• Piątek, 3 lutego 2023
X

USS Narwhal – cichy relikt zimnej wojny

Budowa tego okrętu do dziś pozostaje jednym z najbardziej tajnych programów w historii sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i w tym kontekście nie dziwi fakt, że zarówno Departament Obrony, jak i US Naval Intelligence nie wyraziły zgody na zachowanie jednostki w roli muzealnej.

USS Narwhal (SSN-671) to jedyny w swoim rodzaju, eksperymentalny uderzeniowy okręt podwodny o napędzie nuklearnym i zarazem najbardziej udana zimnowojenna jednostka swojej klasy. Bezkompromisowy projekt sprawił, że był przy tym najbardziej cichym okrętem klasy SSN na świecie. Unikalna konstrukcja pozwoliła mu niejednokrotnie wręcz ośmieszyć rosyjskie okręty operujące zarówno pod lodami Arktyki, jak i na ciepłych wodach Morza Śródziemnego.

Krzyk ciszy

W pierwszej połowie lat 60. XX w. pojawiły się koncepcje projektu uderzeniowych okrętów podwodnych, które miałyby (w dalszej przyszłości) uzupełnić udane, budowane wówczas jednostki typu Sturgeon (łącznie powstało ich 37). Nowy projekt miał być odpowiedzią na radziecką rozbudowę atomowej floty podwodnej z końca lat 60. XX w., gdy pojawiło się kilka nowych konstrukcji, w tym m.in. projektu 670 Skat (w kodzie NATO Charlie). Jednostki te uzbrojono bowiem w rakiety manewrujące 4K66/P-70 Ametist, które można było odpalać spod wody z dala od celu. I choć szybko okazało się, że nowe rakiety nie są tak groźne, jak początkowo sądzono, to – w myśl zasady „strach ma wielkie oczy” – w US Navy postrzegano je jako potencjalne zagrożenie dla własnych nawodnych grup uderzeniowych (w tym dla lotniskowców). Zapadła więc decyzja o skonstruowaniu kolejnej jednostki typu Sturgeon, jednak nieco zmodyfikowanej i wyposażonej w napęd nowej generacji. Miał to być jednocześnie okręt eksperymentalny, który przetarłby szlak pod przyszłe, seryjnie produkowane SSN. Wysoka prędkość maksymalna nie była przy tym nadrzędnym zagadnieniem, nad którym głowili się amerykańscy stratedzy i inżynierowie. Istotą zagadnienia, wynikającą z nowej taktyki, okazało się utrzymanie stałej łączności pomiędzy grupą nawodną a okrętami podwodnymi oraz lotnictwem przeciwpodwodnym. Obawiano się kuriozalnych sytuacji, że śmigłowce najpierw obrzucą wykryte jednostki torpedami, a dopiero później piloci zajmą się ich identyfikacją. Niektóre duże okręty nawodne dysponowały już wówczas systemem stałej wymiany danych taktycznych NTDS (Naval Tactical Data System), opartym na łączach Link 14. Jednak istotnym przełomem było dopiero dodanie do tego skomputeryzowanego systemu opartego na łączach Link 11, kompleksowo koordynującego aktywność nawodną, podwodną oraz powietrzną wokół całego zespołu operacyjnego. Swoje systemy NTDS otrzymały więc także okręty podwodne, w późniejszym czasie dodatkowo wzbogacone o łącza danych Link 16.

