• Poniedziałek, 17 czerwca 2024
X

Triumf i porażka. Walki powietrzne 302. Dywizjonu Myśliwskiego 8 maja 1941 roku

Jednym z najbardziej pamiętnych wojennych dni w 302. „Poznańskim” Dywizjonie Myśliwskim okazał się 8 maja 1941 roku. Doszło wówczas do czterech starć z niepokojącymi angielskie wybrzeże małymi formacjami Messerschmittów Bf 109. W dwóch walkach powietrznych stoczonych około południa „poznaniakom” udało się zestrzelić po jednym Bf 109F. W dwóch starciach popołudniowych stracono jednak trzy Hurricane’y i poległego por. pil. Zygmunta Kinela.

Wiosna 1941 roku była dla Royal Air Force czasem defensywy. Wprawdzie na początku roku brytyjskie siły powietrzne, zachęcone sukcesem z bitwy o Anglię, rozpoczęły dzienne loty nad okupowaną Francję, ale Luftwaffe dość szybko uświadomiła Brytyjczykom, że to ona panuje tam w powietrzu. W efekcie samoloty RAF za dnia osłaniały najczęściej własne terytorium, wyczekując przeciwnika nad angielskim wybrzeżem. Elementem tej taktyki były zadania wykonywane m.in. przez polski 302. Dywizjon Myśliwski, który 7 kwietnia został przeniesiony z Westhampnett na lotnisko w Kenley. Ta przedwojenna baza RAF usytuowana jest na południe od Londynu, a stacjonujące tam w 1941 roku jednostki brały aktywny udział w zwalczaniu niemieckiego lotnictwa. Były to nużące patrole, które rzadko kiedy kończyły się spotkaniem z nieprzyjacielem. 302. Dywizjon przez kilka tygodni pobytu na nowym lotnisku tylko raz napotkał samoloty Luftwaffe, ale do walki z nimi nie doszło. Sytuacja zmieniła się po miesiącu stacjonowania w Kenley.

Pierwszy lot Eskadry B

8 maja rozpoczął się wizytą u „poznaniaków” Jadwigi Sosnkowskiej, żony generała Kazimierza Sosnkowskiego, oraz aktorki Mili Kamińskiej. Był to bez wątpienia ciekawy przerywnik w monotonii żołnierskiej służby. Wkrótce po tym, jak obie panie wyjechały z Kenley, o godz. 11.50 w powietrze poderwano Eskadrę B, która otrzymała zadanie patrolowania w rejonie Maidstone. Formacją dowodził kpt. Tadeusz Czerwiński, a jego bocznym był pchor. Marian Rytka. Pozostałe samoloty pilotowali por. Zygmunt Kinel, ppor. Wacław Król, ppor. Zbigniew Janicki i ppor. Marceli Neyder. W większości były to Hurricane’y Mk IIB uzbrojone w 12 karabinów maszynowych, jedynie Janicki i Neyder lecieli maszynami w wersji Mk IIA z ośmioma kaemami.

Około 12.15 lecący na wysokości około 18 000 stóp (5500 m) Polacy zauważyli na tle chmur około 10 000 stóp (3050 m) niżej sześć Messerschmittów Bf 109. Hurricane’y prawym wywrotem weszły na tyły formacji nieprzyjaciela, jednocześnie kryjąc się w promieniach słońca. Samoloty nie zostały zauważone przez niemieckich pilotów, którzy nie zrobili żadnego manewru obronnego. Wykorzystując zaskoczenie, kpt. Czerwiński zaatakował prowadzącego i ostrzelał go z odległości 50 metrów. Bf 109 ostro zanurkował i dymiąc wpadł w chmurę. Polak prawdopodobnie chybił, a dym z silnika był efektem gwałtownego przyspieszenia uciekającej maszyny. W tym samym czasie pchor. Rytka otworzył ogień do lewoskrzydłowego Messerschmitta i po drugiej serii zauważył odpadające od samolotu części, a maszyna poszła z dymem do ziemi. Pilot atak na przeciwnika opisał w raporcie bojowym:

„Wystartowałem z Kenley o godz. 11.50 ze swoją eskadrą jako Niebieski 2 z zadaniem przechwycenia Rajdu nr 23. Na wysokości 10 000 stóp zauważyliśmy sześć Me 109, które leciały na południowy wschód. Eskadra skręciła na północ i zeszła niżej wprost na ogony samolotów nieprzyjaciela. Zaatakowałem Me 109 serią z 80 pocisków z odległości 300/150 jardów i widziałem odpadające od kadłuba samolotu kawałki. Z samolotu nieprzyjaciela wydobyły się wielkie ilości dymu, a maszyna pochyliła się na nos. Zaatakowałem wówczas kolejnego Me 109, oddając serię z 30 pocisków, ale nie widziałem skutków tego ostrzału. Wylądowałem w składzie eskadry o godz. 13.15.”

Por. Kinel zaatakował natomiast Bf 109, który pozostał nieco z tyłu i z boku, a po minięciu przeciwnika na dużej szybkości zobaczył wiszącego pod czaszą spadochronu pilota. W swoim raporcie bojowym tak przedstawił to starcie:

„Wystartowałem z Kenley o godz.. 11.50 będąc Zielonym 1 w Eskadrze B z zadaniem patrolowania w rejonie Tenderden. Kiedy na wysokości 10 000 stóp zauważyliśmy sześć lecących na południowy wschód Me 109, skręciliśmy na północ i zanurkowaliśmy na nie od tyłu. Zaatakowałem jednego Me 109 serią z 70 pocisków z odległości 300/150 jardów i w efekcie widziałem części odpadające od samolotu. Pilot ratował się skokiem ze spadochronem i jak zrozumiałem znajduje się na posterunku policji w Ashford. Lądowałem ze swoją eskadrą w Kenley o godz. 13.15.”

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X