• Czwartek, 18 kwietnia 2024
X

Plan, który runął – koncepcja i założenia specjalnej operacji wojskowej w Ukrainie

Wojnę, która wybuchła 24 lutego 2022 roku, należy postrzegać jako kontynuację konfliktu, który rozpoczął się osiem lat wcześniej, w lutym 2014 roku. Zajęcie Krymu i próba oderwania od Ukrainy Donbasu były bowiem preludium do niczym nie sprowokowanego, pełnoskalowego etapu rosyjskiej agresji. Pomimo nieosiągnięcia początkowych założeń tzw. specjalnej operacji wojskowej, jest bardzo prawdopodobne, że zapoczątkowała ona ogólnoświatową nową zimną wojnę.

 

Rosyjskie kierownictwo wojskowo-polityczne, zachęcone łatwym sukcesem, jakim była aneksja Krymu, szybko spróbowało sięgnąć po kolejne zdobycze terytorialne. Zainspirowało proklamowanie separatystycznych „republik ludowych” w wielu regionach wschodniej i południowej Ukrainy. W większości przypadków (m.in. w Charkowie i Odessie) prorosyjskie występy zostały szybko stłumione. Separatystom udało się jednak zdobyć władzę w części obwodów donieckiego i ługańskiego. Samozwańcze tzw. republiki ludowe zajmowały około jednej trzeciej terytorium poszczególnych obwodów administracyjnych, w tym oba istotne z ekonomicznego punktu widzenia miasta obwodowe.

14 kwietnia 2014 roku władze Ukrainy ogłosiły operację antyterrorystyczną (ATO) w Donbasie. W pewnym momencie ukraińskie wojska wydawały się być o krok od wyeliminowania obu siedlisk separatyzmu, lecz Rosja zdecydowała się rozszerzyć zakres swojego zaangażowania. Od samego początku wspierała ruchy separatystyczne ideologicznie, kadrowo (wysyłając bojowników i specjalistów wojskowych) oraz materialnie (poprzez dostawy broni). Pod koniec sierpnia 2014 roku uciekła się jednak do bezpośredniej interwencji wojskowej, wysyłając do Donbasu batalionowe grupy bojowe Sił Zbrojnych FR. Stopniowo walki przeszły do etapu pozycyjnego. 30 kwietnia 2018 roku ATO została przekształcona w Operację Połączonych Sił (OOS).

Przez lata ukraińskie oddziały i nielegalne ugrupowania zbrojne separatystycznych republik zajmowały pozycje naprzeciw siebie. Walki ograniczały się głównie do ostrzału, rajdów grup rozpoznawczych i dywersyjnych oraz prób odepchnięcia wroga na niektórych odcinkach frontu, w celu zajęcia korzystniejszych pozycji. Ukraińskie Siły Obrony, które oprócz Sił Zbrojnych obejmują Gwardię Narodową, Państwową Służbę Graniczną i szereg innych formacji, były stopniowo wzmacniane nową bronią i wyposażeniem oraz odpowiednio przeszkolonym personelem. Tempo tego wzmocnienia, zwłaszcza zakupów uzbrojenia, nie było jednak wysokie, na co wpływ miała bowiem trudna sytuacja gospodarcza kraju. Z drugiej strony potencjał militarny i gospodarczy separatystycznych republik był nieporównywalny z ukraińskim. Nie ulega wątpliwości, że gdyby separatyści zostali pozbawieni rosyjskiego wsparcia, Ukraina z łatwością odzyskałaby integralność terytorialną. Nad samozwańczymi republikami kładł się jednak wyraźny cień Rosji z jej potęgą militarną, bronią jądrową i nieprzewidywalnym przywódcą w osobie Władimira Putina.

