• Poniedziałek, 8 sierpnia 2022
X

Joe Foss – czołowy as myśliwski kampanii na Guadalcanalu

Joe Foss stał się w 1942 roku symbolem skutecznej walki z japońskim lotnictwem. W czasie kampanii na Guadalcanalu jako pierwszy lotnik wyrównał rekord 26 zwycięstw powietrznych ustanowiony dla amerykańskiego lotnictwa podczas I wojny światowej przez Edwarda Rickenbackera. Duże znaczenie miał przy tym fakt, że dziewiętnaście z nich odniósł w walkach z otoczonymi do niedawna nimbem niezwyciężoności myśliwcami Zero, w tym aż szesnaście w ciągu krytycznego miesiąca kampanii. Już w 1943 roku w Stanach Zjednoczonych ukazały się drukiem wspomnienia Fossa, w których szczegółowo opisał stoczone walki powietrzne. Obecnie jesteśmy w stanie porównać je z danymi strony japońskiej.

Piloci VMF-121 pozują na myśliwcu F4F-4 Wildcat przed przybyciem na Guadalcanal na drugą turę bojową.
Kpt. Joe Foss czwarty od lewej.

Joseph Jacob Foss urodził się 17 stycznia 1915 roku w Sioux Falls w stanie Dakota Południowa. W 1940 roku ukończył studia na kierunku zarządzanie w biznesie. Jednocześnie zapisał się na kurs pilotażu i miał wówczas na koncie 100 wylatanych godzin. Zdecydował się wstąpić do Korpusu Piechoty Morskiej, przechodząc kurs pilotażu w Miami, skrzydełka pilota wojskowego uzyskując 16 marca 1941 roku, co wiązało się z awansem na stopień podporucznika. Następnie służył jako instruktor w bazie Pensacola, 11 kwietnia 1942 roku awansując do stopnia porucznika. Po przydzieleniu do sformowanego 24 czerwca 1941 roku w bazie Quantico dywizjonu myśliwskiego VMF-121, w sierpniu został promowany do stopnia kapitana, obejmując funkcję oficera wykonawczego (zastępcy dowódcy).

1 września 1942 roku personel dywizjonu VMF-121 wypłynął z San Diego na pokładzie służącego jako transportowiec wojska liniowca Matsonia, który 29 września dotarł do Nowej Kaledonii. Tam piloci zostali zaokrętowani na lotniskowiec eskortowy Copahe, który transportował ich myśliwce F4F-4 Wildcat, którymi przelecieli na wyspę. 6 października z powrotem wylądowali na lotniskowcu, z pokładu którego trzy dni później wystartowało 20 maszyn, by po trzygodzinnym locie wylądować na Lotnisku Hendersona na wyspie Guadalcanal, nad którą od 7 sierpnia trwały zacięte starcia z japońskim lotnictwem.

Pierwszy sukces

13 października Japończycy wysłali nad Guadalcanal dwie wyprawy bombowe. Pierwsza pojawiła się w południe i liczyła 27 G4M1 w eskorcie dziewięciu A6M2 z 3. i dziewięciu z 751. Kokutai. Amerykanie poderwali 42 Wildcaty, w tym 22 z VMF-121, oraz 13 myśliwców Airacobra z armijnego 67. Fighter Squadron (FS). Japończycy nadlecieli na wysokości aż 7500 metrów, unikając większości myśliwców. Bomby zniszczyły jednego B-17, uszkodziły dwanaście innych maszyn oraz podpaliły skład paliwa. Pół godziny po bombardowaniu pozycję do ataku na wysoko lecące bombowce zajął jedynie klucz czterech maszyn z VMF-121, ze składu którego ppor. Freeman uszkodził maszynę bosm. Genji Negishi z 753. Kokutai, który zdołał dociągnąć do bazy. Ppor. Joseph Narr zaskoczył formację 3. Kokutai, trafiając Zero pilotowane przez mar. Banri Ito, który zginął w czasie wodowania w rejonie Rekata. Jego maszyna odniosła jednak uszkodzenia, w wyniku których Amerykanin wodował pod Lunga.

