• Piątek, 17 maja 2024
X

Śmieci wyrzucone ze stacji kosmicznej spadły na dom?

Jak przyznała amerykańska agencja kosmiczna NASA trwa obecnie dochodzenie w sprawie domniemanego upadku kosmicznego pojemnika na śmieci, którego resztki miały uderzyć w prywatną posesję na Florydzie.

 


Do zdarzenia doszło w 8 marca w miejscowości Naples. Niezidentyfikowany obiekt przebił się wówczas przez dach i podłogę domu należącego do Alejandro Otero. Chociaż nie zostało to jeszcze oficjalnie stwierdzone najbardziej prawdopodobnym kandydatem, który na szczęście wyrządził tylko szkody materialne, jest kawałek pojemnika ze śmieciami, który został wyrzucony z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) na niskiej orbicie okołoziemskiej.

Wypełniona zużytymi akumulatorów niklowo-wodorowych paleta EP9 wkrótce po wyrzuceniu z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Metalowy cylinder, który niedawno uderzył w prywatny dom na Florydzie, może być pozostałością po wejściu do atmosfery tej właśnie palety.

W marcu 2021 roku astronauci na pokładzie ISS wykorzystali dostarczone przez Kanadę robotyczne ramię, aby wyrzucić w przestrzeń kosmiczną wyjątkowo duży ładunek odpadków. Był to pojemnik o nazwie Exposed Pallet 9 (EP9), o którym mówiono, że jest to najcięższy obiekt, jaki kiedykolwiek wyrzucono ze stacji kosmicznej. Pojemnik był wypełniony zużytymi akumulatorami niklowo-wodorowymi o masie 2630 kg. Baterie zostały przywiezione na ISS przez japoński transportowy statek kosmiczny serii HTV. Niestety po zawieszeniu w maju 2020 roku programu lotów HTV nietypowa paleta EP9 nie mogła się pomieścić w ładowni żadnego innego powracającego na Ziemię statku. Dlatego NASA zdecydowała się po prostu wyrzucić zbędne baterie za burtę. Amerykańscy naukowcy uspokajali wówczas, że śmieci najpierw będą krążyć wokół Ziemi od dwóch do czterech lat, zanim nie spłoną bezpiecznie w atmosferze.

Japoński pojazd transportowy HTV-9, podczas zbliżania się do ISS w maju 2020 roku. To właśnie podczas dziewiątej i ostatniej misji tego statku na ISS przywieziono paletę z bateriami, którą później po prostu wyrzucono, bo nie mieściła się do innych pojazdów.

Zarówno NASA jak i Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) ściśle monitorowały lot palety EP9. Obliczenia ESA wskazywały, że przytłaczająca większość zużytych baterii powinna ulec spaleniu podczas przedzierania się przez atmosferę. Przetrwać miała tylko znikoma część ładunku z pojemnika, a szacowane prawdopodobieństwo trafienia tych resztek w tereny zamieszkałe było znikome. Problem w tym, że ponowne wejście kosmicznego obiektu w atmosferę zajmuje wiele minut, podczas których obiekt jest poddawany olbrzymim obciążeniom dynamicznym i cieplnym, przez co z reguły ulega większej lub mniejszej fragmentacji. Uwalniane stopniowo odłamki rozrzucane są więc wzdłuż trajektorii lotu na odcinku o długości setek kilometrów.

Stacja kosmiczna ISS zasadniczo korzysta z zasilania solarnego, ale potrzebuje również baterii, kiedy wchodzi w cień Ziemi. Okres zacienienia wynosi 35 minut, podczas gdy pełna orbita zajmuje 90 minut.

W przypadku EP9 ładunek był złożony z 350 cylindrycznych baterii, których obudowa była wykonana z Inconelu — superstopu niklowo-chromowego o wysokiej wytrzymałości, często stosowanego w konstrukcjach lotniczych. Jeśli zostanie potwierdzone, że znalezione na miejscu zdarzenia cylindryczne szczątki pochodzą z ISS, właściciel domu może spróbować dochodzić odszkodowania. Jest to teoretycznie możliwe na podstawie postanowień Traktatu Narodów Zjednoczonych o przestrzeni kosmicznej oraz rozszerzającej go Konwencji o międzynarodowej odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X