![](https://portalmilitarny.pl/wp-content/uploads/2025/01/Polarnyj2-1600x843.jpg)
![](https://portalmilitarny.pl/wp-content/uploads/2025/01/Polarnyj2-1600x843.jpg)
11 stycznia 1962 r., podczas postoju w bazie morskiej Polarnyj koło Murmańska, na radzieckim okręcie podwodnym „B-37” Projektu 641 doszło do tajemniczej eksplozji, która doprowadziła do utraty dwóch okrętów.
![](https://portalmilitarny.pl/wp-content/uploads/2025/01/OP-projektu-641-fot-US-Navy.jpg)
Radziecki okręt podwodny projektu 641 podczas rejsu na pełnym morzu. Do tego samego typu należał pechowy „B-37”.
Okręt podwodny „B-37” służył w 33. Dywizji Okrętów Podwodnych Floty Północnej. Zgodnie ze zwyczajem jednostka stała zacumowana przy nabrzeżu w grupie kilku innych okrętów podwodnych.
O godzinie 8.18 rano niespodziewanie eksplodował przechowywany na pokładzie zapas 11 torped. Pierwszy i drugi przedział okrętu zostały całkowicie zniszczone. Zginęło 59 członków załogi, którzy przebywali na „B-37”. Eksplozję przeżył między innymi dowódca, który siłą wybuchu został wyrzucony z pokładu do wody. Ocalało również trzynastu innych członków załogi, z tego trzy osoby przebywały poza okrętem. Siedem poszkodowanych osób zostało uratowanych z wnętrza wraku przez właz siódmego przedziału, a kolejne trzy osoby wydobyto przez właz w kiosku.
Wybuch także silnie uszkodził i zatopił cumujący obok okręt podwodny „S-350” Projektu 633, zabijając na nim 11 osób. Z załóg innych stojących w pobliżu okrętów podwodnych zginęło czterech marynarzy, a także pięć osób służących w bazie morskiej. W sumie zginęło więc 79 osób. Ponadto ranne zostały 52 osoby, w tym jeden cywil. Oba okręty podwodne zatonęły i zostały skreślone ze stanu floty. Podnoszenie wraków zajęło 22 dni.
Powołana do zbadania sprawy komisja rządowa nie była w stanie podać dokładnej sekwencji zdarzeń prowadzących do wybuchu, który jak ustalono, rozpoczął się od wycieku wodoru, podczas gdy okręt przechodził proces ładowania akumulatorów. W tym samym momencie przy torpedach prowadzono prace serwisowe – wszystkie przedziały wodoszczelne były wówczas otwarte.
W rezultacie dochodzenia przedstawiono jedynie trzy główne hipotezy zapłonu wodoru. Pierwszą możliwością był przypadkowy wystrzał z broni wartownika, który o 8.00 zakończył wachtę i miał zejść do swojej kajuty oraz rozładować karabin. Rozważano również niedozwoloną próbę naprawy nieszczelnej torpedy przy użyciu lutownicy lub palnika (!).
Trzecią hipotezą była samoistna eksplozja torpedy. W tym ostatnim przypadku zwrócono uwagę, że „B-37” należał to tzw. drugiego rzutu gotowości bojowej, a zatem od dawna jednostka nie otrzymywała fabrycznie nowych torped, które dostarczano tylko na okręty pierwszorzutowe. Dlatego termin przydatności torped dawno wygasł i nie powinny się one znajdować na pokładzie. Wydarzenie stało się pretekstem do zdymisjonowania adm. Andrieja Czabanienki ze stanowiska dowódcy Floty Północnej.