

Nowy projekt ustawy budżetowej, przedstawiony 7 grudnia w Kongresie USA, blokuje plan Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, który zakładał całkowite wycofanie do końca 2026 r. wszystkich 162 używanych jeszcze samolotów A-10. Jeśli ustawa zostanie uchwalona, w przyszłym roku fiskalnym USAF będzie mogło wycofać jedynie 59 egzemplarzy tych maszyn, co oznacza, że blisko setka samolotów pozostanie w służbie co najmniej o rok dłużej.
Coroczna ustawa NDAA (National Defense Authorization Act) dotyczy polityki obronnej i powstaje na bazie projektów przygotowanych przez Pentagon, choć finalny kształt nadają jej negocjacje w Kongresie. Jesienią tego roku Izba Reprezentantów i Senat przyjęły własne wersje ustawy, a rozmowy między partiami doprowadziły do opracowania liczącego 3000 stron kompromisowego projektu, którego uchwalenie w najbliższych tygodniach jest niemal przesądzone.

Jeszcze w 2022 roku liczba aktywnych A-10 wynosiła 281 egzemplarzy. W 2023 r. USAF po raz pierwszy od 10 lat uzyskały zezwolenie Kongresu na stopniową redukcję tej floty.
Kongres od lat wykorzystuje NDAA, aby powstrzymywać próby wycofania A-10. Choć USAF przyznaje, że samoloty te były kluczowe podczas wojny z terroryzmem, dowódcy argumentują, że są one przestarzałe wobec zagrożeń stwarzanych przez przeciwników dysponujących silną obroną powietrzną. Ustawodawcy z obu partii politycznych jednak zaciekle bronią jednostek wyposażonych w A-10, chroniąc miejsca pracy w bazach leżących w ich okręgach wyborczych.
Mimo że Kongres przez lata utrudniał redukcję floty A-10, w ostatnim czasie zgadzał się na stopniowe cięcia, co skłoniło Siły Powietrzne do sformułowania ambitnego planu całkowitego wycofania wszystkich samolotów do 2026 r. Nowy projekt ustawy jednak znowu się temu kategorycznie sprzeciwia. Kongres teraz wymaga, aby minimum do końca przyszłego roku podatkowego USAF zapewniło funkcjonowanie 103 egzemplarzy A-10.

Jednym z głównych argumentów za jak najszybszym wycofaniem A-10 jest jego niska przeżywalność w warunkach nowoczesnego konfliktu zbrojnego.
Ponadto do marca 2026 r. Siły Powietrzne USA mają przedstawić Kongresowi informacje o tym, jakie nowe maszyny trafią w latach 2026-2029 do jednostek, które utracą A-10, aby nie dopuścić do ich likwidacji. Dotychczasowa praktyką było wyposażanie tych eskadr w nowe F-35, albo przejmowanie starych F-16 od jednostek otrzymujących najnowsze maszyny piątej generacji. Niestety F-35 nie są dostarczane dość szybko, żeby w rok zastąpić wszystkie A-10 i F-16, nie wspominając o potrzebach użytkowników zagranicznych.
Stanowi to poważny problem budżetowy dla USAF, bowiem wniosek na rok 2026 nie przewiduje środków na utrzymanie pozostałej setki A-10. Pentagon szacuje, że wycofanie całej floty pozwoliłoby zaoszczędzić 423 mln dolarów rocznie. Utrzymanie około dwóch trzecich samolotów oznacza koszt rzędu 270 mln dolarów, który musiałby zostać pokryty dodatkowymi środkami Kongresu albo przesunięciami w budżecie z innych programów Departamentu Wojny. W każdym razie decyzją amerykańskich polityków A-10 na emeryturę jeszcze się nie wybierają. Technicznie samoloty są zdolne latać do 2035 roku, ale naciski USAF zapewne w końcu sprawia, że maszyny odejdą ze służby znacznie wcześniej. Realistyczne prognozy wskazują, że może to nastąpić przed końcem bieżącej dekady.















