• Piątek, 3 lutego 2023
X

Magen, czyli MEKO po izraelsku

Tendencje wzrostowe współczesnych jednostek nie uszły uwadze także w
krajach, które nie przywiązują wystarczającej uwagi do rozwoju własnych sił
morskich. Jednym z nich jest Izrael, dla którego morski rodzaj sił zbrojnych jest
raczej dodatkiem niż równorzędnym partnerem wojsk lądowych czy sił
powietrznych. Tym niemniej także w tym państwie dostrzeżono rosnące
znaczenie zarówno zaawansowanych okrętów podwodnych z napędem
niezależnym od powietrza atmosferycznego (AIP), jak i dysponujących coraz
większymi zdolnościami obrony powietrznej jednostek nawodnych, czego
efektem było zamówienie czterech wielozadaniowych korwet rakietowych typu
Magen (Sa’ar 6) – największych jak dotąd okrętów w historii Izraela.

U źródeł ich powstania leżała chęć posiadania jednostek zdolnych działać (w ramach tzw.
operacji połączonych) z krajowym systemem obrony powietrznej, a konkretnie Izraelską
Organizacją Obrony Przeciwrakietowej (IMDO), oraz patrolować newralgiczne szlaki
komunikacyjne prowadzące do Izraela. Nie bez znaczenia pozostała kwestia zabezpieczenia
bogatych złóż pól gazowych Tamar czy Lewiatan na Morzu Śródziemnym, a wszystko to w
obliczu potencjalnego zagrożenia ze strony polityczno-militarnych fundamentalistycznych
organizacji Hamasu czy też Hezbollahu. Poza tym powstanie korwet wynikało z dość
naturalnej ewolucji, wynikającej z doświadczeń wyniesionych z eksploatacji starszych
jednostek oraz bolesnych „lekcji” udzielonych izraelskim siłom morskim w różnych konfliktach
z ostatnich kilkudziesięciu lat. Mimo to trudno jednoznacznie powiedzieć, czy okręty serii
Sa’ar 6 spełnią wymagania coraz bardziej wymagającego współczesnego pola walki. Ich
największą wadą jest ograniczona wyporność, która już teraz ma wpływ na ich
niezrównoważoną charakterystykę taktyczno-techniczną, a w przyszłości w istotny sposób
wpłynie na ich dalszą eksploatację, w tym podatność na modernizacje.

Geneza

Izraelskie siły morskie (konkretnie Izraelski Korpus Morski, w skrócie IKM) – są najmłodszym
rodzajem sił zbrojnych tego kraju. Powstały bowiem dopiero w latach 1948-1949, w trakcie
pierwszej wojny arabsko-izraelskiej. Na czele IKM stoi Dowództwo Korpusu Morskiego

Izraela, które mieści się w Tel Awiwie w dzielnicy Ha-Kirja. W jego skład wchodzi Wydział ds.
Kadr, Wydział ds. Wywiadu, Wydział ds. Wyposażenia, Wydział Sztabu i Wydział ds. Operacji
Morskich. Główna baza IKM na kierunku północnym znajduje się w Hajfie. Stacjonuje w niej
m.in. Flotylla Okrętów Rakietowych, Flotylla Okrętów Podwodnych czy też 914. Eskadra
Patrolowa. Za kierunek południowy odpowiada baza w Aszdod. Jej zadaniem jest zwalczanie i
udaremnianie przemytu i działalności terrorystycznej na morzu (w tym w południowym
sektorze Morza Śródziemnego). Stacjonuje w niej 916. Eskadra Patrolowa oraz jednostki
odpowiedzialne za zabezpieczenie portów. Istotna również jest baza w Ejlacie, obejmująca
swym zasięgiem sektor Morza Czerwonego. Stacjonuje w niej 915. Eskadra Patrolowa,
jednostki wsparcia oraz siły antyterrorystyczne.
Mimo niewielkiego stażu, siły morskie Izraela zdążyły już zdobyć spore doświadczenie,
zarówno na bazie spektakularnych sukcesów, jak i dotkliwych porażek, takich jak choćby
zatopienie egipskimi rakietami SS-N-2 Styx niszczyciela INS Ejlat 21 października 1967 roku.
Szczególnie to wydarzenie miało odcisnąć piętno na późniejszym kształcie sił morskich tego
kraju. Nadal traktowany „po macoszemu” IKM został bowiem dodatkowo obwarowany
ograniczeniami co do wielkości, a więc i realnych możliwości użytkowanych okrętów, w
szczególności uderzeniowych. Poza tym w mniejszych krajach zapanowała wówczas niczym
nieuzasadniona moda na budowę dużej liczby małych i szybkich jednostek rakietowych (tzw.
„flot moskitowych”), co ostatecznie okazało się ślepą uliczką.
Panujące trendy dały o sobie znać także w Izraelu, który – oprócz okrętów podwodnych, co
akurat było słusznym kierunkiem rozwoju sił morskich – zamówił we Francji pierwszą serię
12 małych okrętów patrolowych. Mimo embarga na pięć ostatnich jednostek (narzucił je
osobiście Charles de Gaulle), Izraelczykom udało się ostatecznie pozyskać komplet tych
jednostek, a to dzięki śmiałej akcji IKM, która doprowadziła do uprowadzenia ich z
Cherbourga. Dzięki późniejszemu uzbrojeniu tych niewielkich okrętów w pociski kierowane
Gabriel, stały się one w istocie serią tzw. kutrów rakietowych (dziś identyfikowanych jako
małe okręty rakietowe), klasyfikowanych w Izraelu jako typ Sa’ar (pl. Burza). Dzięki nim IKM
zdobyła na wodach przybrzeżnych Syrii i Egiptu w 1973 roku tak wielką przewagę, że na
izraelski brzeg nie spadł ani jeden pocisk. Z drugiej strony jednostki tego rodzaju nie były w
stanie przełamać egipskiej blokady morskiej i w konsekwencji doszło do istotnego
ograniczenia ruchu handlowego do i z izraelskich portów.
Zebrane doświadczenia okazały się bezcenne dla Izraela, jednak na realne wyciągnięcie
wniosków trzeba było jeszcze poczekać niemal dekadę. Praktycznie dopiero od 1981 roku siły
morskie Izraela zaczęły zasilać nieco większe jednostki rakietowe (rodzimej produkcji) typu