 

Eskalacja

Rozmowy, które toczyły się w Mińsku równolegle z konfrontacją zbrojną, z czasem utknęły w martwym punkcie. Głównym powodem było nieuznanie się Rosji za stronę konfliktu i jej starania o wymuszenie na Ukrainie bezpośrednich rozmów z przedstawicielami separatystycznych republik. Dla Kijowa takie negocjacje były nie do przyjęcia, ponieważ oznaczałyby de facto uznanie tych podmiotów i zrzeczenie się suwerenności nad zajmowanymi przez nie terytoriami. Przeprowadzone wiosną 2019 roku wybory, w wyniku których prezydentem Ukrainy został Wołodymyr Zełenski, dały Rosjanom nadzieję, że strona ukraińska pójdzie na ustępstwa. Jednym z haseł kampanii wyborczej przyszłego prezydenta było wszak zakończenie wojny. W sytuacji, kiedy nadzieje te okazały się płonne, Rosja obrała kurs na eskalację napięć, licząc że groźba użycia siły wymusi na Ukrainie ustępstwa.

Analizując przebieg wydarzeń można stwierdzić, że zaostrzenie, które groziło przerodzeniem się w pewnym momencie w bezpośrednią interwencję zbrojną Federacji Rosyjskiej, rozpoczęło się około rok wcześniej. 3 marca 2021 roku bojownicy samozwańczej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej ogłosili, że otrzymali pozwolenie na użycie „ognia wyprzedzającego do zniszczenia” stanowisk Sił Zbrojnych Ukrainy. Szef ukraińskiej delegacji Trójstronnej Grupy Kontaktowej ds. Uregulowania Sytuacji w Donbasie Leonid Krawczuk nazwał takie oświadczenie naruszeniem porozumień mińskich. Znacznie częstsze były przypadki ostrzału pozycji ukraińskich, skutkujące niejednokrotnie śmiercią ukraińskich żołnierzy. W tym samym czasie Rosja zaczęła rozmieszczać wojska w pobliżu granicy z Ukrainą, powołując się na przygotowania do ćwiczeń „Zapad 2021”, choć same ćwiczenia zaplanowano na wrzesień. Generalnie jest to typowa praktyka Rosjan, polegająca na ukrywaniu przygotowań do inwazji poprzez prowadzenie ćwiczeń wojskowych. Podobnie postąpiono przed sierpniową wojną pięciodniową z Gruzją, którą poprzedziły zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia „Kaukaz 2008”. Ćwiczenia „Zapad 2021” miały mieć bezprecedensowy zakres. 30 marca 2021 roku ówczesny Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy gen. pułkownik Rusłan Chomczak stwierdził, że 28 rosyjskich batalionowych grup bojowych jest już skoncentrowanych wzdłuż granicy z Ukrainą, tj. w obwodach rostowskim, briańskim, woroneskim oraz na okupowanym Krymie.

Eskalacja rosyjskich przygotowań wojskowych doprowadziła do znacznego wzrostu aktywności dyplomatycznej między Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi, Unią Europejską i Rosją. Reakcja Federacji Rosyjskiej na oskarżenia o przygotowywanie się do agresji była stereotypowa. Z jednej strony rosyjscy urzędnicy argumentowali, że wszelkie działania militarne prowadzone są na rosyjskim terytorium w ramach suwerennego prawa do obrony. Z drugiej strony wysuwano kontroskarżenia przeciwko stronie ukraińskiej, takie jak utrata przez kierownictwo kontroli nad jednostkami zbrojnymi znajdującymi się w Donbasie, rzekome ostrzeliwanie ludności cywilnej w Donbasie, etc.

Eskalacja przeniosła się z lądu w przestrzeń powietrzną i na obszary morskie. Zaczęto odnotowywać przypadki naruszeń przez rosyjskie śmigłowce przestrzeni powietrznej Ukrainy. Rosja przebazowała dodatkowe kutry z Flotylli Kaspijskiej na Morze Azowskie. W nocy z 14 na 15 kwietnia na Morzu Azowskim doszło do incydentu pomiędzy trzema ukraińskimi kutrami eskortującymi statki cywilne oraz sześcioma statkami i kutrami rosyjskiej straży przybrzeżnej. Nie użyto wówczas broni, ale 15 kwietnia pod pretekstem ćwiczeń wojskowych Rosja ogłosiła zamknięcie od następnego tygodnia do października 2021 roku obszaru Morza Czarnego w kierunku Cieśniny Kerczeńskiej dla okrętów wojennych i jednostek państwowych innych krajów. Było to rażące naruszenie prawa do swobody żeglugi, gwarantowanej Konwencją ONZ o prawie morza.

