• Środa, 28 lutego 2024
X

Luftwaffe w „krainie 1000 i jednej nocy”

Jedną z najbardziej zdumiewających operacji Luftwaffe w czasie drugiej wojny światowej było wsparcie antybrytyjskiej rebelii w odległym Iraku. Komponent lotniczy wysłany w maju 1941 roku składał się z samolotów niszczycielskich Bf 110 z pułku ZG 76 i bombowców He 111 z pułku KG 4, a wspierany był przez samoloty transportowe Ju 52/3m oraz czterosilnikowe Ju 90.

Zamach stanu

Irak po zakończeniu pierwszej wojny światowej stał się częścią Brytyjskiego Mandatu Mezopotamii. Królestwo Iraku uzyskało suwerenność w 1932 roku. Na mocy traktatu z 1930 roku Brytyjczycy otrzymali monopol na wydobycie ropy, prawo przemarszu dla oddziałów i utrzymywania baz wojskowych. Było to solą w oku części irackich polityków. Wśród nich wyróżniali się panarabscy nacjonaliści z Bractwa Narodowego. Ich przywódca, były premier Raszid Ali al-Kilani, zawarł przymierze z kliką wojskową zwaną Złotym Czworobokiem. Postulowano zerwanie z Brytyjczykami i utworzenie neutralnej federacji państw arabskich. Sojusz z armią pozwolił na odsunięcie od władzy regenta Abd al-Ilaha. 1 kwietnia 1941 roku utworzono Rząd Obrony Narodowej z Raszidem Alim na czele.

Brytyjczycy potępili „pucz”, początkowo obie strony dążyły jednak do porozumienia. Głównodowodzący na Bliskim Wschodzie gen. Archibald Wavell nie chciał ryzykować utworzenia drugiego frontu, a w najlepszym wypadku przerwania łańcuchów dostaw zaopatrzenia z Indii. W Kairze obawiano się, że interwencja zbrojna popchnie Irak w objęcia Niemców, dlatego wzywano do szybkiej normalizacji stosunków, nawet za cenę ustępstw. Przeciwne stanowisko prezentował Winston Churchill, który naciskał na szybką pacyfikację powstania. W odróżnieniu od Wavella (który trafnie przewidział cel operacji „Merkury”), premier był przekonany, że celem przygotowywanej przez Niemców operacji powietrznodesantowej będzie Syria. 18 kwietnia ruszyła operacja „Sabine” – w Basrze wylądowali żołnierze 20. Brygady Piechoty Brytyjskiej Armii Indii.

Zdaniem części historyków al-Kilani dążył do uzyskania politycznych koncesji dla swojego kraju, a zamach stanu nie miał być wstępem do szerszego wystąpienia przeciwko Imperium
Brytyjskiemu. Szansa porozumienia została zaprzepaszczona przez postawę oficerów Królewskiej Armii Iraku, którzy byli przekonani, że ich 60-tysięczne wojska wsparte przez siedem eskadr lotniczych (116 samolotów, lecz tylko połowa była gotowa do lotu) są w stanie pokonać wroga. Po wylądowaniu kolejnych oddziałów w Basrze i wzmocnieniu 16 kwietnia personelu 4. Szkoły Lotniczej RAF w Habbaniji (60 km na zachód od Bagdadu) przez 364 żołnierzy 1. Pułku „Kings Own” sytuacja osiągnęła punkt krytyczny. 29 kwietnia w kierunku bazy wymaszerowały dwie brygady z 1. Dywizji Piechoty i Brygada Zmotoryzowana. Było to razem 9000 żołnierzy dowodzonych przez członków Złotego Czworoboku – pułkowników Fahmi Saida i Kamala Shabiba. Artyleria zajęła pozycję na płaskowyżu nad Jeziorem Hammonda. Na południowym brzegu rozciągały się zabudowania bazy RAF. Irackie haubice mogły stąd obłożyć ogniem pas startowy, hangary lotnicze oraz boisko do gry w polo, które zaadaptowano jako pomocnicze pole wzlotów. Shabib ostrzegł komendanta 4. Szkoły Lotniczej wicemarszałka Harry’ego „Reggie” Smarta, że start którejkolwiek z jego maszyn zostanie potraktowany jako casus belli.

