Jak ujawnił amerykański serwis „The Air Current”, Boeing po cichu zezłomował jeden z pierwszych egzemplarzy samolotu pasażerskiego 777-9, który nigdy nie wzbił się w powietrze. Nieukończona maszyna, oznaczona numerem WH007 (siódmy egzemplarz w serii), przez sześć lat była przechowywana na przyfabrycznym lotnisku Paine Field w Everett. Ostatecznie latem 2025 roku samolot został rozmontowany przez pracowników firmy.
Producent potwierdził, że decyzja o złomowaniu tego egzemplarz była związana ze zbyt kosztownym procesem jego dostosowywania do ostatecznej konfiguracji konstrukcji, która zbliża się do momentu otrzymania certyfikatu zezwalającego na komercyjne użytkowanie. Tak drastyczne kroki mogą dotknąć również większą liczbę istniejących maszyn. Boeing posiada ponad 30 wyprodukowanych lub częściowo ukończonych samolotów modelu 777-9, które powstały jeszcze przed zakończeniem procesu certyfikacji.

Boeing 777X stanowi ewolucyjne rozwinięcie cenionego przez przewoźników modelu 777, ale z szeregiem nowoczesnych rozwiązań.
Od czasu dziewiczego lotu prototypu 777X, który miał miejsce 25 stycznia 2020 roku, konstrukcja samolotu była wielokrotnie modyfikowana. Zmiany wymuszane były nie tylko przez dodatkowe wymogi w zakresie bezpieczeństwa, które były formułowane ze strony prowadzącej certyfikację Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA). Modyfikacje wynikały również z wprowadzania poprawek będących rezultatem rozwiązywania problemów eksploatacyjnych napotkanych podczas prób prototypów, udoskonalania procesu produkcji, a czasem nawet po uwzględnieniu uwag przyszłych klientów.
W rezultacie każdy ze zmagazynowanych obecnie egzemplarzy wymaga dziś pewnych prac modernizacyjnych. Przy czym, w zależności od okresu powstania danego samolotu, ich zakres może być różny. Decyzja o złomowaniu lub modyfikacji każdego z tych płatowców do standardu użytkowego zostanie więc podjęta indywidualnie, na podstawie oceny opłacalności takiego przedsięwzięcia.
Aktualne trudności Boeinga są konsekwencją ryzykownej strategii rozpoczęcia produkcji seryjnej jeszcze przed zakończeniem certyfikacji. Początkowo miało to umożliwić szybkie dostawy po sprawnym uzyskaniu certyfikatu. Jednakże kolejne opóźnienia programu – wynikające m.in. z zaostrzenia nadzoru regulacyjnego przez FAA po kryzysie 737 MAX, pandemii oraz pojawiania się nowych problemów technicznych – doprowadziły do powstania znacznego zapasu samolotów wymagających przeróbek.
Oznacza to, że pierwsze dostawy dla klientów prawdopodobnie obejmą tylko zupełnie nowe samoloty, mające zejść dopiero z linii montażowej. Przebudowywane egzemplarze będą przekazywane odbiorcom dopiero później.
Pierwotny plan zakładał wprowadzenie 777X do służby w 2020 roku, ale z uwagi na trudności techniczne i żmudny proces certyfikacji termin ten wielokrotnie przesuwano. Obecnie Boeing zakłada rozpoczęcie dostaw w 2027 roku. Zezłomowany samolot WH007 został doliczony do puli około 15 mld USD strat, jakie Boeing poniósł dotychczas na przeciągającym się programie 777X. A to jeszcze nie koniec złych wiadomości finansowych, bowiem przyszłe przeróbki również zostaną dokonane na koszt producenta.














