• Poniedziałek, 11 maja 2026
X

Amunicja kalibru 155 mm to nie tylko pociski

Biorąc pod uwagę szybko rosnące liczby haubic samobieżnych, które trafiają do kolejnych pododdziałów artylerii należy sobie zadać pytanie, czy Polska dysponuje wystarczającą ilością amunicji, aby sprostać wymaganiom zwiększonego zapotrzebowania? Konsekwencje kryzysu amunicyjnego mogą bowiem być poważne. Wydaje się, że obecnie jest to jedno z najpilniejszych wyzwań przemysłowych stojących obecnie przed obronnością polską i europejską.

Szacuje się, że dla widocznych na zdjęciu polskich haubic samobieżnych Krab i K9 potrzeba nawet kilka milionów szt. amunicji kal. 155 mm.

Od kilku lat Polska buduje jeden z najsilniejszych komponentów sił lądowych w Europie. Istotną rolę w jego ramach odgrywa artyleria – zarówno systemy lufowe, jak i rakietowe, pozyskiwane obecnie w niespotkanym dotąd tempie. Jeśli chodzi o samobieżne systemy artyleryjskie standardowego już obecnie kalibru 155 mm oczekuje się, że do połowy przyszłej dekady do służby wejdzie ponad 900 nowoczesnych haubic samobieżnych. Tym samym polskie wojska lądowe za kilka–kilkanaście lat będą dysponowały najsilniejszym komponentem artyleryjskim w całej Europie.

W związku z olbrzymim zapotrzebowaniem na amunicję kalibru 155 mm Polska w ramach programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej (NRA) planuje do 2029 roku pozyskać milion sztuk amunicji. Długoterminowe zapotrzebowanie, wynikające zarówno z krajowych potrzeb, jak i szerszego europejskiego zbrojenia, będzie znacznie wykraczać poza ten cel. Należy zakładać, że w perspektywie wieloletniej zapotrzebowanie na zapas amunicji dla kilkuset haubic samobieżnych będzie sięgało kilku milionów sztuk amunicji. Wobec tego pytanie nie brzmi już, czy Polska potrzebuje więcej amunicji niż w NRA, ale czy istnieje baza produkcyjna, która pozwoli na jej dostarczenie w rozsądnych terminach.

Polska artyleria za kilka lat dysponować będzie kilkuset nowoczesnymi haubicami samobieżnymi kal. 155 mm.

Wyzwanie nie dotyczy pojedynczych elementów, łatwych do szybkiego wdrożenia w każdych warunkach. Kompletna amunicji kalibru 155 mm składa się z wielu elementów: pocisku, zapalnika, ładunku miotającego i zapłonnika, a produkcja każdego z nich wymaga specjalistycznych linii przemysłowych, odpowiednio zdefiniowanych procesów wytwórczych i rygorystycznych kontroli jakości. Jednoczesne zwiększenie produkcji wszystkich tych elementów to przedsięwzięcie przemysłowe o ogromnej złożoności. Niektóre komponenty, szczególnie te związane z produkcją materiałów wybuchowych dla pocisków i materiałów energetycznych dla ładunków miotających, wymagają kolejnych specjalistycznych zakładów, których budowa zajmuje lata. Również zapalniki są komponentami o skomplikowanej budowie i wysokich wymaganiach środowiskowych, co implikuje określone rygory przy ich wytwarzaniu. Przy obecnych technologiach i technikach produkcji nie jesteśmy w stanie skrócić czasu potrzebnego na realizację pewnych zadań, w tym z zakresu chemii, czy inżynierii materiałowej. Zarówno w Polsce, jak i w Europie, podejmowane są wysiłki w kierunku zwiększenia mocy produkcyjnych, a ich efekty zaczynają być dopiero widoczne. Skala popytu na amunicję ze strony polskich sił zbrojnych, nie mówiąc już o innych państwach NATO, znacznie jednak przekracza to, co jest w stanie dostarczyć w wymaganym terminie jakikolwiek producent krajowy, samodzielnie czy nawet w formule grupy przedsiębiorstw. Nie należy na to patrzeć jak na porażkę polskiego lub europejskiego przemysłu. Jest to w dużej mierze odzwierciedlenie tego, jak bardzo przez dziesięciolecia zaniedbywano produkcję amunicji na całym kontynencie, mimo że środowisko bezpieczeństwa od około dekady zaczęło się zmieniać na niekorzyść krajów naszego regionu, a od lutego 2022 roku zmiany negatywne w tym zakresie przyspieszyły.

