• Wtorek, 29 listopada 2022
X

Rosyjskie ataki na ukraiński system elektroenergetyczny

Przeprowadzony popołudniem 14 listopada przez Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej  zmasowany atak pociskami manewrującymi  na ukraiński system elektroenergetyczny był czwartą tego typu akcją w ciągu nieco ponad miesiąca.  Tym razem doprowadził do śmierci na terytorium Polski dwóch naszych obywateli.

Według ukraińskiego wywiadu wojskowego rosyjskie siły zbrojne rozkazy przygotowania masowych ataków rakietowych na infrastrukturę krytyczną Ukrainy otrzymały z Kremla 2 i 3 października. Przygotowania do wykonania tego ataku zajęły zatem ponad tydzień i obejmowały prawdopodobnie przetransportowanie pocisków i ich załadunek na platformy okrętowe lub bojowe względnie podwieszenie pod samoloty bombowe – nosiciele rakiet.

Rosyjski pocisk manewrujący Ch-55SM. W tle jego nosiciel – bombowiec strategiczny Tu-95MS.

10 października siły rosyjskie przeprowadziły pierwszy duży atak na ukraińską infrastrukturę krytyczną. Według danych ogłoszonych przez Sztab Generalny  Sił Zbrojnych Ukrainy w ataku użyto 83 pocisków balistycznych i manewrujących: Ch-101 i Ch-555 odpalonych z ośmiu bombowców strategicznych Tu-95 i trzech Tu-160 operujących w regionie Morza Kaspijskiego, Kalibr wystrzelonych przez okręty operujące na Morzu Czarnym oraz Iskander wystrzelonych z różnych kierunków. Użyto również pocisków przeciwlotniczych systemów rakietowych S-300 w trybie ataku na cele naziemne i pocisków rakietowych systemów artyleryjskich dalekiego zasięgu Tornado-S. W ataku udział wzięły również irańskie drony Szahed-136 klasy amunicji krążącej, które wystrzelone zostały nie tylko jak dotychczas z Krymu, ale i z terytorium Białorusi.
Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowały, że udało im się zestrzelić 46 rakiet i pocisków manewrujących różnych typów oraz dziewięć Szahedów-136.
Jak wynika z różnych doniesień, jednym z głównych celów uderzenia było sparaliżowanie sparaliżowanie ukraińskiego sytemu energetycznego. Wykonano także ataki na elektrociepłownie i kilka innych celów. W ich wyniku ucierpiało ponad 30 elementów infrastruktury, m.in. w Kijowie, Charkowie, Konotopie, Krzywym Rogu, Dnieprze, a na zachodniej Ukrainie we Lwowie, Równem, Tarnopolu, Chmielnickim, Żytomierzu oraz Iwano-Frankowsku.


Film przedstawiający moment wybuchu 10 października br. dwóch pocisków w mieście Dniepr (Dnipro).

11 października przeprowadzono drugą fazę  ataku na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Według danych Sił Zbrojnych Ukrainy nieprzyjaciel przeprowadził dwa ataki z użyciem 16 pocisków manewrujących Ch-101/ Ch-555 odpalonych z bombowców strategicznych Tu-95MS i 12 morskich pocisków Kalibr odpalonych z okrętów operujących na Morzu Czarnym, a także dronów Szahed-136. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zniszczyła 20 pocisków manewrujących i 13 Szahedów-136. Jeden z pilotów MiG-ów-29, który poprzedniego dnia zestrzelił dwa pociski manewrujące, miał zniszczyć pięć irańskich dronów, ale eksplozja ostatniego uszkodziła jego maszynę. Choć za wszelką cenę chciał ratować samolot i lądować na lotnisku w Winnicy, w końcu zmuszony był katapultować się.

Podwieszony pod rosyjski bombowiec Tu-95MS pocisk manewrujący Ch-101.

31 października w godz. od 7.00 do 9.00 siły rosyjskie przeprowadziły kilka fal ataków rakietowych na obiekty ukraińskiej infrastruktury krytycznej. Z bombowców strategicznych Tu-160 i Tu-95MS operujących nad północną częścią Morza Kaspijskiego oraz rejonu wołgodońskiego obwodu rostowskiego wystrzelono 55 pocisków manewrujących Ch-101 i Ch-555. Środki przeciwlotnicze ukraińskich Sił Powietrznych zestrzeliły aż 44 spośród tych pocisków, w tym 18 na obszarze odpowiedzialności Dowództwa Lotniczego „Centrum”, 12 w obszarze Dowództwa Lotniczego „Południe”, dziewięć w obszarze Dowództwa Lotniczego „Wschód” i pięć w obszarze Dowództwa Lotniczego „Zachód”. W akcji wziął udział dostarczony niedawno przez Niemcy nowoczesny system przeciwlotniczy IRIS-T SLM, który miał osiągnąć 100-procentową skuteczność. Rosjanie użyli także jednego lotniczego pocisku taktycznego Ch-59, 22 pocisków zestawów przeciwlotniczych S-300 w trybie ataku na cele naziemne, czterech dronów Szahed-136 i jednego Lancet-3.

