30 kwietnia Sekretarz Sił Powietrznych USA Troy Meink poinformował, że Pentagon złożył zamówienie na kolejnych pięć samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia E-7 Wedgetail, co podniosło łączna liczbę tych maszyn nabywanych na potrzeby USAF do siedmiu.
Zlecenie zwiększające liczbę samolotów zostało udzielone 12 marca 2026 roku, poprzez podpisanie aneksu do wcześniej zawartej umowy na wykonanie dwóch prototypowych egzemplarzy E-7 Wedgetail, które miały być dostosowane do wymagań USAF (wcześniej samoloty tego typu produkowano jedynie na eksport). Kwota dodatkowego zamówienia wyniosła 2,4 mld USD, a łączna wartość wszystkich siedmiu zamówionych samolotów wraz pracami rozwojowymi wzrosła do 5 mld USD.

Konstrukcja obecnego samolotu E-3 Sentry liczy już sobie 50 lat. Zarówno w krajach NATO jak i USA utrzymanie floty maszyn tego typu sprawia coraz większe kłopoty, więc pilnie potrzeby jest ich następca. Do niedawna idealnym wyborem wydawał się E-7A.
Przez lata dowódcy Sił Powietrznych USA zabiegali o zakup 26 nowych samolotów E-7, w miejsce starzejących się i stopniowo wycofywanych ze służby E-3G Sentry. Tymczasem po objęciu władzy przez prezydenta Donalda Trumpa nowa ekipa w Pentagonie zaczęła kwestionować potrzebę zakupu E-7 w imię rzekomych oszczędności. W swoim wniosku budżetowym na rok 2026 Departament Wojny zaproponował anulowanie programu E-7 i zastąpienie go kombinacją mniejszych samolotów E-2D Hawkeye używanych w marynarce wojennej i satelitów radarowych.
Tymczasem podczas obrad nad budżetem obronnym w Kongresie USA, ustawodawcy nakazali Pentagonowi kontynuację programu E-7, jak również przydzielili na niego dodatkowe środki, które zabezpieczały rozwój nowych zdolności samolotu oraz zakup niewielkiej partii kolejnych maszyn. Chociaż obecnie realizowane zlecenie na siedem samolotów jest dalekie od potrzeb amerykańskiego lotnictwa, pozwoli ono na utrzymanie w Boeingu zdolności do produkcji tych specjalistycznych samolotów, ponieważ w wyniku mało przewidywalnej polityki prezydenta Donalda Trumpa zagraniczne zainteresowanie nimi gwałtownie zmalało.
W listopadzie 2025 roku zapadła decyzja o wycofaniu się z planu zakupów sześciu E-7 na wyposażenie Sił Wczesnego Ostrzegania i Kontroli Powietrznej NATO. Decyzja o rezygnacji wynikała z utraty „strategicznej i finansowej podstawy” programu, co między innymi oznacza brak zaufania do amerykańskiego partnera. Choć sojusz NATO nie złożył formalnego zamówienia na E-7, w 2023 roku ogłosił wybór i zamiar pozyskania tych maszyn. Był to pierwszy etap inicjatywy iAFSC ( Initial Alliance Future Surveillance and Control), która miała na celu zastąpienie wspólnej floty maszyn E-3D AWACS nową generacją samolotów zdolnych rozpoznania i nadzoru przestrzeni powietrznej. Wówczas uznano, że E-7 jest jedyną dostępną platformą spełniającą wszystkie wymagania operacyjne w pożądanym czasie. Perspektywa ta zmieniła się jednak po rezygnacji USA z udziału we wspólnym programie NATO oraz w związku sabotowaniem krajowego programu. Postawa władz w Waszyngtonie zaszkodziła więc propozycji Boeinga, który stracił szansę na niemal pewne i całkiem spore zamówienie, bowiem na wymianę oczekuje w sumie 16 natowskich E-3D.
E-7 przegrywa również ostatnio w przetargach w poszczególnych krajach. Na zakup nowych samolotów Boeinga nie zdecydowała się Francja, która choć użytkuje pięć Boeingów E-3F, to w grudniu 2025 roku zamówiła konkurencyjny system Saab GlobalEye (dwa samoloty gwarantowane i dwa w opcji). Podobnie postąpiła ostatnio Korea Południowa, której lotnictwo posiada już cztery E-7 (oznaczone lokalnie jako E-737 Peace Eye), ale oferta Boeinga przegrała w październiku 2025 roku z propozycją firmy L3Harris obejmującą cztery samoloty Bombardier Global 6500 AEW&C.

Saab GlobalEye wykorzystuje zmodyfikowany płatowiec komercyjnego samolotu Global 6000/6500 firmy Bombardier, który dostosowano do przenoszenia zaawansowanych czujników i systemów.
E-7A Wedgetail, to maszyna oparta na popularnym Boeingu 737-700NG. Dzięki najnowszym sensorom, oferuje lepsze możliwości wykrywania i śledzenia celów oraz bardziej efektywne zarządzanie polem walki. Ponadto za sprawą lepszej dostępności części zamiennych gwarantuje niższe koszty utrzymania niż wiekowe E-3, które są oparte na wycofanych z produkcji Boeingach 707. Dość zauważalna liczba indywidualnych użytkowników E-7 podnosi też jego wartość w kontekście interoperacyjności pomiędzy silami powietrznymi różnych państwa.














