Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych oraz koncern lotniczy Northrop Grumman ogłosiły w ostatnich tygodniach przyspieszenie programu B-21 Raider, co ma przybliżyć w czasie dostawy strategicznych maszyn nowej generacji do jednostek bojowych.

Drugi lotny egzemplarz B-21 pozwoli rozszerzyć zakres prób poza wstępne sprawdzenie osiągów w locie. Dodatkowa maszyna umożliwi przetestowanie kluczowych systemów bojowych i uzbrojenia.
23 lutego 2026 roku ogłoszono zawarcie porozumienia o zwiększeniu tempa produkcji bombowców B-21 Raider. Środki na ten cel będą pochodzić z zatwierdzonego w roku fiskalnym 2025 budżetu dla programu Raidera o całkowitej wartości 4,5 mld dol. W ramach zawartego aktualnie porozumienia Northrop Grumman zobowiązał się zwiększyć roczną zdolność produkcyjną bombowców o 25 proc.
Oznacza to skrócenie harmonogramu dostaw przy zachowaniu uzgodnionych kosztów i parametrów technicznych. Program realizowany jest zgodnie z planem – dwa pierwsze egzemplarze B-21 testowe dostarczono do jednostki doświadczalnej USAF. Chodzi o utworzoną w bazie Edwards specjalną jednostkę o nazwie B-21 Combined Test Force, która odpowiada za przeprowadzenie prób w locie i potwierdzenie deklarowanych przez producenta parametrów technicznych.
Z kolei 14 kwietnia poinformowano o rozpoczęciu prób pobierania paliwa z tankowca powietrznego KC-135 Stratotanker. Jest to kolejny dowód na szybkie dojrzewanie programu nowego bombowca. Zwłaszcza, że możliwość tankowania w locie jest fundamentalna dla roli B-21 w globalnej projekcji siły, zapewniając amerykańskiemu lotnictwu możliwość prowadzenia elastycznych opcji niezbędnych do osiągnięcia decydujących efektów w dowolnym miejscu na świecie. Przy okazji ogłoszono, że jeśli chodzi o zużycie paliwa Raider jest najoszczędniejszym bombowcem, jaki kiedykolwiek zbudowano. Przełoży się to na mniejsze zapotrzebowanie na tankowce powietrzne i zapewni dowództwu większą elastyczność w planowaniu sił.
Do tej pory było publicznie wiadomo o zakontraktowaniu 12 egzemplarzy B-21 w ramach partii niskoseryjnej. W 2027 r. pierwsze samoloty przeznaczone do służby bojowej mają przylecieć do bazy Ellsworth w Dakocie Południowej. Kolejne bombowce mają trafić do baz Dyess w Teksasie i Whiteman w Missouri. Zwiększenie tempa produkcji spowoduje, że maszyny będą napływać do jednostek szerszym strumieniem.
Obecnie w planach Departamentu Wojny wielkość przyszłej floty Raiderów ustalono na 100 egzemplarzy. Przy czym zarządzające bombowcami USAF dowództwo Global Strike Command chętnie przyjęłyby na wyposażenie znaczne więcej takich maszyn, ponieważ za sprawą dużego zasięgu Raidery mają bardzo wiele zalet na pacyficznym teatrze operacyjnym, gdzie za potencjalnego przeciwnika uznawane są Chiny.
B-21 ma stanowić kluczowy element amerykańskich zdolności do dalekich uderzeń i odstraszania. Samolot łączy zaawansowaną technologię stealth, najnowsze systemy uzbrojenia oraz nowoczesną architekturę dowodzenia i kontroli, co ma zapewnić przewagę operacyjną w coraz bardziej złożonym środowisku walki.
Jednakże zbyt mocno rozciągnięte w czasie dostawy samolotów grożą tym, że wyposażenie i sama koncepcja mogą ulec dezaktualizacji poprzez dynamiczny postęp w elektronice wojskowej – zarówno tej własnej, jak i przeciwnika. Stąd decyzja o zwiększeniu zamówień i jednoczesnym przyspieszeniu produkcji ma sporo sensu.