W wyniku rosyjskiego ataku porażonych zostało 18 celów, w większości związanych z ukraińską siecią elektroenergetyczną. Trafione zostały m.in. ważne ukraińskie hydroelektrownie: Dnieprzańska Elektrownia Wodna w Zaporożu (moc 1569 MW), Krzemieńczucka Elektrownia Wodna w Krzemieńczuku w obwodzie połtawskim (moc 633MW) oraz Dniestrzańska Elektrownia Wodna (moc 702 MW) w Nowodniestrowsku w obwodzie czerniowieckim, przy granicy z Mołdawią. Na terytorium tego państwa spadł jeden z zestrzelonych rosyjskich lotniczych pocisków manewrujących.

14 października ukraiński minister obrony Ołeksij Jurijowycz przedstawił grafikę obrazującą wykorzystanie zapasów rosyjskich pocisków manewrujących i balistycznych.

14 listopada siły rosyjskie wykonały  najsilniejszy jak dotąd atak na infrastrukturę elektroenergetyczną Ukrainy, używając 96 pocisków manewrujących. Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowały, że w ataku rozpoczętym o godz. 14:30  uczestniczyło 14 nosicieli pocisków manewrujących Tu-95MS oraz okręty rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, a ponadto użyto irańskich dronów uderzeniowych Szahed-136/131. Tu-95MS odpaliły znad północnych rejonów Morza Kaspijskiego i z rejonu wołgodońskiego około 70 pocisków manewrujących Ch-101/Ch-555. Samoloty lotnictwa taktycznego wystrzeliły pociski kierowane Ch-59M. Z kolei jednostki pływające odpaliły z Morza Czarnego około 20 morskich pocisków manewrujących Kalibr. Użyto również ponad 10 dronów uderzeniowych Szahed-136/131. Ukraińska obrona powietrzna zniszczyła 75 nieprzyjacielskich pocisków manewrujących, dwa pociski kierowane Ch-59M oraz 10 irańskich dronów uderzeniowych, a także rosyjskiej produkcji duży bezzałogowy statek powietrzny klasy operacyjnej Orion oraz bezzałogowiec klasy mini Orłan-10. Poinformowano, że system obrony przeciwlotniczej IRIS-T SLM zniszczył wszystkie 10 z wyznaczonych mu celów.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta Kyryło Tymoszenko poinformował w dniu ataku, że trafionych zostało 15 obiektów infrastruktury energetycznej. Pozbawionych prądu zostało 7 mln odbiorców. Brak energii elektrycznej odnotowano w Kijowie i okolicach, a także w obwodach winnickim, wołyńskim, donieckim, dniepropietrowskim, żytomierskim, kirowohradzkim, lwowskim, połtawskim, rówieńskim, sumskim, tarnopolskim, charkowskim, chmielnickim, czerkaskim, czerniowieckim i czernihowskim. Szczególnie ciężka sytuacja miała miejsce we Lwowie, który został pozbawiony energii elektrycznej w 80 proc.  Służby energetyczne natychmiast przystąpiły do likwidacji skutków uderzeń. Nazajutrz po ataku Denys Monastyrski, minister spraw wewnętrznych Ukrainy, poinformował, że ucierpiało 30 obiektów infrastrukturalnych.

Położenie miejscowości Przewodów, w której 14 listopada br. zginęło dwóch obywateli Polski.