Romach (klasyfikowane też jako typu Sa’ar 4.5) o wyporności ok. 500 ts, które znajdują się w
służbie do dziś (8 jednostek). Jak na ograniczoną wyporność są to okręty silnie uzbrojone i
odpowiednio wyposażone w systemy obserwacji technicznej, co oczywiście odbyło się
kosztem ich dzielności morskiej oraz autonomiczności.
Z kolei w latach 1994–1996 szeregi IKM zasiliły wybudowane w Stanach Zjednoczonych (w
stoczni Ingalls Shipbuilding w Pascagoula, stan Missisipi) trzy znacznie większe (po ok. 1200
ts) korwety rakietowe typu Ejlat, klasyfikowane też jako Sa’ar 5. Te jednostki również
doskonale odzwierciedlają izraelską „szkołę” morską. Przy swojej mocno ograniczonej
wyporności, są dosłownie „po zęby” uzbrojone i bogato wyposażone w systemy
radioelektroniczne. Jednocześnie cechują się fatalną dzielnością morską i niską
autonomicznością, co wynika z określonych wymagań dowództwa IKM. Okręty miały bowiem
być przystosowane głównie do działania na wodach przybrzeżnych (szczególnie spokojnych w
tej części świata). Jednocześnie postawiono im zadania zwalczania celów nawodnych,
podwodnych, a w razie konieczności – także lądowych.
Po raz kolejny zabrakło miejsca na obronę powietrzną, co też zemściło się srodze 14 lipca
2006 roku – podczas operacji morskiej blokady Bejrutu. Ostrzeliwujący pozycje bojowników
Hezbollahu INS Hanit został trafiony odpaloną z lądu rakietą przeciwokrętową Noor (jest to
irańska wersja chińskiej C-802/YJ-2). Pocisk trafił w rufę (w okolicach pokładu lotniczego). Co
prawda głowica bojowa nie eksplodowała, ale rozlane paliwo napędowe spowodowało
gwałtowny i trudny do opanowania pożar. Z załogi okrętu zginęły cztery osoby, a 16 zostało
rannych. Według oficjalnego stanowiska dowództwa IKM główną przyczyną uszkodzenia
okrętu było krótkotrwałe wyłączenie systemów obserwacji technicznej celem ich schłodzenia,
co spowodowało lukę w obronie. W rzeczywistości stało się jasne, że dalsze brnięcie w zbyt
małe jednostki, pozbawione efektywnych zdolności AAW (Anti-Aircraft Warfare, czyli obrony
przeciwlotniczej) i o nazbyt skromnych zasobach energetycznych nie ma uzasadnienia. Tak
narodziła się idea budowy korwet wielozadaniowych, określanych jako Sa’ar 6 (przy okazji
faktem stała się konieczność modernizacji starszych jednostek z serią Sa’ar 4.5 i Sa’ar 5 na
czele).

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X