• Piątek, 3 lutego 2023
X

Dokąd leci Roskosmos?

W wywiadzie opublikowanym 21 grudnia, na łamach portalu Aviation Expolrer, nowy szef korporacji Roskosmos, Jurij Borysow, dość obszernie przedstawił obecną sytuację państwowego giganta kosmicznego i jego perspektywy rozwoju.

Rosyjski pojazd Sojuz zbliża się do międzynarodowej stacji ISS.

W wyjątkowo szczerej rozmowie Borysow na początek przedstawił stan finansów przedsiębiorstwa, który nie napawa optymizmem:

„Dzisiejsza sytuacja finansowa i gospodarcza w Roskosmosie sugeruje, że delikatnie mówiąc, nie wszystko jest tutaj w porządku. W 2021 roku strata państwowej korporacji wyniosła 31 mld rubli. Biorąc pod uwagę sytuację, która rozwinęła się po 24 lutego – anulowanie szeregu kontraktów międzynarodowych, w tym na dostawę silników i usługi startowe – wszystko się pogorszyło. Prognozowane straty na 2022 rok to ponad 50 miliardów rubli. Główne źródło strat związane było z niewłaściwą organizacją pracy przedsiębiorstw. Spółki zobowiązywały się do wykonania zamówienia państwowego lub zleceń samej korporacji państwowej, ale nie wywiązywały się z nich w terminie. Powody są różne – od niedostarczenia podstawowych podzespołów elektronicznych po niewłaściwą organizację procesu, kulała dyscyplina pracy. Prawie wszystkie czołowe przedsiębiorstwa Roskosmosu nie wywiązały się z planowanych zobowiązań ani w 2021, ani w 2022 roku. To główny powód obecnej sytuacji finansowej.”

Miało to swój wpływ na realizację zleceń dla głównego klienta korporacji, czyli Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Wykonanie kontraktów było opóźniane, a ponieważ marże na tych zleceniach są bardzo niskie, to wobec szybko rosnących kosztów pracy i stałej ceny niemal każde przedsięwzięcie kończyło się stratą finansową. Jurij Borysow, który objął stanowisko szefa Roskosmosu w połowie lipca bieżącego roku, zamierza dochodzić odszkodowań od spółek, które nie wywiązały się ze zleceń, aczkolwiek przyznaje, że droga sądowa jest długa i trudna. Ponadto wprowadzono dodatkowe zapisy do nowo zawieranych umów, gdzie za opóźnienie o jeden miesiąc grożą konsekwencje finansowe, a gdy zwłoka sięga dwóch miesięcy Roskosmos ma prawo zerwać kontrakt i przekazać zamówienie komu innemu. Dodatkowo w trakcie trwania tzw. “wojskowej operacji specjalnej w Ukrainie” za niewykonanie zlecenia na rzecz resortu obrony grozi również odpowiedzialność karna.

Pakiet satelitów brytyjskiej firmy OneWeb, który został wyniesiony na rosyjskiej rakiecie Sojuz.

Z wypowiedzi dowiadujemy się, że obecnie największym problemem Roskosmosu jest bardzo niska wydajność w produkcji satelitów. Roczny wydatek sięga tylko 15 obiektów orbitalnych. Teoretycznie można go podnieść do 42, ale z powodu zachodnich sankcji kuleje baza komponentów koniecznych do ich wytwarzania. Jednakże nawet w idealnej sytuacji ten poziom produkcji nie stanowiłby, żadnej realnej konkurencji w porównaniu z innymi krajami. Na dzień dzisiejszy na orbicie funkcjonuje ponad 6700 statków kosmicznych. Liczba ta rośnie z dnia na dzień. Jak zauważa Borysow przedsiębiorstwo Space-X wypuszcza sześć satelitów dziennie i do 2030 roku planuje stworzyć konstelację aż 42 000 satelitów. Zdolności produkcyjne Chin to ponad 500 satelitów rocznie. Ponadto Europa, Indie oraz wszystkie inne wiodące kraje aktywnie zwiększają swoje moce produkcyjne. Rosja tego nie robi.

Dlatego dla Roskosmosu głównym priorytetem jest wprowadzenie nowego przemysłowego modelu produkcji obiektów kosmicznych. Aktualnie odbywa się to na zasadzie manufaktury. Przy krótkich seriach, niemal każdy produkt kompletowany jest indywidualnie. Według Borysowa niezbędne jest skupienie się na 1-2 uniwersalnych platformach bazowych, w których zasadnicza konstrukcja byłaby niezmienna, a różnice zachodziłyby w wyposażeniu. To ma pozwolić na uruchomienie masowej produkcji satelitów i wyjście z zapaści. Sprawę Borysow stawia wręcz na ostrzu noża, jako podstawę do przetrwania:

„Czy nam się to podoba, czy nie, na przełomie lat 2025-2026 musimy produkować 200-250 satelitów rocznie, zamiast dzisiejszych 15. A do 2030 roku dotrzeć do co najmniej jednego satelity dziennie.”

Środkiem do osiągnięcia tak ambitnie założonego celu ma być większe zaangażowanie w realizację zleceń rosyjskich spółek prywatnych, co było dotąd lekceważone przez poprzedni zarząd. Borysow widzi również szansę na nadgonienie zaległości we współpracy z Chinami, które rozwiązały w znacznym stopniu problem masowości produkcji. Po drodze jednak należy rozwiązać dwa podstawowe problemy.

