• Środa, 18 maja 2022
X

Samoloty-arsenały – przegląd

Podstawową zasadą, kryjąca się za ideą samolotu-arsenału (ang. arsenal plane), jest użycie dużych, wielosilnikowych platform lotniczych jako latających wyrzutni dla wszelkiego rodzaju amunicji bojowej. Obecnie, dzięki szerokiemu zastosowaniu sieciocentrycznych systemów wymiany danych, możliwe jest przekształcenie maszyn transportowych w powietrzne magazyny amunicji dla samolotów bojowych nowej generacji.

Samoloty-arsenały nie potrzebowałyby zatem instalacji na pokładzie drogich i skomplikowanych systemów naprowadzających uzbrojenie, ponieważ w takim układzie jako wysunięte sensory do wykrywania celów będą działać operujące nad i poza linią frontu samoloty bojowe i bezzałogowce rozpoznawcze. Dzięki uzbrojeniu klasy stand-off transportowiec nie będzie zbytnio zbliżać się do rejonu walk, zatem nie musi posiadać dużej prędkości czy cech utrudnionej wykrywalności. Kluczowy jest natomiast duży udźwig, pozwalający na przenoszenie nawet takich wzorów amunicji, których współczesne samoloty bojowe nie są w stanie zabrać do swoich wewnętrznych komór uzbrojenia lub ich liczba jest zbyt mała do skutecznego porażenia celu.

Pomysł budowy samolotu-arsenału nie jest zupełnie nowy. Na początku lat 70. ubiegłego wieku sowieckie pociski balistyczne uzyskały wystarczającą celność, żeby zagrozić zniszczeniem amerykańskiego arsenału jądrowego bazowania lądowego. Jednym z zaproponowanych rozwiązań tego problemu miały być międzykontynentalne pociski balistyczne, które dyżurowałyby na pokładzie samolotów znajdujących się w powietrzu. W 1971 roku zaproponowano skonstruowanie samolotu MC-747, który miał być zdolny do zrzutu czterech międzykontynentalnych rakiet balistycznych Airborne Minuteman. Zrzucana z wewnętrznej komory uzbrojenia rakieta, po separacji w pozycji poziomej, miała ustabilizować się za pomocą spadochronu dolnym końcem ku ziemi i uruchomić silnik w bezpiecznej odległości od nosiciela. Zmagazynowane w środkowej części kadłuba pociski miały kolejno przesuwać się po szynach do komory uzbrojenia aż do wyczerpania zapasu. Co ciekawe, w przypadku odpalenia z lotu poziomego zasięg rakiety miał wzrosnąć o 15%, gdyby jednak samolot zrzucił ją podczas wznoszenia pod kątem 30° mogłoby to być nawet 25%. Załadunek miał odbywać się przez furtę dziobową. Powietrzny zrzut Minutemanów miał być alternatywą dla pocisków z programu ULMS (Undersea Long-Range Missile Systems), przenoszonych przez okręty podwodne. Ostatecznie projekt lotniczego nosiciela ICBM na bazie Boeinga 747 uznano za nieefektywny kosztowo.

W dość podobny sposób usiłowano wykorzystać ciężki samolot transportowy C-5A Galaxy, który miał stać się nosicielem rakiety międzykontynentalnej Minuteman. Program toczył się w ekspresowym tempie, konstruktorzy dostali bowiem tylko 90 dni na wykonanie zakończonej sukcesem próby, co obejmowało nie tylko zrzut, ale też odpalenie silnika rakiety. Było to niezwykle istotne ze względów politycznych, ponieważ demonstracja zdolności do odpalenia rakiety balistycznej z powietrza miała przyczynić się do polepszenia amerykańskiej pozycji negocjacyjnej podczas zaplanowanego na 23–24 listopada 1974 roku szczytu we Władywostoku, poświęconego ograniczeniu zbrojeń jądrowych. Krótki czas realizacji wiązał się z wysokim ryzykiem. Aż dwa na sześć zrzutów zakończyły się niepowodzeniem. Dwie pierwsze próby z makietami rakiet o masie 20,4 t przebiegły bezproblemowo. Również trzeci test z ładunkiem 24,8 t był całkowicie udany. W czwartym zrzucie obciążenie zwiększone do 29,9 t spowodowało jednak rozerwanie spadochronu głównego, pod którym stabilizował się i opadał ładunek. Podczas piątego zrzutu, z pełnym obciążeniem 39,6 t, wyciągający makietę z ładowni spadochron nie generował dość siły, aby dokonać szybkiej ekstrakcji zwiększonej masy. W rezultacie umieszczona na szynach platforma z makietą przesuwała się bardzo wolno w kadłubie samolotu, doprowadzając do nadmiernego przesunięcia do tyłu środka ciężkości, co zakłóciło stabilność lotu C-5A. Dopiero po dłuższej chwili nastąpiło całkowite wysunięcie się pocisku przez luk i jego separacja od nosiciela, umożliwiając załodze odzyskanie pełnej kontroli nad samolotem. Mimo tak poważnego incydentu z braku czasu szybko przystąpiono do szóstej próby, już z zastosowaniem bojowego LGM-30F Minuteman Ib. Dla pewności tym razem do platformy podczepiono dwa spadochrony wyciągające. Zrzutu z pełną sekwencją startu rakiety dokonano 24 października 1974 roku. Pocisk z platformą sprawnie wysunął się z ładowni, po czym wciąż wisząc na spadochronach głównych zgodnie z planem odpalił silnik pierwszego stopnia, odseparowując się od platformy i wykonując prawidłowe wznoszenie. Dla amerykańskiego prezydenta Geralda Forda było to wystarczający dowód na wykonalność koncepcji powietrznego odpalania ciężkich rakiet, zatem podczas rozmów o traktacie SALT II mógł zgodzić się na ograniczenie liczby wyrzutni lądowych.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X