W czasie rosyjskiego ataku na ukraiński system elektroenergetyczny doszło do wybuchu na terytorium  Polski. Miał on miejsce w miejscowości Przewodów w województwie lubelskim,  położonej w odległości około 7 km od granicy z Ukrainą i w pobliżu istotnej linii elektroenergetycznej łączącej Polskę z Ukrainą. Do eksplozji, która spowodowała śmierć dwóch osób, doszło około godz. 15.40 naszego czasu, a więc około dwóch godzin po rozpoczęciu rosyjskiego ataku.  Wybuch miała miejsce w suszarni zbóż, w momencie kiedy ciągnik rolniczy z przyczepą wjechał na wagę.  Doniesienia medialne mówią o jeszcze jednej eksplozji jaka równocześnie miała miejsce terytorium Polski. W związku z tragedią zwołano pilne zebranie Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa. Pierwszą reakcją było  podwyższenie gotowości niektórych jednostek wojskowych i innych służb mundurowych. Według nieoficjalnych doniesień na odbywającym się w Indonezji szczycie G20 prezydent Joe Biden poinformował  przywódców innych krajów, że pocisk który spadł w Polsce został wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą i jest mało prawdopodobne aby był to rosyjski pocisk manewrujący. Jak następnie  poinformował publicznie prezydent Andrzej Duda przyczyną wybuchu był najprawdopodobniej pocisk systemu przeciwlotniczego S-300, a wstępne oględziny wskazują, że nie doszło do eksplozji głowicy, lej był zaś efektem upadku rakiety,  być może połączonym z eksplozją paliwa silnika rakietowego.

Odnaleziony na terytorium Ukrainy zestrzelony pocisk manewrujący 3M-54 Kalibr.

17 listopada ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że rosyjskie siły zbrojne  wykonały za pomocą pocisków manewrujących mniejszy atak terytorium Ukrainy. Wykonany został przez dziewięć samolotów strategicznych Tu-95MS, które znad rejonu wołgodońskiego odpaliły 18 pocisków manewrujących Ch-101/Ch-555. Ich celem było przedsiębiorstwo w obwodzie dniepropietrowskim i obiekty przemysłu gazowego Ukrainy. Cztery pociski manewrujące zostały zniszczone w rejonie odpowiedzialności Dowództwa Powietrznego „Centrum” przez siły i środki Sił Powietrznych oraz obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych. Ponadto zestrzelono wszystkie pięć dronów uderzeniowych „Szahed-136”, które wleciały w ukraińską przestrzeń powietrzną z terytorium Białorusi. Na kierunku południowym obrona przeciwlotnicza dowództwa lotnictwa „Południe” zniszczyła dwa kierowane pociski rakietowe Ch-59 wystrzeliwane przez samoloty lotnictwa taktycznego.

W atakach na cele infrastrukturalne położone na mniejszej głębokości rosyjskie lotnictwo wykorzystuje pociski kierowane Ch-59 o zasięgu niespełna 300 km, które są przenoszone przez samoloty lotnictwa taktycznego.

Podsumowanie
W czasie  dotychczasowych ataków na infrastrukturę elektroenergetyczną Ukrainy, rosyjskie siły zbrojne użyły około 280 pocisków manewrujących. Ukraińska obrona powietrzna przypisała sobie zniszczenie 187 z nich. Za każdym razem Rosjanom udało się jednak trafić kilkanaście celów. Oznacza to, że na porażenie jednego celu Rosjanie zużywają średnio trzy lub cztery pociski. Ataki tego typu są  jednocześnie kosztowne, wartość pocisku Ch-101 szacuje się bowiem na Zachodzie (ze znacznym jednak zawyżeniem)  na ok. 13 mln USD, Ch-555 na ok. 7,5 mln USD, a Kalibra  na ok. 6,5 mln USD. Oznacza, to że koszt ataku na stację elektroenergetyczną może przewyższać wartość nowego obiektu tego typu, zbudowanego według standardów zachodnich. Dodatkowo pozostały rosyjski arsenał pocisków manewrujących Ch-101/555 oraz “Kalibr” szacuje się na ok. 500 pocisków, co oznacza, że rosyjski potencjał do ponowienia takich uderzeń nie jest wielki, zwłaszcza jeśli uwzględnić konieczność przeznaczenia części zapasów na ataki na cele innego rodzaju oraz zachowania niezbędnej rezerwy. Wobec wzmacniania ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, w tym nowoczesnymi zestawami IRIS-T SLM (drugi zostanie przekazany do końca tego roku, a dwa kolejne na początku przyszłego) oraz NASAMS (dostarczono dwa, zapowiedziano dostawę sześciu kolejnych), skuteczność rosyjskich uderzeń będzie coraz mniejsza. Jednocześnie głowice pocisków manewrujących o masie 400-450 kg nie zawsze są w stanie zniszczyć cały cel, a czasami przerwy w dostawach energii elektrycznej spowodowane są jedynie zerwaniem sieci energetycznych, co jest łatwe do naprawienia.  Państwa wspierające Ukrainę deklarują wszelką  pomoc w odbudowie jej systemu elektroenergetycznego. Suma powyższych czynników sprawia, że rosyjska kampania przeciwko infrastrukturze elektroenergetycznej w dłuższej perspektywie nie osiągnie zasadniczego celu, czyli długotrwałego paraliżu tego sektora państwa ukraińskiego.

 

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X