W Iranie miała miejsce dramatyczna amerykańska operacja Combat SAR dla załogi zestrzelonego wielozadaniowego samolotu bojowego F-15E Strike Eagle. W jej trakcie doszło do straty kilku kolejnych amerykańskich statków powietrznych.
Samolot F-15E został zestrzelony 3 kwietnia nad prowincją Chuzestan w południowo-zachodniej części kraju. Maszyna należała do 494. Fighter Squadron „Panthers” wchodzącego w skład 48. Fighter Wing, stacjonującego na co dzień w brytyjskiej bazie Lakenheath.
Dwuosobowa załoga zdołała się katapultować i ukryć na wrogim terytorium. Z pewnością pozostawała w kontakcie radiowym z własnymi siłami, co uzasadniało przeprowadzenie szeroko zakrojonej akcji ratunkowej, zmierzającej do ewakuacji jej z nieprzyjacielskiego terytorium.

Statecznik zestrzelonego samolotu F-15E Strike Eagle. Fragment godła z napisem „US Air Force in Europe” wskazuje, że maszyna należała do 48. Fighter Wing stacjonującego na co dzień w brytyjskiej bazie Lakenheath. Samoloty z czerwonym pasem służą w wchodzącym w jego skład 494. Fighter Squadron „Panthers”.
Wieczorem 4 kwietnia media podały informację o ewakuacji pilot zestrzelonego F-15E. Dwa biorące udział w akcji śmigłowce MH-60/HH-60 Pave Hawk zostały trafione przez siły irańskie. Na pokładzie jednego z nich byli ranni, a maszyna wykonała lądowanie przymusowe na terytorium Kuwejtu.
Ponadto jeden z uczestniczących w akacji ratowniczej samolotów szturmowych A-10C+ został trafiony irańskim ostrzałem, ale zdołał dolecieć nad Kuwejt, po czym jego pilot katapultował się i został podjęty przez własne siły.
W nocy z 4 na 5 kwietnia zorganizowano misję ewakuacji drugiego członka załogi. Operator uzbrojenia F-15E, w stopniu pułkownika, odniósł obrażenia podczas katapultowania, ale mógł się poruszać i znalazł ukrycie w terenie. Ogłoszono sukces misji w postaci ewakuacji lotnika, ale za cenę dużych strat sprzętowych.
Podczas operacji ewakuacji lotnika doszło do dużego starcia między amerykańskimi oddziałami wojsk specjalnych i lotnictwem a próbującymi przeciwdziałać siłami irańskimi. W jego trakcie amerykańskie samoloty zaatakowały pododdziały irańskie zbliżające się do rejonu przebywania i podjęcia pilota. Ponadto użyto dronów do ataku na Irańczyków, którzy zbliżyli się do poszukiwanego lotnika.
Działające na ziemi amerykańskie siły specjalne zostały zdesantowane z dwóch samolotów HC/MC-130, które wylądowały na lądowisku wykorzystywanym przez agrolotnictwo, położonym około 50 km na południe od półtoramilionowego miasta Isfahan. Maszyny te przewiozły na swoich pokładach dwa małe śmigłowce MH-6 Little Bird, które posłużyły do transportu ukrywającego się lotnika z miejsca jego przebywania oraz zabezpieczenia samego lądowiska.
Oba samoloty HC-130 utknęły na lądowisku w wyniku niekorzystnego podłoża lub uszkodzenia w wyniku irańskiego ostrzału. W rezultacie oba HC/MC-130 (o wartości 200 mln USD każdy) zostały nad ranem wysadzone w powietrze. Podobny los spotkał oba śmigłowce MH-6.
Załogi zniszczonych maszyn, operatorzy sił specjalnych oraz poszukiwany lotnik zostali ewakuowani przez kolejne trzy samoloty MC-130, które wylądowały na lądowisku. Fakt ich lądowania, skłania do przypuszczeń, że utrata dwóch pierwszych maszyn nastąpiła na skutek ich przeciążenia. Kolejne samoloty były zapewne odpowiednio odciążone i zabrały minimalny zapas paliwa umożliwiający powrót do najbliższej bazy. Według innych danych zadanie to wykonały lżejsze samoloty Airbus C295W, które były widziane w powietrzu. Amerykanie nie ponieśli strat w personelu uczestniczącym w operacji.

Wrak wysadzonego w powietrze amerykańskiego samolotu HC-130 z widocznym .na pierwszym planie sześciołopatowy wirnikiem przewiezionego na jego pokładzie śmigłowca śmigłowca MH-6 Little Bird.
Choć Iran ogłosił swoje zwycięstwo, podkreślając duże straty sprzętowe przeciwnika, Amerykanie widzą to inaczej. Otóż operacja udowodniła, że prawdziwy jest slogan amerykańskich sił zbrojnych głoszący „No Man Left Behind”, czyli „nikogo nie zostawiamy na pastwę przeciwnika”. Ryzyko straty sprzętu wartego setki milionów dolarów jest zaś dla amerykańskich sił zbrojnych akceptowalne, nawet jeśli chodzi o życie pojedynczego żołnierza. Tym sposobem utrzymuje się wysokie morale wśród personelu lotniczego działającego nad terytorium wroga.











