• Niedziela, 16 czerwca 2024
X

Wyzwolenie Wyspy Węży

Mała skalista Wyspa Węży (ukr. ostriw Zmijinyj) leży na Morzu Czarnym, około 35 km (19 mil morskich) na wschód od ukraińskiej części delty Dunaju w obwodzie odeskim. Mimo niepozornych rozmiarów ma strategiczne znaczenie, ponieważ umożliwia kontrolę nie tylko nad wszystkimi portami i ruchem morskim w północno-zachodniej części Morza Czarnego i w ujściu Dunaju, ale także nad przestrzenią powietrzną w rejonie wybrzeży Ukrainy i Rumunii, w tym rumuńską bazą lotniczą Mihail Kogălniceanu w pobliżu Konstancy, leżącą 167 km na południowy zachód od niej. Mając to na uwadze nie dziwi, że po zajęciu wyspy przez Federację Rosyjską pierwszego dnia agresji na Ukrainę, szybko stała się areną operacji lotniczych prowadzonych przez Siły Powietrzno-Kosmiczne Federacji Rosyjskiej i lotnictwo Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej oraz Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy i Marynarkę Wojenną Sił Zbrojnych Ukrainy.

 

Okupacja rosyjska

Gdy tylko rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę, WMF RF zaatakowała Wyspę Węży. Po bombardowaniu morskim i lotniczym późnym wieczorem 24 lutego poddał się mały garnizon ukraińskich strażników granicznych i siły rosyjskie zajęły wyspę. Niemniej jednak ten krótki epizod stał się znany na całym świecie, gdy okręt dowodzący siłami inwazyjnymi – krążownik rakietowy Moskwa typu Sława, okręt flagowy Floty Czarnomorskiej – zidentyfikował się przez radio, domagając się kapitulacji ukraińskiego garnizonu słowami: „Tu rosyjski okręt wojenny. Poddajcie się i złóżcie broń. W przeciwnym razie rozpoczniemy atak.”. W odpowiedzi usłyszał: „Rosyjski okręcie wojenny, idź w ch*j!”. To zdanie szybko stało się symbolem ukraińskiego oporu, zwłaszcza, że początkowo sądzono, że garnizon w całości zginął.

Problem krążownika Moskwa

Zaraz po zdobyciu Wyspy Węży grupa okrętów Floty Czarnomorskiej operujących u wybrzeży Ukrainy, składająca się z kilku okrętów desantowych ochranianych przez Moskwę i dwie fregaty rakietowe typu Krivak V: Admirał Essen i Admirał Makarow, nękała ukraińskie miasta portowe i od 25 lutego skutecznie nałożyła blokadę morską. Moskwa miała ogromną zdolność obrony przeciwlotniczej, której najgroźniejszym elementem był system kierowanych pocisków rakietowych powierzchnia-powietrze S-300F Fort. Dzięki niemu krążownik zapewniał „parasol przeciwlotniczy” zarówno dla grupy okrętów, jak i garnizonu Wyspy Węży, uniemożliwiając praktycznie jakiekolwiek ukraińskie operacje lotnicze przeciwko nim. Tak więc od początku było jasne, że Moskwa będzie musiała zostać usunięta ze sceny przed przystąpieniem do jakichkolwiek poważnych operacji morskich lub powietrznych przeciwko Wyspie Węży i ogólnie nad Morzem Czarnym. Tymczasem rosyjskie siły zbrojne, uśpione fałszywym poczuciem bezpieczeństwa zapewnianym przez Moskwę, nie podjęły żadnych poważnych kroków w celu wzmocnienia obrony Wyspy Węży, nie mówiąc już o wykorzystaniu jej strategicznego położenia poprzez instalację przeciwlotniczych i przeciwokrętowych pocisków rakietowych dalekiego zasięgu, które stanowiłyby poważne zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale także dla jej zachodnich partnerów.

Uderzenie Neptuna

Jedynym rozwiązaniem „problemu Moskwy” dostępnym w owym czasie dla MW SZU był mobilny system nadbrzeżny RK-360MT wykorzystujący pociski przeciwokrętowe R-360 Neptun – dostępny tylko w symbolicznej liczbie, gdyż pierwszy batalion wyposażony w te pociski rozpoczął służbę w marcu 2021 roku. Mimo to Neptun został wystrzelony po raz pierwszy 3 kwietnia – jego celem była fregata Admirał Essen. Jej system obrony bliskiego zasięgu AK-630 zdążył zareagować na czas i pocisk zszedł z kursu, tylko lekko uszkadzając okręt. Zmusiło to jednak Admirała Essena do natychmiastowego powrotu do macierzystego portu w Sewastopolu, gdzie 4 kwietnia widziano go w oczekiwaniu na naprawę.

Długo oczekiwana okazja do ataku na Moskwę pojawiła się wreszcie 13 kwietnia. Po otrzymaniu informacji od zachodnich partnerów, że okręt znajduje się na wschód od Wyspy Węży i jego systemy przeciwlotnicze są wyłączone, dwa bojowe bezzałogowe statki powietrzne (BSP) Bayraktar TB2 z jedynej jednostki lotniczej MW SZU – 10. Brygady Lotnictwa Morskiego – zostały wysłane w celu odnalezienia Moskwy i dostarczenia danych celowniczych dla pocisków Neptun. Gdy tylko BSP zlokalizowały Moskwę, o godz. 22.10 i 22.14 czasu lokalnego wystrzelono dwa pociski rakietowe, które trafiły w lewą burtę krążownika, tuż nad linią wodną. Okręt został poważnie uszkodzony w wyniku pożaru i pomimo prób odholowania go z powrotem do portu, zatonął następnego dnia. Był to kluczowy moment, ponieważ w końcu dał Ukrainie szansę na zintensyfikowanie operacji przeciwko siłom rosyjskim na Wyspie Węży i wokół niej.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X