Niespełna dwie godziny później nadleciało 18 myśliwców z Tainan Kokutai osłaniających 14 G4M1 z 751. Kokutai, których bomby wyrządziły jedynie minimalne szkody. Przeciwko nim poderwano tuzin Wildcatów z VMF-121. Wśród ich pilotów był Foss, który odniósł jedyny sukces, stoczoną walkę wspominając później następującymi słowy:

Kiedy mój klucz wznosił się na pozycję do ataku, czułem się podekscytowany niczym dzieciak czekający na duży deser z lodami. Wspięliśmy się na lewo od dużych gości, zanim zobaczyliśmy pięć lub sześć Zer po prawej. Poprowadziłem moich chłopaków wzdłuż krawędzi chmur, mając nadzieję, że Zera nas nie dostrzegą. W podekscytowaniu chyba zapomniałem włączyć radio, albo może nie działało. W każdym razie jeden z moich chłopaków przeleciał obok, pomachał pospiesznie, spojrzał w górę i wskazał. Myśląc, że pokazuje na Zero, które już widzieliśmy, uśmiechnęłam się i pomachałam. Pierwszą rzeczą, którą sobie uświadomiłem, było że moi skrzydłowi zniknęli. Zaatakowani z góry przez rój innych Zero, opuścili formację, a Zero, które chowało się nad chmurami, znalazło się na moim ogonie, wysyłając skwierczący strumień pocisków przelatujących kilka cali od mojej głowy. Szybkość z jaką nurkował spowodowała, że zaczął się wznosić dokładnie przede mną. Podciągnąłem za nim, ustawiłem go dokładnie w celowniku i oddałem krótką serię. Z wielkim błyskiem rozerwał się na tysiąc kawałków. To był mój pierwszy Zero. Byłem świadomy wielu rzeczy – jeżących się włosów, suchości w ustach i szalonej chęci powstania w kokpicie i krzyknięcia. Tak się czujesz, gdy Zero wybucha tuż przed tobą. Ale czekała na mnie inne sprawy. Wzniesienie się, aby dostać to Zero, sprawiło, że wystawiłem się dla trzech innych, które wściekle uderzyły błyskając lufami uzbrojenia. Kiedy wszedłem w nurkowanie, zobaczyłem olej wylatujący z mojej chłodnicy oleju oraz kawałek skrzydła oderwany przez pocisk z działka. W nurkowaniu silnik błysnął i w mgnieniu oka zgasł, a tłoki zatarły się. Śmigło jednak kręciło się dalej. Te Zera goniły mnie aż do krawędzi lotniska, a ja nie odważyłem się zwolnić przed podejściem. Nadleciałem jak rakieta, w ostatniej chwili desperacko szybując. Lądowanie było na tyle ostre, że wezwano karetkę, która pozbiera kawałki, jeśli w ogóle będzie do czegoś potrzebna. Jakimś cudem udało mi się jednak zatrzymać przed wpadnięciem do rzeki lub w szereg pniaków na skraju lotniska. Złapałem podwózkę na boku karetki. Starsi stażem śmiali się, kiedy im opowiadałem, co się stało, chichocząc: „Założę się, że to uczyni z ciebie chrześcijanina. Nie dokonasz takiego wyczynu ponownie”.

Z Amerykanami starło się jedynie pięć Zer z eskadry prowadzonej przez st. bosm. Kozaburo Yasui. Japończycy zameldowali, że w walce z dziesięcioma Grummanami zestrzelili trzy na pewno i dwa prawdopodobnie. Co istotne, nie ponieśli strat. Foss najpewniej uległ więc typowemu dla niedoświadczonych w walce pilotów myśleniu życzeniowemu, a w swoich wspomnieniach przesadził co do skuteczności swojego ognia, który miał jakoby doprowadzić do eksplozji przeciwnika. Jego uszkodzony Wildcat z numerem bocznym 13 był jedyną amerykańską stratą. Ponieważ na podobnie oznaczonej maszynie latał kpt. Marion Carl z VMF-223, oznaczenie maszyny zostało zmienione na „53”.