122 samoloty szkoły podzielono na cztery dywizjony: „A” – 13 Gladiatorów, w tym sześć z 94. Sqnuadron RAF i pięć Hurricane’ów dalekiego zasięgu, od „B” do „D” – szkolne Audaxy, Harty, Gordony i Oxfordy. Do Habbaniji przebazowano po siedem Blenheimów Mk IV z 84. Sqn (bombowce) i 203. Sqn (myśliwce). Całością sił powietrznych (Air Striking Force Habbaniyah) dowodził płk Donald Saville. Smart po zapoznaniu się z treścią depeszy od Churchilla, która brzmiała: Jeśli musisz uderzać, uderz mocno!, zarządził przygotowanie Audaxów do lotu bojowego. Od 2 do 7 maja wymienione eskadry, wsparte przez 18 Wellingtonów Mk Ic z 70. i 37. Sqn RAF, wykonały 647 samolotolotów, zrzucając 50 ton bomb. Irakijczycy nie wytrzymali presji i wycofali się w kierunku stolicy, tracąc 1000 zabitych i rannych (w tym 408 jeńców). Równocześnie oddziały hinduskie opanowały południe kraju, a 8 maja wyruszył z odsieczą Habforce. Była to zmotoryzowana kolumna złożona z naprędce zorganizowanych w Palestynie sił 1. Dywizji Kawalerii (6000 żołnierzy) pod dowództwem gen. George Clarka. Trzy dni później czołowe siły Clarka – konwój Kingcol bryg. Jamesa Kingstone'a (wzmocniona 4. Brygada Kawalerii) – zajęły fort ar-Rutba. 12 maja idący w awangardzie Kingcol Legion Arabski (płk John Glubb) dzieliło od Habbaniji 300 km. Irackie wojsko obejmowała demoralizacja. Lotnictwo, które utraciło 32 samoloty, zostało wycofane z boju.

Luftwaffe nad Bagdadem

Poselstwo III Rzeszy stanowiło do 1939 roku źródło finansowania dla antybrytyjskich kręgów politycznych w Iraku. Bagdad w 1939 roku zerwał stosunki dyplomatyczne z Berlinem. Po przewrocie al-Kilaniego odnowiono kontakty. Niemcom zależało na przejęciu wydobycia ropy (rocznie około 4,3 miliona ton). Irak był także mostem do sympatyzującego z nazistami Iranu. Premier 8 kwietnia 1941 roku przyrzekł za cenę 3 mln dinarów (rekompensata za konieczność zerwania kontraktów naftowych z Wielką Brytanią) udostępnić Luftwaffe wszystkie lotniska (również te, które pozostawały pod kontrolą Brytyjczyków) na terenie kraju. Hitler 30 kwietnia zaaprobował propozycję.

Szefem misji dyplomatycznej został mianowany doktor Fritz Grobba, który jako były poseł w Afganistanie i Iraku dobrze orientował się w lokalnych stosunkach. Jako środki transportu przydzielono dwa Heinkle He 111D-2 z 4. Staffel Aufklärungsgruppe Oberkommando der Luftwaffe. Maszyny, pilotowane przez kpt. Kurta Leythaeusera (C3+HK) z Führer-Kurierstaffel i oddelegowanego z Lufthansy por. Wolfganga Grautoffa (TT+NX), wyruszyły 6 maja przez Monachium i Foggię na Rodos. Na lotnisku Monachium-Riem C3+HK uległ awarii. Zastąpił go bliźniaczy GM+ZA, który został detaszowany z Transportstaffel II. Fliegerkorps. Tego samego dnia kpt. Hans Zwyna wystartował z lotniska Le Bourget pod Paryżem dyspozycyjnym He 111G-4 D-ADBX Joachima von Ribbentropa, noszącym fałszywą francuską rejestrację F-ADBX. Samolotem podróżował charge d'affaires w Syrii dr Rudolf Rahn. Podwładny „namiestnika” Rzeszy we Francji Otto Abetza miał za zadanie zadbać o sprawny przewóz zaopatrzenia do Iraku przez vichystowską Syrię. Dyplomaci spotkali się 9 maja na lotnisku Gadurra (dziś Lindos) na Rodos. Po uzupełnieniu paliwa skierowano się do oddalonego o 650 km Aleppo-Neirab w głębi Syrii, gdzie miała zostać utworzona baza tranzytowa Luftwaffe. Następnie Rahn udał się do Damaszku na spotkanie z francuskim gubernatorem Syrii i Libanu gen. Henri Déntzem. Grobba, poinformowany przez konsula Iraku o przełamaniu oblężenia Habbaniji, pośpiesznie odleciał 11 maja do Bagdadu.

