• Czwartek, 30 maja 2024
X

Grigorij Reczkałow – „czerwony zabójca”

W starszych opracowaniach na listach najskuteczniejszych asów myśliwskich lotnictwa radzieckiego okresu II wojny światowej Grigorij Andrejewicz Reczkałow zajmuje czwartą pozycję. W nowszych, uwzględniających badania prowadzone m.in. przez M. Bykowa, A. Tabaczenkę i A. Marczukowa, jest na drugim miejscu, z 60 zwycięstwami indywidualnymi oraz czterema zespołowymi.

Wśród asów Wojenno-Wozdusznych Sił (WWS) to chyba właśnie Reczkałow wzbudzał i nadal wzbudza największe kontrowersje, nie tylko związane z uzyskanymi zestrzeleniami. Błyskotliwy pilot, znakomity strzelec, ale jednocześnie indywidualista i niepokorna dusza. Często jego zachowania były źródłem konfliktów z podwładnymi i przełożonymi. Był typem działającego na chłodno „zabójcy”, który chciał wyeliminować jak najwięcej przeciwników, choć nie za wszelką cenę. Reczkałow chciał odnosić sukcesy oraz cieszyć się sławą i zaszczytami. Jak na realia ZSRR była to postawa nietypowa. Biografia tego pilota jest także dobrym przykładem na pokazanie mechanizmów propagandy oraz tego, jaka jest siła mitów.

Grigorij Andrejewicz Reczkałow urodził się 9 lutego1920 roku w chłopskiej rodzinie we wsi Chudiakowo, w obwodzie swierdłowskim. Do szkoły podstawowej chodził najpierw w Zajkowie, a potem w miejscowości Bolszoj Istok. Gdy znalazł się w siódmej klasie ojciec postawił sprawę jasno – na chleb musisz sam zapracować. W ten sposób czternastoletni chłopak trafił do szkoły zawodowej funkcjonującej przy Wierch-Iseckich Zakładach Metalurgicznych w Swierdłowsku, gdzie miał zdobyć zawód elektromontera. Aby zapisać syna do szkoły, rodzice sfałszowali dokumenty i Reczkałowowi przybyły dwa lata. Taka praktyka w latach trzydziestych XX wieku w Kraju Rad była normą. Wiele rodzin żyjących w ubóstwie starało się jak najszybciej przekazać swoje pociechy „pod opiekę państwa”. W szkole Reczkałowowi szło na tyle dobrze, że skierowano go do technikum. Po pewnym czasie chłopak uciekł jednak ze szkoły i wrócił do pracy w Swierdłowsku. Skusiły go zarobki oraz rodząca się w nim pasja do latania. Początkowo aktywnie działał w przyzakładowym kółku szybowcowym, a potem trafił do lokalnego aeroklub. Szkolenie lotnicze rozpoczął jednak z problemami. Na początku grudnia 1936 roku Reczkałow stanął przed komisją lekarską, która odrzuciła jego podanie. Powodem był daltonizm, który u niego zdiagnozowano: podobno nie odróżniał koloru zielonego od żółtego. Jeżeli wierzyć jego wspomnieniom, pod koniec grudnia 1936 roku komisja ponownie rozpatrzyła jego wniosek i tym razem decyzja była pozytywna. W oszukaniu komisji lekarskiej Reczkałowowi mieli pomóc koledzy, ale jak tego dokładnie dokonano nie wiadomo.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X