca na niszczenie czołgów na dystansie 1000 metrów,

– skuteczność działania na odległość do 2000 metrów,

– znaczne pole ostrzału w kierunku pionowym i poziomym,

– niewielkie wymiary broni pozwalające na ukrycie na polu walki.

W połowie lat dwudziestych rozpoczął się nieformalny wyścig. Z jednej strony konstruktorzy wizjonerzy tworzyli nowe, mniej lub bardziej udane czołgi i kołowe wozy bojowe. Z drugiej inżynierowi starali się stworzyć przypisany niewielkim oddziałom piechoty środek ogniowy pozwalający na niszczenie pojazdów pancernych nieprzyjaciela.

Oferty na stole

Pozostawiając na boku nieco futurystyczne pomysły niektórych wytwórni, np. holenderskiego Handelmaatschappij czy hiszpańskiego Towarzystwa Budowy Okrętów, które oferowały dwulufowe działka piechoty o różnych kalibrach, warto skrótowo przedstawić zakres dostępnej w połowie lat dwudziestych oferty zbrojeniowej:

  1. Opracowana przez zakłady Škoda w Pilznie armata 37 mm L/27 będąca rozwinięciem produkowanych jeszcze w trakcie wielkiej wojny dla armii austro-węgierskiej wzorów 1915 i 1917. Już po powstaniu niepodległego państwa czechosłowackiego Škoda kontynuowała prace nad ulepszoną wersją broni. Masa działka na stanowisku bojowym wynosiła 210 kg, a lufy z zamkiem 36 kg. Pociski o masie 0,825 kg osiągały dostateczną jak na owe czasy prędkość początkową 460 m/s. Szybkostrzelność praktyczna do 25 strz./min. Obsługa broni składała się z 7 ludzi, jej transport mógł odbywać za pomocą szlej lub juków po rozłożeniu na trzy części.
  2. Amerykańska armata M25 kalibru 37 mm będąca ulepszoną odmianą francuskiej armaty wz. 1916 (Canon d`Infanterie Mle 16). Cechą rozpoznawczą było umieszczenie oporopowrotnika nad lufą broni. Masa broni 163 kg, pociski o masie 0,7 i 0,55 kg osiągały szybkość początkową blisko 610 m/sek. Według danych powielanych w prasie fachową z końca trzeciej dekady pocisk przeciwpancerny przebijał 25 mm płytę stalową na odległość 450 m.
  3. Brytyjskie Vickers oraz Armstrong skonstruowały dwie podobne armatki kalibru 37 mm. W pierwszym przypadku masa broni na stanowisku ogniowym wynosiła 241 kg, a pocisk o masie 0,68 kg osiągał szybkość początkową 548 m/s. W drugim broń była znacznie lżejsza – 89 kg, pocisk o masie 0,68 kg i szybkości początkowej 427 m/sek.
  4. Czwarta oferta dotyczyła szwedzkiego Boforsa i jego armaty kalibru 37 mm, archetypu przyszłej słynnej armaty przeciwpancernej oznaczonej nad Wisłą jako wz. 36. Model będący w dyspozycji pod koniec lat dwudziestych osiągał masę 230 kg na stanowisku bojowym (w tym lufa z zamkiem 45 kg). Masa pocisków wynosiła 0,6 i 0,8 kg, szybkość początkowa 485 i 610 m/sek. Szybkostrzelność praktyczna 35 strz/min. Transport broni odbywał się z wykorzystaniem jednokonnego zaprzęgu lub z pomocą obsługi broni.
Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X