• Wtorek, 25 czerwca 2024
X

Pasywne oko na granicę – sensory PCL dla Straży Granicznej i systemu obrony powietrznej Polski

Wyzwaniem dla systemu obrony powietrznej jest stworzenie efektywnej strefy informacji radiolokacyjnej. Nisko lecące samoloty i śmigłowce, pociski manewrujące, a w jeszcze większym zakresie powietrzne bezzałogowce (drony) są szczególnym wyzwaniem dla wojsk radiotechnicznych będących podstawowym dostarczycielem informacji o sytuacji w powietrzu dla sił i środków obrony powietrznej. Największe z nich związane są z zapewnieniem efektywności w obszarze dolnej strefy tego systemu. Z problemem nie tylko neutralizacji, ale wręcz wykrycia obiektu powietrznego od lat zmagamy się w Polsce w ramach działalności Straży Granicznej (drony przemytnicze), nie wspominając o znanych szeroko społeczeństwu zdarzeniach z udziałem rosyjskiego pocisku manewrującego czy białoruskich śmigłowców wojskowych, co odbiło się już na postrzeganiu nie tylko skuteczności, ale wręcz wiarygodności Sił Zbrojnych RP. Co ciekawe, od lat pracuje się w Polsce nad pasywnymi technologiami i sensorami, które są odpowiedzią na wyzwania, z którymi już dziś zmagają się systemy obrony powietrznej i ochrony granic.

Podstawą świadomości sytuacyjnej wojskowego systemu obrony powietrznej są posterunki radiotechniczne wyposażone w aktywne stacje radiolokacyjne. System ten ma wiele wyzwań, do których należy oczywiście zapewnienie odpowiedniego zasięgu skutecznej pracy, ale również i dolna granica informacji radiolokacyjnej, czyli wysokości, od której zdolny on jest w sposób ciągły śledzić obiekty w powietrzu. Co do zasady, a wynika to z różnych czynników (np. krzywizna ziemi, ukształtowanie terenu), im obiekt leci niżej, tym zasięg sensorów radiolokacyjnych jest mniejszy (przy locie na wysokości 100 m spada do 30-40 km).

W ramach NATO przyjęto, że w czasie pokoju podstawowa strefa rozpoznania radiolokacyjnego systemu obrony powietrznej utrzymywana jest od wysokości 3000 metrów. Wzmacniana i tym samym obniżana jest ona do nawet 100 m w czasie kryzysu i wojny, głównie dzieje się to poprzez zagęszczenie systemu, rozwijając na danym obszarze dodatkowe posterunki radiotechniczne. Obiekty wykonujące swoje zadanie na niskich i bardzo niskich wysokościach lotu (typowe dla pocisku manewrującego czy dużej części dronów) są więc wyzwaniem dla systemu obrony powietrznej. Na dodatek ich śledzenie komplikuje niska skuteczna powierzchnia odbicia radiolokacyjnego dla obiektów latających jak pociski czy drony a także niska ich prędkość (szczególnie drony-wiropłaty). Wcale nie lepsza sytuacja jest w Straży Granicznej, która w ramach systemu stacjonarnego opiera ochronę granicy o rozmieszczone co kilkanaście kilometrów wieże obserwacyjne wyposażone w środki optoelektroniczne i oczywiście mobilne grupy funkcjonariuszy w terenie. Pomijając już kwestie integracji systemu, również w Straży Granicznej trudno znaleźć narzędzia do skutecznej ochrony granicy państwa w domenie powietrznej.

Radar klasy PCL (Passive Coherent Location) wykrywa obiekty latające bez wykorzystania własnego źródła promieniowania, lecz dzięki przechwyceniu innych nadajników (np. telewizja, radio, sieć telefonii komórkowej, praca innych radarów) emitujących własne promieniowanie elektromagnetyczne. Im więcej takich źródeł analizujemy, tym bardziej dokładne są wyniki. Mowa przy tym o sensorze pasywnym, nie wysyłającym żadnych sygnałów ani nawet nie ujawniającym faktu swojej pracy, a tym samym swojej lokalizacji. Radar taki działa na zasadzie porównania odebranego z zewnętrznego nadajnika sygnału bezpośredniego z odbitym od poszukiwanego obiektu latającego. Dla określenia położenia tego obiektu wykorzystuje się metodę triangulacji, budując system złożony na przykład z trzech sensorów PCL mamy możliwość określenia odległości i prędkości takiego obiektu.

Technologie pasywne nie są obce Siłom Zbrojnym RP, tym bardziej polskim ośrodkom naukowo-badawczym i produkcyjnym. W Wojsku Polskim od lat wykorzystywany jest podsystem pasywny PET (stacje rozpoznania pokładowych systemów elektronicznych PRP-25M i PRP-25S o kryptonimie Gunica). Z kolei od 2007 roku Politechnika Warszawska w ramach projektu PaRaDe pracowała nad wykorzystaniem technologii PCL, opracowując i badając powstały przy tej okazji demonstrator (podczas testów na poligonie w Ustce wykrywano samoloty rejsowe nad Szwecją). Również od lat na potrzeby wojska w ramach konsorcjum (którego częścią jest Politechnika Warszawska) prowadzony jest projekt systemu radiolokacji pasywnej PET/PCL, w przyszłości mający stać się polskim wkładem w wyposażenie zestawów rakietowej obrony powietrznej Wisła opartych o Patriota. Na bazie tych projektów i doświadczeń z budowy i eksploatacji różnych demonstratorów, a także dzięki ciągłemu postępowi technicznemu (wymagane są wydajne komputery do wykonywania złożonych obliczeń koniecznych do detekcji i lokalizacji obiektów, wyznaczanie map odległościowo-prędkościowych dla wszystkich nadajników i wszystkich kierunków, obliczanie punktów przecięć milionów elipsoid i wiele innych) technologia ta istotnie się w Polsce rozwinęła. PCL to nowe rozwiązania, dopiero wprowadzane do służby, ale jednocześnie wskazywane jako jeden z przyszłościowych kierunków rozwoju wojsk radiotechnicznych.

XY-Sensing, spółka specjalizująca się w komercjalizacji osiągnięć naukowo-badawczych Politechniki Warszawskiej w dziedzinie radiolokacji, opracowała, przetestowała i zaproponowała już jakiś czas temu wojsku oraz Straży Granicznej kolejne rozwiązania wykorzystujące sensory z technologią PCL i spięte w ramach jednej sieci, zdolnej do wykrywania małych obiektów (rakiety, drony) na małych wysokościach. Propozycje te zawierają rozwiązanie wielowariantowe, których cechą wspólną jest dostarczenie właściwej jakości informacji o obiektach powietrznych zbliżających się do granicy państwowej bądź wskazujących zamiar na ich nieuprawnione naruszenie.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X