Pierwszy z nich to przestarzałość technologii używanych w obecnych rakietach i satelitach. Bazowanie na spuściźnie technologicznej po ZSRR jest już na granicy ekonomicznej opłacalności. Nowe rozwiązania konstrukcyjne, mimo licznych prac badawczo-rozwojowych, nie zostały wdrożone na masową skalę. Obiektywnie trzeba stwierdzić, że jest to pokłosie niewielkich rządowych zamówień w ostatnich latach. Czas gdy Roskosmos dzierżył 40 proc. międzynarodowego rynku w wynoszeniu obiektów kosmicznych miał miejsce 10 lat temu i minął bezpowrotnie. Produkty Roskosmosu przestają być więc konkurencyjne na światowych rynkach zarówno pod względem cenowym, jak też w zakresie coraz mniej atrakcyjnych parametrów technicznych.

Drugim problemem jest zastępowanie zagranicznych komponentów produktami krajowymi. W podstawowym programie, jakim jest GLONASS, według przedstawiciela Roskosmosu miano osiągnąć zadowalające rezultaty. Istnienie tej sieci nawigacyjnej nie jest podobno zagrożone, a jej funkcjonalność jest stale utrzymywana na należytym poziomie wraz z pewną rezerwą. Jak jednak przyznaje sam Borysow efekt ten został chwilowo osiągnięty poprzez wydłużenie resursów satelitów obecnych na orbicie. Nie jest to z pewnością zbyt trwałe i niezawodne rozwiązanie, ale pozwala zyskać czas na dodatkowe działania. Płynącego z Roskosmosu optymizmu nie podzielają jednak władze w Moskwie, które w projekcie budżetu na lata 2023-2025 zamarzają od przyszłego roku zmniejszyć finansowanie projektu GLONASS o 394,2 mln rubli, a w 2024 r. o 650,7 mln rubli. Wynika to z opisanej w uzasadnieniu „niemożności realizacji niektórych kontraktów rządowych w warunkach ograniczeń sankcji zewnętrznych”. Gdyby faktycznie istniała szybka perspektywa wdrożenia nowych rozwiązań, to kwota budżetu powinna raczej rosnąć, z uwagi kosztowne prace B+R i konieczność pośpiesznego rozwinięcia bazy produkcyjnej nowych komponentów.

Pracownicy Roskosmosu ozdabiają pojazd do transportu rakiet na wyrzutnię startową łacińską literą “Z”.

Jak zauważa Borysow w rosyjskiej ofercie brakuje superciężkiej rakiety nowej generacji. Prace nad „księżycowa” rakietą Jenisej zostały w ubiegłym roku wstrzymane i nic nie zapowiada na ich szybkie wznowienie. Wygląda więc na to, że rosyjskie ambicje w kwestii lotów załogowych i eksploracji kosmosu muszą zostać na najbliższy czas znacząco ograniczone. Szef Roskosmosu odniósł się także do projektu budowy rosyjskiej stacji kosmicznej. Tego typu obiekt powinien zacząć powstawać najpóźniej w 2028 roku. Jest to spowodowane zamiarem zakończenia udziału w międzynarodowym programie ISS po 2024 roku. Decyzja została podjęta w Moskwie na szczeblu politycznym mimo, że  partnerzy z NASA i ESA chcieliby wydłużyć okres funkcjonowania stacji ISS co najmniej do 2030 roku. Chociaż Roskosmos prowadzi wstępne prace koncepcyjne w kwestii nowej rosyjskiej stacji, Borysow  zaznacza, że formalnie nie otrzymał na ten projekt jeszcze żadnych pieniędzy i nie jest w stanie powiedzieć kiedy one będą. Przy czym istnieje poważne niebezpieczeństwo, że w przypadku dłuższego zawieszenia lotów załogowych dojdzie do utraty przez Roskosmos części kompetencji, których odzyskanie byłoby bardzo kosztowne. Rosję czekałoby też zapóźnienie w kwestiach naukowych, co mogłoby przynieść trudne do oceny szkody. Jeśli więc współpraca z zachodnimi partnerami nie będzie w przyszłości możliwa, należałoby podjąć ściślejszą kooperację z Chinami.

Podsumowując cały wywiad, należy stwierdzić, że zachodnie sankcje stanowią bardzo dużą przeszkodę w ustabilizowaniu finansów Roskosmosu, którego działalność już przedtem przynosiła straty. Część ambitnych planów należało zawiesić, inne przesunąć w harmonogramie na później. Podjęto również bolesne decyzje o restrukturyzacji zatrudnienia (liczbę pracowników zredukowano od lipca z 670 do 609 osób), obcinając przy okazji zarobki dla najlepiej uposażonych. Mimo prób robienia dobrej miny do złej gry, nawet w wypowiedzi Borysowa stało się widoczne, że proces substytucji zachodnich komponentów nie przebiega bezproblemowo i jeszcze długo będzie kładł się cieniem na możliwościach produkcyjnych rosyjskiej korporacji. Komplikuje to w poważnym stopniu ujawnione w wywiadzie zamierzenia dotyczące skokowego zwiększenia produkcji satelitów i szerszej komercjalizacji usług, co teoretycznie mogłoby przynieść sensowne dochody. Nie rokuje to zbyt dobrze jeśli chodzi o przyszłą rywalizację Rosjan z zachodnimi podmiotami kosmicznymi – zwłaszcza, że Roskosmos startuje z bardzo niekorzystnej pozycji. W rezultacie coraz wyraźniejsze staje się popadanie w zależność rosyjskiego przemysłu kosmicznego od Chin. W kwestii wyboru głównego partnera do lotów załogowych Rosja właściwie nie ma już innej alternatywy.

 

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X