• Środa, 30 listopada 2022
X

Czołg T-26 w ocenie specjalistów Wojska Polskiego

W 1937 roku strona rządowa toczącej się w Hiszpanii wojny domowej otrzymała od Związku Sowieckiego 281 czołgów lekkich T-26 (źródła mówią również o 347 maszynach). Były to wozy, których głównym uzbrojeniem była armata czołgowa 20-K kalibru 45 mm umieszczona w cylindrycznej, dwuosobowej wieży we wspólnym jarzmie z lekkim karabinem maszynowym DT kalibru 7,62 mm. W teorii czołgi powinny być wyposażone w radiostacje, wydaje się jednak, że Rosjanie ograniczyli ilość sprzętu nadawczo-odbiorczego w wozach dostarczanych na Półwysep Iberyjski. Mimo szeregu trudności z przeszkoleniem obsług, utrzymaniem wozów bojowych w należytym stanie technicznym oraz wykorzystaniem taktycznym, przekazanie siłom rządowym wozów T-26 stanowiło znaczne wzmocnienie republikańskiego potencjału. Na temat wykorzystania przedmiotowych maszyn oraz zastosowanych w nich rozwiązań technicznych spłynęło do Rzeczpospolitej szereg rozmaitych meldunków. Jak się okazało szansa do bezpośredniego i dłuższego zapoznania się z sowieckim sprzętem pancernym nadarzała się polskim wojskowym daleko od Madrytu.

Stronie republikańskiej nie udało się utrzymać sukcesów z 1937 i początku 1938 roku. Latem inicjatywę w południowo-wschodniej Hiszpanii przejęli nacjonaliści, określani w polskich meldunkach także jako powstańcy. Ofensywa rozpoczęta po bitwie pod Ebro w Aragonii i Katalonii pozwoliła na zagrożenie pod koniec roku stolicy oraz głównemu ośrodkowi przemysłowemu w tej części kraju jakim była Barcelona. Po upadku miasta 26 stycznia 1939 roku ku granicy hiszpańsko-francuskiej ruszyła pozostała część oddziałów republikańskich, w tym pancernych, z nadzieją na internowanie po przekroczeniu jednej z pirenejskich przełęczy. W walkach odwrotowych wobec braku paliwa, niewłaściwej obsługi tracono kolejne wozy T-26. Do granicznej przełęczy Col du Perthus dotarła jednak pewna partia maszyn. Marsz trwał krótko, większość czołgów republikańskich znalazła się nad granicą między 28 stycznia, a 13 lutego. Cały sprzęt motorowy i pancerny jaki przekroczył granicę wraz z wycofującymi się republikanami armia francuska załadowała na transporty kolejowe i skierowała do położonego ponad 700 km na północ Gien (około 70 km na południowy wschód od Orleanu). Tam znajdował się jeden z najważniejszych ośrodków magazynowania sprzętu silnikoweg, tj. Entrepôt de Réserve Général du Matériel Automobile (ERGM). Niestety brak danych lub choćby ogólnych szacunków, wskazujących ile czołgów T-26 przekroczyło południową granicę Republiki. Sam proces przejmowania i wywozu sowiecko-hiszpańskich czołgów do ERGM w Gien realizowano partiami.

Utrzymując chronologię należy wspomnieć o zawartej 25 lutego 1939 roku umowie, którą sygnowali Léon Bérard oraz gen. Francisco Gómez-Jordana Sousa, stanowiącej podstawę do unormowania stosunków dyplomatycznych między rządami Hiszpanii i Francji. W myśl jej postanowień dokonano szeregu wzajemnych rozliczeń oraz ustalono postepowanie dotyczące powrotu 400 tys. hiszpańskich uchodźców, zwolenników strony republikańskiej, znajdujących się w Francji. Zapisy porozumienia obejmowały również zwrot sprzętu wojskowego i materiału wojennego, który wraz z wycofującymi się republikanami znalazł się na terenie Francji. Na mocy zawartych porozumień w połowie maja Hiszpanie wysłali nad granicę zespół mechaników, których zadaniem było przejęcie wozów T-26 i ich odprowadzenie do nowotworzonych jednostek. Nieco wcześniej, bo pod koniec kwietnia w sporządzonym przez Hiszpanów wykazie sprzętu przejętego po zwycięstwie nad wojskami republikańskimi wymieniano 123 czołgi sowieckie. Były to maszyny T-26, ponieważ z partii 50 wozów BT-5, które otrzymali republikanie latem 1937, do roku 1939 nie przetrwała żadna maszyna.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X