• Wtorek, 18 czerwca 2024
X

Mit „metody Frantiszka”

„Sierżant Frantiszek – dzielny Czech”. Tak Arkady Fiedler w książce „Dywizjon 303” zatytułował rozdział poświęcony Josefowi Františkowi, Czechowi walczącemu w składzie tej jednostki podczas bitwy o Anglię. Wyłania się z niego obraz błyskotliwego lotnika, jednego z najskuteczniejszych pilotów myśliwskich podczas walk toczonych na niebie Wielkiej Brytanii w drugiej połowie 1940 roku. Z drugiej jednak strony podoficer jawi się jako żołnierz niesubordynowany, stroniący od głównych starć i wybierający łatwiejszą drogę do odnoszenia powietrznych zwycięstw – dobijanie samotnie powracających do Francji, często uszkodzonych niemieckich samolotów.

Arkady Fiedler napisał: „Metoda Frantiszka”, jak nazywano w dywizjonie owo polowanie nad brzegiem Kanału, miała wielu amatorów wśród Polaków i Brytyjczyków z innych dywizjonów. Ale była między nimi a Frantiszkiem pewna różnica: podczas gdy ci myśliwcy pędzili nad Kanał dopiero po walce i po wykonaniu bojowego zadania, Frantiszek, choć często walczył jak oni u ich boku, jednak częściej nie chcąc tracić czasu, rwał nad wybrzeże zaraz po wzbiciu się w powietrze.

Obraz ten został powielony w obu filmach o Dywizjonie 303, które w 2018 roku były wyświetlane na ekranach kin, utrwalając ten wizerunek czeskiego pilota. Dodatkowo przypisano mu status gościa w polskiej jednostce, któremu zezwalano na tego rodzaju ekscesy. Podobne stwierdzenia padają też w opracowaniu biograficznym pilota, ale i tutaj autor powołuje się jedynie na wspomnienia, nie potrafiąc jednocześnie jednoznacznie wskazać, kiedy do łamania przez Czecha dyscypliny miałoby dojść. Pada dość enigmatyczne stwierdzenie, że miałoby do tego dojść „w drugiej połowie września”.

Jak zatem widać, legenda o niesubordynacji Czecha oraz braku chęci jego współdziałania z kolegami z jednostki, a tym samym narażanie ich na niebezpieczeństwo, wydaje się opierać na materiałach kultury popularnej. W zachowanych oficjalnych dokumentach, np. Historii 303 Dywizjonu, czy brytyjskim dzienniku działań jednostki, brak jednak informacji tego typu. Skupiają się one bowiem na najważniejszych działaniach bojowych, nie wchodząc w tak szczegółowe niuanse. Jedynym zapisem, który rzuca nieco światła na sprawę, jest wpis Mirosława Fericia, który w swoim rękopisie wspomina czeskiego pilota, pisząc m.in. Bardzo często chadzał sam i tak kiedyś przyłapał 110 i zestrzeliwuje ją akurat na lotnisko pobliskich dywizjonów .

Cytat ten wskazuje jednak tylko fakt, że František często latał poza formacją. Nie ma w nim żadnej informacji, czy opuszczał ją zaraz po starcie, czy też dopiero po walce. Co więcej, we wniosku o nadanie Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari z 13 września 1940 roku napisano: Jako pilot bardzo odważny, zdecydowanie idący na nieprzyjaciela. W czasie walk jako boczny w kluczu, wykonał wszystkie powierzone mu zadania, zestrzeliwując atakujące myśliwce nieprzyjaciela, a tym samym umożliwił dowódcy klucza wykonanie powziętej decyzji.

Jak zatem zwycięstwa Czecha wyglądają w kontekście zachowanych archiwaliów i czy na tej podstawie można wysnuć wniosek, że był pilotem niesfornym?

2 września

Tego dnia Josef František odniósł pierwsze zwycięstwo powietrzne. Około godz. 16.15 trzy różne ugrupowania niemieckie przekroczyły angielski brzeg między Deal a przylądkiem Dungeness i wydawało się, że ich celem będą lotniska w Hornchurch i Eastchurch. Przeciw nim wystartowało ponad 10 dywizjonów, ale Niemcy skutecznie zbombardowali m.in. stację lotnictwa morskiego w Eastchurch, a także zakłady lotnicze Short w Rochester i lotnisko w Hornchurch. W czasie powrotu formacji Luftwaffe do Francji, na ich przechwycenie poderwano kolejnych pięć dywizjonów, a wśród nich 303. W jego składzie wystartował m.in. Sgt František, który wraz z Sgt Janem Rogowskim ubezpieczał jednostkę od tyłu. Po 20 minutach lotu lotnicy znaleźli się na wysokości 5800 metrów w rejonie Dover. W pewnym momencie Sgt Rogowski zauważył 900 metrów wyżej dziewięć Bf 109, które od strony słońca nurkowały w kierunku formacji 303. Dywizjonu. Polak nie miał czasu na wahanie – gwałtownie skręcił w kierunku Messerschmittów i zaatakował je od czoła. Niemieccy piloci, zaskoczeni takim obrotem sprawy, rozprysnęli się w obie strony. Sytuację wykorzystał František, który ostrzelał dwa przelatujące najbliżej niego Bf 109 i Niemcy przerwali atak. W pewnym momencie Czech zauważył, że jeden z Bf 109 rozpoczął ostrzał F/O Zdzisława Henneberga. Szybko zbliżył się do nieprzyjaciela na zaledwie 90 metrów i oddał w kierunku Niemca kilka krótkich serii. Z silnika Messerschmitta wydobyła się duża chmura czarnego dymu, a Czech po powrocie do bazy zameldował, że maszyna wroga rozbiła się o powierzchnię morza jakieś trzy do pięciu kilometrów od brytyjskiego wybrzeża.

Pierwsze zwycięstwo bez wątpienia miało zatem miejsce podczas walki w formacji dywizjonu. Nie ma w tym przypadku cienia wątpliwości, że František nie pozostawił swoich kolegów podczas tego starcia.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X