• Wtorek, 23 lipca 2024
X

Husar Hybrid Rifle Zipper Chest Rig: Modułowość totalna

Chest-rigi nie są niczym nowym – na szeroką skalę jako pierwsi wprowadzili je Chińczycy zaraz po drugiej wojnie światowej (stąd też popularna nazwa „chicom” albo „chińczyk”). Przez lata używania tego typu oporządzenia okazało się, że w XXI wieku można stworzyć coś rewolucyjnego i nie musi to od razu powstawać w ojczyźnie wszystkiego co taktyczne i modne (albo taktyczne lub modne). Totalnie modułowy chestrig powstał w Polsce. W Bielsku-Białej. W Husarze.

Ekipa Husar z Bielska-Białej już parokrotnie udowodniła, że do swoich produktów podchodzi innowacyjnie. A jak się zaczęła historia tego sprzętu? Od potrzeby – dotychczasowym użytkownikom nie do końca sprawdzały się popularne wtedy „kangaroo pouch”, czyli klapy kamizelek, których konfiguracja do docelowych magazynków odbywała się poprzez stosowanie wkładek o różnej szerokości. Tak powstał Hybrid Rifle Front Flap do plate carrierów. W międzyczasie świat zwariował na punkcie modułowych micro chestrigów, które bardziej niż do roboty w lesie pasowały do krótkich wizyt na strzelnicy, bo nadawały się do przenoszenia przeważnie trzech magazynków. Bazą stał się Hybrid Rifle Front Flap powiększony o dodatkową ładownicę.

I tak, w bardzo dużym skrócie, narodziła się koncepcja totalnie modułowego chest-riga, a nie prostego SKIRMISH-a w stylu RACK, którego można faktycznie skonfigurować pod własne potrzeby, w zależności od pełnionej funkcji lub wykonywanego zadania.

Husar CHEST RIG

Bazą do konfiguracji jest dwuelementowy panel z czterema elastycznymi ładownicami, w których mieści się cztery lub osiem magazynków do AR-15/M4 (po dwa w każdej), cztery magazynki do AK albo cztery magazynki do SR-25/SCAR. Baza połączona jest zamkiem błyskawicznym (zapinanym z góry na dół) i ma dodatkowe zabezpieczenie w postaci patki z napem. Po co zamek? Świetnie sprawdzi się w dwóch sytuacjach – gdy trzeba się szybko wyswobodzić z kamizelki lub trzeba się położyć: rozpinasz zamek, rozsuwasz panele na boki i spędzanie czasu w pozycji poziomej staje się dużo wygodniejsze, ponieważ wyładowane magazynkami ładownice nie wciskają się w klatkę piersiową. Zamek nie jest może najlepszym rozwiązaniem w przypadku noszenia chestriga na plate carrierze, bo regulację dopasowania trzeba przeprowadzić na bokach, niemniej ekipa z Husara pracuje nad rozwiązaniem tego problemu.

Same ładownice są bardzo sprytne. Standardową konfiguracją jest „szybka”, z zabezpieczeniem magazynków przed wypadaniem za pomocą elastycznego shockcordu poprowadzonego przez plastikowy zacisk. W połączeniu z warstwą hypalonu wewnątrz działa to skutecznie, bo nawet potrząsane pionowo w dół pełne magazynki nie wypadną. Jeśli jednak preferujesz ładownice o konstrukcji zamkniętej, lepiej chroniące magazynki przed czynnikami zewnętrznymi, to przewidziano dodatkowe klapki, pozwalające na wybranie jednego z trzech (!) sposobów ich zamykania. Do wyboru są: zapięcie na rzep („szybkie CQB”), klamry na taśmach o regulowanej długości (co przydaje się w przypadku magazynków o większej pojemności, ale też sprawdzi się w typowych działaniach „zielonych”, ponieważ są znacznie cichsze przy otwarciu) lub klamry i rzepy jednocześnie. W przypadku wyboru zapięcia na same klamry nieużywany fragment ostrego rzepa zakrywa się wszytym na stałe fragmentem miękkiego welurowego rzepa, a ten, jeśli jest nieużywany, chowa w specjalną kieszonkę po wewnętrznej stronie klapy. Klapy sprzedawane są pojedynczo, co pozwala na stworzenie własnej konfiguracji, np. z pierwszą ładownicą „szybką”, gdy przewiduje się kontakt z przeciwnikiem.

Przednie ściany ładownic mają wycięte sloty montażowe MOLLE/PALS, co pozwala na mocowanie kolejnych ładownic, choć raczej w przypadku użytkowania ich konfiguracji otwartej, ponieważ klapy zakrywają sloty. Przy bocznych krawędziach zewnętrznych ładownic doszyto po dwie elastyczne pętle na światło chemiczne (lightstick) albo, jeśli wolicie, łyżkę od MRE.

Po wewnętrznej stronie panelu bazowego znajdują się fragmenty rzepów do zamocowania opcjonalnych płaskich poduszek oraz po dwa pionowe wycięcia, o których przeznaczeniu napiszę za chwilę.

Do bazy dopina się szelki (jest to już ich trzecia generacja produkcyjna) do dwóch doszytych na stałe klamer w górnej części panelu oraz do skośnych pętli z laminatu na rogach bazy. Poniżej skośnych pętli znajdują się pętle do wpięcia poziomego paska przechodzącego po plecach użytkownika. Same szelki o układzie „H” są zaskakująco płaskie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że są pozbawione wypełnienia – faktycznie, nie ma go w pierwszym fragmencie, w którym wszyte są klamry. W części, która przechodzi przez barki użytkownika, znajduje się już miękka pianka. Szelki mają dwuwarstwową konstrukcję – dolna jest z Cordury 500D, natomiast górna z ażurowo wycinanego laserowo laminatu – wycięcia te tworzą dodatkowe punkty mocowania akcesoriów. Do zabezpieczenia anteny radiostacji lub przeprowadzenia rurki camelbaka służą dwa fragmenty rzepa tworzące pętle. Z tyłu każdej szelki umieszczono jeszcze po dodatkowej klamrze pozwalającej na rozbudowanie konfiguracji np. o mały plecak patrolowy. Jeśli nie ma takiej potrzeby, żeby klamra nie kolidowała z dużym plecakiem, można ją szybko wypiąć. Szelki łączą się poziomym pasem z laminatu z kolejnym slotami MOLLE/PALS i obszytym rzepem, nad którymi znajduje się również prosty, lecz solidnie wszyty chwyt ewakuacyjny. Szelki zostały zaprojektowane tak, aby można ich było również używać z klapami Husar przeznaczonymi do ich plate carrierów.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X