Według Departamentu Obrony USA od 20 kwietnia Rosja skoncentrowała wzdłuż swojej granicy z Ukrainą więcej żołnierzy niż w 2014 roku. Rosyjskie kierownictwo postanowiło jednak nie uciekać się do otwartej inwazji. Minister obrony Siergiej Szojgu stwierdził, że „kontrola gotowości” wojsk Południowego i Zachodniego Okręgu Wojskowego została zakończona i od 23 kwietnia jednostki wojskowe powrócą do swoich miejsc stałego rozmieszczenia.

Wojskowe i polityczne kierownictwo Ukrainy podjęło pewne działania w odpowiedzi na rosnące zagrożenie, m.in. przyspieszono formowanie obrony terytorialnej i prowadzono ćwiczenia antysabotażowe. Najważniejsze były jednak zmiany personalne w kierownictwie Sił Zbrojnych. 27 lipca 2021 roku głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy został gen. Walerij Załużny. Następnego dnia szefem Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy został mianowany generał major Serhij Szaptała. Obaj są oficerami nowej generacji, których kariery rozwijały się już po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Obaj mają odpowiednie wykształcenie wojskowe i duże doświadczenie bojowe. Jak pokazały późniejsze wydarzenia, prawdopodobnie nie można było wybrać bardziej odpowiednich kandydatów do przygotowania Sił Zbrojnych Ukrainy do wielkiej wojny.

Tymczasem Rosja kontynuowała przygotowania do inwazji. Politycznie Putinowi udało się uzyskać pełne podporządkowanie Białorusi, rządzonej przez dyktatora Aleksandra Łukaszenkę. Sprawiło to, że spokojna granica północna Ukrainy stała się potencjalną linią frontu. Potwierdziły to wspólne rosyjsko-białoruskie ćwiczenia „Zapad 2021”, które odbyły się od 10 do 15 września 2021 roku na dziewięciu poligonach rosyjskich i pięciu białoruskich, a także na Morzu Bałtyckim. Były to największe ćwiczenia wojskowe w Europie od czasu rozpadu Związku Radzieckiego. Według oficjalnych danych wzięło w nich udział około 200 tys. żołnierzy. Według stworzonej legendy ćwiczenia służyły do przeprowadzenia operacji obronnej z przejściem do kontrofensywy, obejmując odparcie ataku wroga, kontratak, okrążenie sił przeciwnika i zniszczenie stworzonych „kotłów” oraz przejście do ofensywy. Jeśli odrzucimy pierwszy etap, jest to scenariusz, jaki próbowały wykonać wojska rosyjskie w ramach tzw. Specjalnej Operacji Wojskowej w Ukrainie. Ponadto ćwiczenia były okazją do przeniesienia znacznych sił na granicę z Ukrainą.

Względny spokój na linii frontu w Donbasie trwał do przełomu października i listopada, kiedy wzajemne ostrzały ponownie stały się częstsze. Według obserwatorów OBWE zawieszenie broni było łamane dwukrotnie częściej niż w 2020 roku: od wieczora 29 października do wieczora 31 października 988 razy w obwodzie donieckim i 471 razy w obwodzie ługańskim. Towarzyszył temu ponownie wzrost aktywności dyplomatycznej, często w niespotykanych dotąd formach. 2 i 3 listopada dyrektor CIA William Burns odwiedził Moskwę. W rozmowach z szefami rosyjskich wywiadów przekazał Kremlowi obawy prezydenta USA Joe Bidena dotyczące sytuacji na granicy z Ukrainą. Rosja kontynuowała jednak przygotowania wojskowe. Na początku listopada proces ten skłonił władze USA do ostrzeżenia władz Unii Europejskiej, że Rosja może planować inwazję na Ukrainę. Reakcja władz rosyjskich na te sygnały była przewidywalna. Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow zaprzeczył oskarżeniom mówiąc, że to Ukraina „planuje agresywne działania przeciwko Donbasowi”. Wezwał także NATO do zaprzestania „koncentracji militarnej pięści” na granicach Rosji oraz do wstrzymania procesu uzbrajania Ukrainy w nowoczesną broń. Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Walerij Gierasimow stwierdził, że dostawa broni na Ukrainę „popycha władze ukraińskie do ostrych i niebezpiecznych kroków. Wszelkie prowokacje władz ukraińskich poprzez przymusowe rozwiązywanie problemów Donbasu zostaną stłumione.”