Pułkownik Werner Junck został 6 maja wezwany z Deauville we Francji, gdzie pełnił obowiązki dowódcy jednostek myśliwskich 3. Floty Powietrznej (Luftflotte 3), do Naczelnego Dowództwa Lotnictwa (Oberkommando der Luftwaffe, OKL) w Berlinie. Szef Sztabu Głównego Luftwaffe gen. Hans Jeschonnek przekazał Junckowi, że jako głównodowodzący oddziałów Luftwaffe w Iraku (Fliegerführer Irak) obejmie dowodzenie nad Sonderkommando „Junck”. Szef Sztabu Operacyjnego gen. Otto von Waldau, powołując się na słowa Führera zażądał od swego podwładnego „heroicznych czynów”, które wzniecą wśród muzułmanów płomień dżihadu. Hitler polecił, aby wszyscy członkowie ekspedycji byli ochotnikami. Wymagano znajomości co najmniej dwóch języków obcych i umiejętności obsługi francuskiego oraz brytyjskiego uzbrojenia. Junck w odpowiedzi na rozkazy miał oświadczyć, że do wykonania zadania niezbędne będą siły przynajmniej trzech dywizjonów ciężkich i lekkich myśliwców oraz bombowców. Z powodu zbliżającej się daty rozpoczęcia inwazji na Kretę przydzielono mu jedynie po jednym dywizjonie bombowców i niszczycieli, eskadrę transportową oraz pojedynczego Fi 156. Każdy ze 118 żołnierzy i oficerów Luftwaffe otrzymał o rangę wyższy stopień w armii irackiej. Kontyngent podporządkowano dowództwu misji wojskowej, na której czele stanął mjr Axel von Blomberg, syn byłego ministra wojny. Korpus został wyłączony spod zwierzchnictwa 4. Floty Powietrznej (Luftflotte 4) i podlegał bezpośrednio OKL.

Grupę inicjatywną na ochotnika zgodził się poprowadzić Blomberg. 8 maja wyruszył z adiutantem por. dr. Güntherem Pawelke z lotniska Berlin-Staaken na pokładzie He 111D-2 z 4. Staffel Aufklärungsgruppe ObdL. Heinkel został wyposażony w pelengator oraz urządzenie do naprowadzania bombowców Y-Gerät. Po przebudowie ostatnich D-2 do standardu P oznaczenie to „ponownie” nadano odmianie dowódczej wersji P-2. Autor na podstawie dostępnych fotografii ustalił, że maszyny stanowiły podwersję dalekiego rozpoznania, a ich płatowce (z przeszklonym nosem) odpowiadały standardowi P-2.