Amunicja kal. 155 mm to nie tylko pociski (na zdjęciu), ale i komplementarne dla nich ładunki miotające.

Polski przemysł obronny – zarówno państwowy, jak i prywatny – poczynił w ostatnich latach imponujące postępy, a jego rola w krajowym systemie bezpieczeństwa powinna tylko rosnąć. Likwidacja luki amunicyjnej w tempie wymaganym przez wymogi bezpieczeństwa, będzie jednak wymagała czegoś więcej niż tylko obecnie rozwijanych krajowych mocy produkcyjnych. Dalsze zwiększenie potencjalnego wolumenu wytwórczego będzie wymagało zaufanych partnerów przemysłowych, którzy mają sprawdzone produkty oraz mogą wnieść transfer technologii i wiedzy, jak również pomóc w budowaniu suwerennych zdolności produkcyjnych w Polsce. Partnerstwo z partnerem zagranicznym nie powinno być przy tym utożsamiane jako substytut zdolności polskiego przemysłu, ale jako czynnik przyspieszający budowę suwerenność amunicyjnej w obecnych czasach. Odpowiedzialne podejście nie polega na wyborze między samowystarczalnością a rozumnym partnerstwem. Chodzi więc raczej o strategiczne wykorzystanie partnerstwa – aby szybciej budować większe krajowe zdolności produkcyjne, zachowując jednocześnie pełną kontrolę nad bazą produkcyjną i jej produktami.

Zamaskowana haubica K9A1 w czasie zmiany stanowiska ogniowego.

Modułowe ładunki miotające – propozycja dla Polski

W tym kontekście należy zauważyć potencjał współpracy wojskowo-przemysłowej pomiędzy Polską a partnerem koreańskim, który od kilku lat jest stopniowo zwiększany. Republika Korei jest jednym z niewielu krajów, które są w stanie odegrać istotną rolę w budowie polskiej suwerenności amunicyjnej. Koreański przemysł zbrojeniowy ma duże zdolności produkcyjne w dziedzinie amunicji oraz w dostarczaniu gotowych produktów – pocisków i ładunków miotających – terminowo i zgodnie ze standardami interoperacyjność NATO. Partie amunicji kalibru 155 mm dostarczane są m.in. dla strony polskiej w ramach umów wykonawczych związanych z zakupem haubic K9 dla Sił Zbrojnych RP.

Haubice K9A1 w czasie ćwiczeń poligonowych

Warto jednak podkreślić, że koreańscy partnerzy konsekwentnie wykazują gotowość nie tylko do eksportu gotowych produktów, ale także do inwestowania w lokalną produkcję, transfer technologii i włączenia się w ekosystemy przemysłowe krajów partnerskich. Ten model został już wprowadzony w ramach umów polsko-koreańskich, na przykład w ramach programu czołgu K2 realizowanego ze strony Hyundai Rotem – plan lokalnej produkcji wariantu K2PL kładzie podwaliny pod produkcję pojazdów opancerzonych w Polsce. Drugim przykładem jest dostawa samolotów FA-50GF przez Korea Aerospace Industries, która miała na celu szybkie wzmocnienie  polskich Sił Powietrznych w obliczu narastającego zagrożenia; jednocześnie następuje rozbudowa infrastruktury szkoleniowej oraz serwisowej dla tych maszyn. W zakresie systemów lądowych dobrym przykładem takiego działania jest program artylerii rakietowej Homar-K – z integracją wyrzutni w Hucie Stalowa Wola i szerokim udziałem polskiego przemysłu, w tym budową zakładu produkcji rakiet w formule partnerstwa Hanwha Aerospace i Grupy WB. Pokazuje to, że współpraca z podmiotami zagranicznymi może wykraczać daleko poza same zamówienia sprzętu wojskowego i amunicji, prowadząc do rzeczywistego partnerstwa przemysłowego. We wspomnianych przykładach, ale i w wielu innych przypadkach schemat jest spójny: transfer technologii i lokalna produkcja, czyli długoterminowe zaangażowanie.