14 października

Nocą z 13 na 14 października 1942 roku lotnisko Henderson Field zostało ostrzelane przez japońskie pancerniki Kongo i Haruna. Straty Amerykanów były znaczne, obejmując zniszczenie części zapasów paliwa. Japończycy tymczasem kontynuowali naloty, zmierzając do zdobycia panowania w powietrzu nad wyspą. W samo południe nad Lotniskiem Hendersona pojawiła się formacja 27 bombowców G4M1, po dziewięć z Kisarazu, Misawa i 753. Kokutai. Eskortę zapewniało im dziewięć Zer z 751., trzy z 3. i sześć z Tainan Kokutai. Amerykanie z opóźnieniem poderwali 12 prowadzonych przez Fossa Wildcatów z VMF-121, dziewięć z VMF-224 i cztery z VF-5. Nie zdołały one jednak nabrać wysokości i nawiązać kontaktu z przeciwnikiem. Dowodzeni przez kpt. Ito Japończycy bez strat własnych zgłosili zestrzelenie jednego Wildcata.

Godzinę później nadleciała formacja dwunastu G4M1 z 751. Kokutai. Eskortę zapewniało im dziewięć A6M2 z 2. Kokutai i sześć z 3. Kokutai. Japońscy myśliwcy dowodzeni przez kpt. Kurakane nie zdołali osłonić podopiecznych. Piloci dziewięciu Wildcatów prowadzonych przez mjr. Roberta Galera meldowali zestrzelenie pięciu bombowców i dwóch Zer. Dywizjon VF-5 odnotował zestrzelenie pięciu bombowców. Faktycznie Japończycy utracili nad wyspą trzy G4M1, inny wodował w Rekata, a kilka było uszkodzonych, spośród których jeden lądował awaryjnie w Buka. Dwunastu pilotów poderwanych przez VMF-121 nie wzięło udziału w głównej walce, ale zestrzelenie jednego Zera zgłosił samotnie lecący Foss:

Odłączywszy się od eskadry z powodu awarii silnika, ukryłem się w chmurach nad górami, ponieważ dwadzieścia pięć wysoko lecących bombowców zrzucało swoje ładunki na lotnisko i nie mogłem lądować. Spojrzałem w górę i zobaczyłem Grummana nurkującego tuż przede mną z Zerem na ogonie. Grumman zanurkował w chmurę, a nieświadome niczego Zero przemknęło dokładnie przede mną. Wszystko, co musiałem zrobić, to tylko trochę nacisnąć orczyk, by w pełni znalazł się w celowniku. Delikatnie dotknąłem spustu, niczym sprzedawca pakujący w drogerii kubeł lodów. Skrzydło Japończyka odleciało, a on zawirował znikając w chmurze. Potem zobaczyłem płonący samolot na zboczu góry. Dla mnie to było Zero numer dwa. Nigdy nie odniosłem łatwiejszego zwycięstwa.

Piloci VMF-121 dopadli ponadto przeprowadzający rozpoznanie samolot J1N1-C z Tainan Kokutai, który został zgłoszony jako zestrzelony bombowiec przez sierż. Josepha J. Palko. Pilotujący japońską maszynę chor. Satoru Ono zdołał jednak ugasić pożar prawego silnika i dociągnąć na lotnisko Buna.

W sumie Amerykanie meldowali zestrzelenie jedenastu bombowców i trzech myśliwców za cenę utraty Wildcata ppor. Kollera C. Brandona z eskadry Fossa. Japończycy ponownie jednak nie stracili żadnego myśliwca, co ciekawe, nie meldując żadnego zwycięstwa. Foss musiał zatem ponownie przecenić skutek swojego ognia.

Wieczorem Amerykanie atakowali zmierzający ku Guadalcanal konwój, tracąc zestrzelonego ogniem przeciwlotniczym Wildcata pilotowanego przez zaginionego ppor. Paula Rutledge z VMF-121 oraz Airacobrę ocalałego por. Edgara E. Barra z 67. FS. Osłaniające konwój myśliwce z 6. Kokutai poniosły ciężkie straty, kiedy sześć A6M3 przymusowo wodowało po zakończeniu patrolu. Wieczorem w katastrofie wynikłej z awarii Wildcata zginął sierż. Alexander Thomson z VMF-121.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X