Samolot Blomberga pilotował osobisty pilot feldmarszałka Waltera von Brauchitscha por. Siegfried Knemeyer z OKL. Knemeyer pełnił także obowiązki oficera technicznego Sztabu Juncka (Sonderstab „Junck”), zlokalizowanego w Atenach. Kolejny Ju 52 pod dowództwem Flieger Oberstabsingenieur dr Giessmanna został zakomenderowany z Oddziału E 10 (Abteilung E 10, Kunststoffe, Kraft- und Schmierstoffe) ośrodka badawczego lotnictwa w Rechlinie (Erprobungsstelle Rechlin). Samolot przewoził w pełni funkcjonalną rafinerię. Od powodzenia misji tej maszyny zależało funkcjonowanie wszystkich sił Luftwaffe w Iraku. Lokalna benzyna miała bowiem 79 oktanów, wobec 98 potrzebnych do napędzania silników Daimler-Benz DB 601N, w które wyposażono wytypowane do operacji Messerschmitty Bf 110E-1. Należało więc odpowiednio „uszlachetnić” dostępną na miejscu ropę naftową. Kolejna „Tante Ju” pilotowana przez por. Adama Hübnera pochodziła z 2. Batalionu Doświadczalnego Pułku Łączności (II/Luftnachrichten-Versuchs-Regiment motorisiert). Ten Ju 52/3m g5e został wyposażony w zespół silnych radiostacji, które pozwalały utrzymywać stały kontakt z dowództwem 4. Floty Powietrznej w Wiedniu oraz Sztabem Łączności Lotnictwa w Werderze pod Poczdamem.

Podczas przelotu nad pasmami górskimi Bałkanów 10 maja łącznościowy Ju 52 uderzył w szczyt górski. Wszystkich dziewięciu pasażerów zginęło. Maszynę zastąpiono 12 maja Ju 52/3m (CF+IB) ppor. Ernsta Wochingera z 38. Pułku Łączności (38. Luftnachrichten Regiment). Radiowy Junkers 16 maja dotarł do Aleppo-Neirab (300 km na północ od Damaszku), gdzie ustanowiono Sztab Specjalny „Mackensen” pod komendą szefa łączności Sonderkommando por. Wernera Schillinga z II/Ln.Vers.Rgt.(mot.). Zadaniem sztabu było koordynowanie logistyki operacji we współpracy ze sztabem zaopatrzeniowym na Rodos, na którego czele stał mjr dypl. Paul Schemmell. Podkomendni por. Schillinga zapewniali także łączność z Sonderstab „Junck”, któremu oba sztaby zostały podporządkowane. Kolejną ekspozyturą była bojowa kwatera główna w Mosulu oraz niewielki sztab łączności przy sztabie irackiej armii w Bagdadzie.

Heinkle He 111 w drodze do Iraku eskortował klucz trzech Bf 110C z 2. Staffel I Gruppe Zerstörergeschwader 26 „Horst Wessel”, dowodzony przez ppor. Ernsta Wörnera. Podczas lotu do Damaszku 10 maja niszczyciele zostały przechwycone przez parę MS.406 z francuskiej Groupe de Chasse I/7 i zmuszone do lądowania w bazie Rijak (dziś w Libanie, 45 km od Damaszku). Wieczorem 11 maja He 111D i „latająca rafineria” wylądowały na dawnym lotnisku RAF w Mosulu nad Tygrysem. Po rozpoznaniu lądowiska Blomberg ruszył 350 km na południe do Bagdadu na konferencję z al-Kilanim. Knemeyer ominął Bagdad dużym łukiem i rozpoczął manewr schodzenia od południa. Najpewniej było to podyktowane względami propagandowymi lub pilot pragnął po prostu uniknąć oślepienia przez zachodzące słońce. Obsługa irackiego przeciwlotniczego karabinu maszynowego na Moście Fajsala nad Tygrysem nie spodziewała się pojawienia sojuszniczego samolotu z tego kierunku. Kapral Hassan al-Bassam trzykrotnie wystrzelił ostrzegawczo ze swego karabinu Lee Enfield. Kilka minut później nietknięty He 111 stał otoczony tłumem Irakijczyków na podbagdadzkim lotnisku Mu’askar al-Raszid w miejscowości Hinaidi. Ku przerażeniu towarzyszy okazało się, że szef misji wciąż siedzi na swoim miejscu w kałuży krwi z rozerwanej krtani. Incydent został pośpiesznie zatuszowany. Winą za śmiertelne postrzelenie Niemca obarczono beduinów, którzy salwami wiwatowymi mieli pozdrawiać nadlatujący bombowiec. Dr Pawelke tymczasowo przejął rolę oficera wywiadowczego sztabu Juncka w Bagdadzie. Jego zadaniem było koordynowanie działań niemieckich lotników z ruchami wojsk irackich.

 

 

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X