Wszystkie próby dyplomatycznego uregulowania konfliktu zakończyły się niepowodzeniem. Rosja z uporem wysuwała żądania nie do przyjęcia, takie jak zapewnienie gwarancji prawnych dla nierozszerzenia NATO na wschód, odrzucenie decyzji szczytu w Bukareszcie w 2008 roku dotyczącej przystąpienia Ukrainy i Gruzji do NATO oraz prawnego zakau rozmieszczenia w sąsiednich państwach członkowskich NATO ofensywnych systemów broni, które „mogą zagrażać bezpieczeństwu Rosji”. Jednocześnie rosyjskie kierownictwo demonstracyjnie odmówiło negocjacji z Ukrainą, nalegając na bezpośrednie kontakty ze Stanami Zjednoczonymi, tłumacząc, że „należy rozmawiać z panem, a nie służącym”. W połączeniu z danymi wywiadowczymi stało się jasne, że Rosja zmierza do wojny. W takich okolicznościach w połowie stycznia Zachód (USA, Wielka Brytania, później kraje bałtyckie, Polska i inne) zaczął udzielać Ukrainie doraźnej pomocy wojskowej. Przede wszystkim wysłano broń piechoty, m.in. przeciwpancerne pociski kierowane, granatniki, przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe. Była ona łatwa do szybkiego opanowania przez personel i skutecznie niwelowała pewne obszary przewagi wojsk rosyjskich.

Bezpośrednim preludium do rosyjskiej inwazji były rosyjsko-białoruskie ćwiczenia „Sojuznaja Reszimost 2022”, które odbyły się 10–20 lutego 2022 roku. Warto zauważyć, że liczba wojsk, które w nich wzięły udział, nie została oficjalnie ogłoszona. Z Dalekiego Wschodu na Białoruś przeniesiono część jednostek ze Wschodniego Okręgu Wojskowego, w tym lotnictwo (z najnowszymi myśliwcami Su-35S oraz samolotami szturmowymi Su-25SM) i jednostki obrony przeciwlotniczej (dwa dywizjony przeciwlotniczych zestawów rakietowych S-400 i jeden Pancyr-S1). Epizody ćwiczenia „Sojuznaja Reszimost 2022” miały miejsce również na innych obszarach, m.in. na Morzu Czarnym. Pod tym pretekstem zablokowano dużą część Morza Czarnego i Azowskiego, uniemożliwiając wypłynięcie statkom z portów w Berdiańsku i Mariupolu.

Tymczasem w mediach zaczęły pojawiać się rzekome daty spodziewanego rosyjskiego ataku. Kraje Zachodu kolejno doradzały swoim obywatelom opuszczenie Ukrainy, a zagraniczne linie lotnicze przestały latać na Ukrainę. Ostatnim akordem dyplomatycznym była Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium, która odbyła się 18–20 lutego. Wziął w niej udział prezydent Zełenski, mimo obaw Białego Domu, że Rosja może zaatakować wykorzystując nieobecność prezydenta w kraju. Na konferencji padły jednogłośne deklaracje poparcia dla Ukrainy. Na tym etapie nie było już jednak możliwości dialogu, ponieważ Rosja po raz pierwszy od 1999 roku zignorowała konferencję monachijską. Wielka wojna stała się nieunikniona.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X