• Czwartek, 30 maja 2024
X

TriggerTech

Od momentu, gdy pośród naszych strzelców puściliśmy informację o tym, że będziemy w Polsce ambasadorami spustów firmy TriggerTech z linii Duty zostaliśmy zasypani pytaniami o najlepszy z nich. Dlatego też podzielę się Wami zdobywanymi latami doświadczeniami związanymi z poszukiwaniem idealnego spustu. Opowiem o mechanizmach spustowych występujących w karabinkach, a w szczególności o nowości na naszym rynku – spustach serii Duty firmy TriggerTech.

Moja historia związana ze sposobami usprawnienia mechanizmów spustowych zaczyna się oczywiście dopiero w czasie służby w JWK. Wcześniej – gdy rozpocząłem swoją przygodę z wojskiem w 2000 roku jako żołnierz służby zasadniczej w 1. Pułku Specjalnym Komandosów w Lublińcu – podczas szkolenia unitarnego ciągle nam powtarzano, że żołnierz musi przyzwyczaić się do huku wystrzału, a sam strzał musi nas zaskoczyć.

Dziś już wiem, że te teorie spowodowane były brakiem ochronników słuchu oraz wzroku, przez co żołnierze często zrywali strzały z obawy przed hukiem. Sam spust w posiadanym przeze mnie AK był bardzo długi, a jego przełamanie nie było przewidywalne i wymagało cierpliwości. Nie był to wtedy dla mnie zbyt duży problem, ponieważ wszystkie strzelania realizowaliśmy ogniem ciągłym „pod cel”. Po przejściu na „zawodowstwo” w jednostce otrzymałem karabinek Beryl kalibru 5.56 mm. Zmienił się nie tylko kaliber, ale także program strzelań uwzględniający strzelania dynamiczne na krótkim i średnim dystansie. Wtedy zaczęliśmy delikatnie narzekać na mechanizm spustowy Beryla, w którym droga języka spustowego była podobna jak w karabinku AK tj. długi ruch do momentu przełamania, długi reset spustu oraz generalnie trudność jego wyczucia. Nasze niezadowolenie wzmagały wspólne szkolenia i misje z sojusznikami z US SFODA, podczas których mieliśmy okazje postrzelać z ich karabinków M4. To była zupełnie inna kultura pracy języka spustowego, nic dziwnego, że tak dobrze strzelali, z takim karabinkiem to każdy by potrafił…

Z czasem doczekaliśmy się wymarzonych karabinków HK 416 i można byłoby powiedzieć, że już nic więcej do szczęścia nie było nam potrzebne. W końcu mieliśmy broń taką, jaką posiadali nasi koalicjanci, a nawet lepszą! Jak to zwykle bywa, wzrost oczekiwań rośnie wraz ze wzrostem świadomości.

Już jako doświadczony operator zostałem wysłany na cykl szkoleń przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych w Sig Sauer Academy. Mieliśmy tam okazję zapoznać się nie tylko z produktami firmy Sig Sauer, ale także z niezliczoną liczbą akcesoriów, zarówno do pistoletów, jak i karabinków. Moją uwagę przyciągnęły m.in. rożne rodzaje mechanizmów spustowych oferowanych jako upgrade do karabinków z rodziny AR 15. Muszę przyznać, że ich różnorodność była dla mnie kompletną nowością. W rozmowie z innymi instruktorami zauważyłem, że mam braki w tej dziedzinie i po powrocie do kraju postanowiłem się tym tematem bardziej zainteresować. Na szczęście ekspertów w naszym kraju nie brakuje i tak, dzięki pomocy naszego dobrego znajomego Mateusza Kurmanowa, udało mi się ten temat zgłębić. W międzyczasie Matka, jako dowódca grupy wsparcia, pod którego podlegali także snajperzy, rozwijał w jednostce projekt nazwany przez niego Better Shooter polegający na dostosowaniu karabinka HK 416 do możliwości realizacji zadań jako DMR (Designated Marksman Rifle). Zakres zmian w standardowej wersji karabinka HK 416 obejmował także min. wymianę „szturmowego” spustu jednooporowego na bardziej precyzyjny dwuoporowy. Wybór padł na spust SSF firmy Gaissele. Nasz szef zespołu wydawał zakupione spusty wyłącznie snajperom ujętym w programie Better Shooter, a szturm musiał zadowolić się fabrycznym zestawem. Bardzo chciałem taki spust mieć, więc ze swojego źródła udało mi się pozyskać inny dwuoporowy spust, mianowicie fabryczny HK.

Niestety, okazało się, że dla pracy operatora miał on więcej wad niż zalet. Podczas szybkich strzelań na mojej konfiguracji broni (lufa 14,5” z celownikiem Eotech) poprzez dłuższy reset często dochodziło do braku wystarczającego odpuszczenia języka spustowego, w skutek czego czas realizacji zadania ogniowego był dłuższy lub dochodziło do złej interpretacji braku oddania strzału i przejście np. do procedury Tap, rack, bang.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X