

Wedle amerykańskich źródeł w stoczonej 18 października 1952 roku walce powietrznej porucznik Elmer Royce Williams, pilot dywizjonu VF-781 wyposażonego w samoloty F9F Panther, miał zestrzelić cztery myśliwce MiG-15. Byłby to nie lada wyczyn, ponieważ w czasie wojny koreańskiej żaden inny pilot nie zestrzelił czterech myśliwców w jednej walce. Przyjrzyjmy się zatem temu wyjątkowemu starciu bliżej, opierając się na raporcie bojowym sporządzonym po akcji na lotniskowcu USS Oriskany oraz danych radzieckich. Wyjaśni to dlaczego Williams nie otrzymał Medalu Honoru, którego w ostatnich latach się dla niego domagano, kiedy historia przebiła się do amerykańskich mediów.

Samolot myśliwski Grumman F9F Panther z dywizjonu VF-781 podczas lądowania na lotniskowcu USS Oriskany.
Pamiętanego dnia Williams i trzech innych pilotów wystartowało w śnieżycy na samolotach F9F-5 Panther z lotniskowca USS Oriskany operującego przeciwko celom leżącym na terenie Korei Północnej w pobliżu granicy tego kraju z Chinami i ZSRS. Do amerykańskiej grupy operacyjnej TF.77 zbliżył się wówczas klucz myśliwców MiG-15. W tym czasie amerykańskie samoloty regularnie potykały się z takimi samymi maszynami startującymi z terytorium Chin i operującymi nad Koreą. Liczne były wśród nich maszyny należące do jednostek radzieckich, z jedynie naniesionymi oznaczeniami północnokoreańskimi. Tym razem jednak przeciwnikiem byli piloci radzieckiej jednostki stacjonującej na terenie ZSRR – 781. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego lotnictwa Floty Pacyfiku, który nie był zaangażowany w działania bojowe w Korei.
Przed starciem jedna z par Panther pozostała na mniejszej wysokości z powodu awarii w jednej z maszyn i Rosjanom mogły przeciwstawić się na początku jedynie dwa myśliwce. Jak wynika z amerykańskiego raportu bojowego Rosjanie zbliżyli się do pary Panther w płaskim nurkowaniu od godziny 10, a następnie odbili w prawo. Najprawdopodobniej chcieli jedynie zidentyfikować maszyny przeciwnika, ale Amerykanie myśląc że zostali zaatakowani zareagowali kontrmanewrem, wchodząc na tyły agresywnej formacji.
Williams otworzył ogień do pozostałego z tyłu jednego z Rosjan. Boczny Williamsa w osobie por. Davida Rowlandsa pogonił w nurkowaniu za trafioną maszyną, przez dłuższą chwilę nie wspierając już swojego prowadzącego pary. Williams został więc pozostawiony sam na sam z pozostałymi MiG-ami. Ostro manewrował i prowadził ogień do przemykających przed jego maszyną dysponujących większą dynamiką myśliwców przeciwników. Po walce zameldował trafienie trzech z nich. Jego maszyna odniosła jednak poważne uszkodzenia i po powrocie do walki Rowlandsa, który uszkodził maszynę jednego z Rosjan, udało mu się oderwać od napastników i wylądować na lotniskowcu, pomimo ograniczonej kontroli nad samolotem. Jego posiekany licznymi trafieniami i nie nadający się już do naprawy Panther został zepchnięty do wody.
Pod koniec starcia walki włączył się por. John Middleton, który podjął walkę z jednym z MiG-ów. W jej trakcie przeciwnik chwilowo zgubił Amerykanina, ale ten zdołał go po chwili wypatrzeć i zestrzelił, przy czym radziecki pilot katapultował się.
Analizując dane z nasłuchu radiowego Amerykanie uznali że Williams zestrzelił trzy radzieckie myśliwce w rejonie lotniskowców, podczas gdy czwarty rozbił się w drodze powrotnej. Trzech z tych zestrzeleń jednak oficjalnie nie uznano. Ponadto Mideltonowi przyznano jedno zestrzelenie, a Rowlandowi uszkodzenie jednego z przeciwników.
Nie jest prawdą, na co powoływały się media amerykańskie, że Igor Seidow, rosyjski badacz walk powietrznych w Korei , w książce „Krasnyje djawoły w niebie Korei” potwierdził utratę w tej walce siedmiu radzieckich samolotów. Otóż według zgromadzonej przez niego dokumentacji archiwalnej Amerykanie na początku starcia uszkodzili samolot lejt. Władymira Pachomkina, który wraz z lecącym z nim w parze st.lejt. Puszkariewem opuścił rejon starcia. Z powodu uszkodzenia zbiornika paliwa Pachomkin nie był w stanie dolecieć nad ląd i rozbił się w morzu. W starciu z Amerykanami zginęli także obaj piloci drugiej pary: kpt. N. Bieljakow i st. lejt. A. Wandajew.

Porucznik Elmer Williams wskazujący po powrocie z legendarnego starcia uszkodzenie swojego samolotu pociskiem kal. 37 mm wystrzelonym przez radziecki myśliwiec. Uwagę zwraca duża liczba przebić poszycia od odłamków pocisku, których suma w licznych publikacjach uważana jest za liczbę przestrzelin.
Wszystko zatem wskazuje, że Williams zestrzelił faktycznie dwóch przeciwników. Na początku starcia trafił maszynę Pachomkina, która rozbiła się w drodze powrotnej, a następnie atakowany przez pozostałych na polu walki dwóch Rosjan strącił jednego z nich. Z pewnością nie mógł obserwować losów większości samolotów, które ostrzelał w drugiej fazie starcia. Jak stwierdzono w raporcie bojowym kiedy samotnie walczył z przeważającymi liczebnie przeciwnikami, ostrzeliwał ich bowiem głównie w trakcie czołowych zbliżeń. Pozostałego MiG-a niewątpliwie zestrzelił Middleton, który w czasie swojego starcia dostrzegł jak Williams z bocznym nurkują przez chmury, odrywając się od przeciwnika.
W ostatnich latach w amerykańskich mediach prowadzona była kampania poparcia dla odznaczenia Elmera Williamsa Medalem Honoru, a wiec najwyższym odznaczeniem wojskowym Stanów Zjednoczonych. Starania rozpoczęły się w 2014 roku, kiedy emerytowany wiceadmirał Doniphan Shelton (zm. w 2021 roku) dowiedział się o jego wyczynie z okresu wojny koreańskiej, bezskutecznie próbując przekonać US Navy lub Departament Obrony do zarekomendowania go do odznaczenia Medalem Honoru. Staranie te ostatecznie zakończyły się połowicznym sukcesem, 20 stycznia 2023 roku, 97-letni Williams został bowiem odznaczony niższym odznaczeniem jakim jest Krzyż Marynarki Wojennej (Navy Cross), w uzupełnieniu do Srebrnej Gwiazdy (Silver Star), którą przyznano mu w 1953 roku. 25 kwietnia 2025 roku Elmer Ryce Williams skończył 100 lat życia.
Szczegółową monografię samolotu Grumman F9F Panther opublikowaliśmy w magazynie „Lotnictwo” nr 1/2018


