Kolejną kwestią, którą należało rozwiązać, projektując nowy uderzeniowy okręt podwodny, było zachowanie dotychczasowych zalet amerykańskich jednostek tej klasy, a więc niskiej wykrywalności przy jednocześnie znacznym zwiększeniu prędkości operacyjnej i maksymalnej. W tym kontekście największe znaczenie miała ta pierwsza, tutaj zwana prędkością taktyczną, rozumiana jako maksymalna prędkość okrętu podwodnego, przy której może on lokalizować analogiczne jednostki przeciwnika, samemu pozostając niewykrytym. Zarówno według ocen amerykańskiego wywiadu morskiego (US Navy Intelligence), jak i doświadczeń wynikających z kontaktów z radzieckimi jednostkami na morzu okręty ZSRR mogły pozostawać niewykryte wyłącznie przy bardzo niewielkich prędkościach (rzędu 2-3 w.) lub w dryfie. Gdy z jakiegoś powodu szły z wyższą, użyteczną prędkością, były hałaśliwe i – w konsekwencji – łatwe do wykrycia, śledzenia i trafienia. Z drugiej strony, zadowalające rezultaty, jakie udało się do tamtego czasu osiągnąć przy opracowaniu nowych technologii z zakresu wyciszania amerykańskich okrętów, pozwoliły podnieść prędkość operacyjną/taktyczną do 8, a później nawet 12 w. Sytuacja ta, zgodnie z amerykańską strategią, doprowadziła do znacznie częstszego korzystania przez radzieckie okręty podwodne z ich sonarów aktywnych, co z kolei jeszcze bardziej ułatwiało ich wykrycie i namierzenie przez jednostki amerykańskie.

Kluczem do sukcesu okazało się opracowanie nowego, eksperymentalnego reaktora klasy PWR (wodnego ciśnieniowego, czyli Pressure Water Reactor) z niewymuszonym obiegiem chłodziwa NCR (Natural Circulation Reactor). W 1961 r. Knolls Atomic Power Laboratory (KAPL) rozpoczęło program konstrukcji lądowego reaktora EPR (Evolutionary Power Reactor), wykorzystującego mechanizm naturalnej cyrkulacji jego chłodziwa dzięki konwekcji zamiast obiegu wymuszonego pompą. Co więcej, reaktor ten cechował się dwukrotnie większą mocą względem S5W, zachowując jednocześnie bardzo niski poziom generowanego hałasu, co pozwoliłoby nowemu okrętowi (o wymiarach liniowych i kształcie zbliżonej do typu Sturgeon) podnieść prędkość maksymalną nawet powyżej wartości 30 w. Zaangażowany w projekt wiceadm. Hyman G. Rickover przewidywał, że w oparciu o doświadczenia z reaktorem oznaczonym już (w wersji morskiej) jako S5G NCR (jego produkcją zajęła się firma General Electric) i zmodyfikowanym napędem możliwe będzie przyśpieszenie prac projektowych przy nowych jednostkach seryjnych przewidzianych do budowy w programie na 1967 r. (typu 688 Los Angeles). Zlecił więc stoczni General Electric – Electric Boat Division w Groton prace nad koncepcją szybkich okrętów podwodnych, a we wrześniu 1964 r. szef operacji morskich US Navy (Chief of Naval Operations – CNO) David McDonald zażądał od Naval Sea Systems Command (NAVSEA) sporządzenia ich projektu wstępnego. W październiku tego samego roku Electric Boat uzyskała (przeniesione później do stoczni Newport News) zlecenie na opracowanie nowego napędu do reaktora S5W. Początkowo planowano po prostu połączyć napęd zastosowany na typie Sturgeon (w oparciu o dwa zespoły turbin parowych z przekładniami redukcyjnymi) z nowym reaktorem, jednak szybko z tego pomysłu zrezygnowano na rzecz pojedynczej, znacznie potężniejszej turbiny napędu bezpośredniego, sprzężonej z silnikiem elektrycznym. Czas gonił, okręt do testowania nowych technologii był pilnie potrzebny, zatem projekt błyskawicznie zatwierdzono i już 17 stycznia 1966 r. w stoczni Electric Boat Division w Groton (Connecticut) położono stępkę pod przyszły USS Narwhal. Kadłub zwodowano dwa lata później, 9 września, w obecności m.in. senatora z Rhode Island Johna O. Pastore’a i wiceadm. Hymana G. Rickovera. Matką chrzestną została Glynn R. Donaho. Prace wyposażeniowe i próby zdawczo-odbiorcze oraz testy certyfikacyjne trwały do połowy 1967 r., po czym 12 lipca oficjalnie podniesiono na okręcie gwieździstą banderę Stanów Zjednoczonych.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X