• Czwartek, 29 stycznia 2026
X
Reklama

Porucznik pilot Stefan Okrzeja

Reklama

W historii III/1 Dywizjonu Myśliwskiego we wrześniu 1939 roku niezwykłymi umiejętnościami pilotażowymi i strzeleckimi popisał się por. pil. Wojciech Januszewicz ze 111. Eskadrze Myśliwskiej. W bratniej 112. Eskadrze Myśliwskiej wyróżnił się por. pil. Stefan Okrzeja, który odniósł między innymi pierwsze zwycięstwo dla III/1 Dywizjonu Myśliwskiego. Oto historia tego pilota.

Stefan Okrzeja urodził się 24 kwietnia 1907 roku w rodzinie Walentego – dróżnika kolejowego – i Heleny z domu Cieślińskiej. Miał sześcioro rodzeństwa. Imię dostał po bracie działaczu PPS, który został stracony w 1905 roku przez Rosjan za zamach bombowy na komisariat carskiej policji w Warszawie. Po ukończeniu pięciu klas szkoły powszechnej, w 1920 roku rozpoczął naukę w IV Szkole Czteroklasowej Miejskiej w Warszawie. Następnie w 1922 roku zaczął naukę w Szkole Rzemieślniczej im. M. Konarskiego w Warszawie. Po maturze, 13 maja 1925 roku rozpoczął kurs w Cywilnej Szkole Pilotów na lotnisku Ławica w Poznaniu. Ukończył go 3 czerwca 1926 roku, co upoważniało go do pilotowania małych samolotów turystycznych. 1 września 1926 roku został powołany do wojska. Skierowano go do 2. Pułku Lotniczego w Krakowie, gdzie latał w 21. Eskadrze Liniowej. 14 maja 1927 roku został przydzielony do Eskadry Treningowej, a już 30 sierpnia wrócił do 21. Eskadry Liniowej.

Po odbyciu obowiązkowego okresu służby czynnej 1 września 1927 roku został awansowany do stopnia starszego szeregowego i rozpoczął służbę nadterminową w krakowskim pułku lotniczym. 27 września 1927 roku oddelegowano go do Centrum Wyszkolenia Obserwatorów Lotniczych w Dęblinie, gdzie pełnił funkcję instruktora pilotażu. 4 kwietnia 1928 roku awansował do stopnia kaprala, a 1 września został podoficerem zawodowym. W dniu 29 stycznia 1930 roku został awansowany do stopnia plutonowego.

12 kwietnia 1930 roku oblatując nowo otrzymany samolot Wibault, musiał ratować się skokiem ze spadochronem, ponieważ w myśliwcu przestały reagować stery. Wysokość była zbyt mała, ale nierozwinięta czasza spadochronu zaczepiła o drzewo i pilot zawisł bez obrażeń około pół metra nad ziemią.

Reklama
Reklama

Archiwum

Najpopularniejsze

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X