12 marca, podczas prezentacji Planu Industrialnego na lata 2026-2030, koncern Leonardo zapowiedział nowe działania w domenie przeciwlotniczej, powietrznej i kosmicznej, które mają pozwolić utrzymać się firmie w światowej czołówce technologicznej.
Po pierwsze jeszcze w tym roku ma dojść do wdrożenia w Ukrainie początkowych elementów wielowarstwowego systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej Michelangelo Dome. Jak poinformował prezes Roberto Cingolani, powstający obecnie pierwszy komponent ma odpowiadać za najniższą warstwę obrony punktowej, która byłaby skierowana przeciwko nisko lecącym i trudnym do wykrycia zagrożeniom, takim jak roje dronów.
Próby tego systemu w ramach NATO planowane są na 2027 r. Kluczowym elementem architektury będzie satelitarna konstelacja obserwacji Ziemi o nazwie Space Guardian, która od 2028 r. ma zacząć wykrywać ataki rakietowe. Pełną gotowość operacyjną główne elementy systemu powinny osiągnąć około 2030 r. Projekt zakłada europejską obronę sieciową: satelita jednego państwa może wykryć zagrożenie, radar innego je śledzić, a pocisk przechwytujący kolejnego państwa mógłby je zneutralizować.
Leonardo prowadzi aktualnie rozmowy na ten temat z ok. 20 krajami, promując międzynarodową współpracę zamiast budowania odrębnych systemów dla każdego kraju. Integrację systemów ma zapewnić moduł komunikacyjny MC5, łączący nowe i starsze systemy we wspólną architekturę. Jeśli uda się zaangażować wystarczająco dużo państw, program może wygenerować dla firmy ok. 6 mld euro przychodów do 2030 r. oraz kolejne 15 mld w latach 2031–2035.
Ponadto koncern Leonardo zamierza przeprowadzić eksperymenty z kierowaniem dwoma bezzałogowcami z pokładu samolotu M-346. Chociaż nie ujawniono jakie mają być to drony, zostanie wybrane coś z obecnego portfolio spółki LBA Systems, założonej przez Leonardo wspólnie z turecką firmą Baykar Technologies.
Z pewnością takie doświadczenie będzie bardzo przydatne podczas realizacji nowego systemu bojowego Global Combat Air Programme (GCAP), który zakłada jakiś rodzaj współpracy z autonomicznymi bezzałogowcami, zwanymi potocznie lojalnymi skrzydłowymi. Przy czym nie wyklucza się możliwości dodania takich zdolności do już istniejących samolotów, co zwiększy ich potencjał oddziaływania na przeciwnika w bardzo nieprzyjaznym środowisku.