Zastosowanie tej samej sprawdzonej logiki do kwestii produkcji amunicji artyleryjskiej mogłoby oznaczać stworzenie w Polsce konkretnych zdolności produkcyjnych – nie tylko montażu z dostarczanych półproduktów i komponentów, ale pełnej bazy produkcyjnej, która wzmocniłaby polski przemysł, stworzyła wykwalifikowane miejsca pracy i zbudowała długoterminową samowystarczalność w tej dziedzinie. Krajowe zdolności zwiększyłyby także potencjał europejskiego ekosystemu amunicyjnego w czasach, gdy każda dodatkowa linia produkcyjna ma znaczenie.

W związku z zakupem kolejnych partii nowoczesnych haubic samobieżnych Krab (na zdjęciu) i K9 polska artyleria musi posiadać odpowiednie zapasy amunicji.

W tym kontekście warto w skrócie przybliżyć projekt koreańskich modułowych ładunków miotających i propozycji przemysłowych w tym zakresie. Modular Charge System (MCS), czyli zestaw modułowych ładunków miotających dla amunicji kalibru 155 mm, składa się z dwóch rodzajów ładunków – stąd nazywany jest również bi-modular charge systems. Są to dwa rodzaje cylindrycznych ładunków współpracujących z zapłonnikiem i powodujących wystrzelenie pocisku na odpowiednią odległość: ładunki tzw. dolnej strefy (do strzelania na krótkie dystanse) oraz ładunki tzw. górnej strefy do prowadzenia ognia na maksymalne odległości gwarantowane dla amunicji tego kalibru. Jakość MCS w dużym stopniu decyduje o możliwości wykonania zadania ogniowego i ma zasadniczy wpływ na bezpieczeństwo artylerzystów oraz wieloletnią bezawaryjną obsługę dział artyleryjskich. Strona koreańska proponuje przeniesienie produkcji ładunków do Polski wraz z transferem technologii i wiedzy oraz budową odpowiednich linii technologicznych do wytwarzania MCS. Należy podkreślić, że nie byłaby to prosta linia do montażu z gotowych – nawet importowanych komponentów i półproduktów – co można zauważyć w przypadku innych tego rodzaju umów, a budowa kompleksowych zdolności produkcyjnych obejmujących wszystkie etapy wytwórcze: w praktyce od surowców po gotowe MCS.

Wraz z zakupem haubic K9 z Republiki Korei kupiliśmy zapas amunicji, w tym ładunków miotających, ale chodzi o to aby Polska uzyskała pełną suwerenność w ich samodzielnej produkcji.

Warto bowiem wskazać, że obecnie uwaga zarówno opinii publicznej, jak i często ekspertów, jest skupiona na ostatnich fazach produkcji amunicji artyleryjskiej, w tym pocisków czy właśnie zestawów ładunków miotających. Jest to zrozumiałe, gdyż najbardziej „medialnie” na liniach produkcyjnych wyglądają efekty procesu wytwórczego. Należy jednak podkreślić, że równie istotne jest nabywanie zdolności do produkcji komponentów, np. prochów, nieodzownych przecież do produkcji amunicji artyleryjskiej. Warto zatem uzmysłowić sobie, że lokowanie całego procesu oznacza zarówno budowę fabryki ładunków miotających, jak i zakładu wytwórczego prochów bazowych. Należy o tym pamiętać mówiąc o „suwerenności produkcyjnej”.

Podsumowując, suwerenność obronna kraju jest ostatecznie mierzona nie tym, co może kupić, ale tym, co może wyprodukować i utrzymać. Polska ma ambicje, przejrzystą linię strategiczną oraz fundamenty przemysłowe, aby stać się znaczącym producentem amunicji. Obecnie potrzeba szybkości w działaniu i odpowiednich partnerów, którzy pomogą zniwelować lukę, zanim sytuacja bezpieczeństwa sprawi, że koszty opóźnienia staną się nie do zaakceptowania. Obecnie zaś jest najlepszy czas na podjęcie stosownych decyzji, w przyszłości okoliczności mogą bowiem nie być już tak korzystne.

Reklama

Archiwum

Najpopularniejsze

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X