• Piątek, 1 marca 2024
X

Bunkier PRO – nie tylko strzelnica

Dlaczego Bunkier? To proste, dlatego, że lokalizację strzelnicy stanowi schron pod budynkiem, który wygląda jako żywo jak bunkier. Tak, wiemy, że to błędna nazwa, a prawidłowo jest schron czynny i bierny, ale w potocznej mowie tak się przyjęło, no to tak zostało.

Strzelnica istniej już od pięciu lat, a sklep znajdujący się koło niej w styczniu skończy rok. Przez ten czas, oprócz zorganizowania i modernizowania obiektu oraz otworzenia sklepu prowadziliśmy (i prowadzimy nadal) klub strzelecki, który obecnie liczy ponad 800 członków. Co ciekawe i z czego jesteśmy dumni, są to strzelcy dosłownie z całej Polski – potrafią przyjeżdżać do nas na zawody nasi klubowicze ze Szczecina czy Zakopanego.

Dlaczego? Być może dlatego, że tworząc klub nie chcieliśmy mieć kolejnego klubu „ą, ę, bułkę przez bibułkę”, gdzie są zaporowe warunki wejścia, a całość uznawana jest za „elitarną”. Nie chcieliśmy mieć też klubu korespondencyjnego, którego członkowie nawet się nie znają, a okazji do spotkań za wiele nie ma, tym bardziej, że sami członkowie zainteresowani są tylko członkostwem, a nie spotkaniami czy wspólnymi startami w zawodach.

Postawiliśmy zatem na luźną atmosferę i – przede wszystkim – dobrą zabawę. A jak wiadomo, bawiąc można uczyć, więc nasi adepci, dopiero zaczynający przygodę ze strzelectwem, są przygotowywani przez naszych instruktorów naprawdę kompleksowo. Staramy się wypuszczać spod naszych skrzydeł świadomych strzelców: uczymy ich kultury posiadania broni, zniechęcamy do noszenia albo uczymy tego, co trzeba, jeśli rzeczywiście chcą/muszą nosić, ergo – staramy się, by byli oni świadomi, z czym wiąże się posiadanie, a przede wszystkim noszenie broni i tego, że posiadanie przy sobie „klamki” to nie jest złoty środek na rozwiązanie każdej sytuacji, który zadziała niczym różdżka Harry’ego Pottera.

Nie jesteśmy jednak wszystkowiedzącymi omnibusami i znamy swoje ograniczenia, dlatego część szkoleń „outsorsingujemy” zaprzyjaźnionym i sprawdzonym firmom zewnętrznym, które zrobią to na wyższym poziomie, niż my bylibyśmy wstanie. Po prostu nie chcemy wciskać szkolonym ciemnoty, bo mają się szkolić, a nie łykać kit.

Organizujemy też szkolenia z prawnikami, psychologami, psychiatrami, bo strzelectwo i posiadanie broni to nie tylko samo strzelanie i broń. Staramy się jak najwięcej wtłoczyć do głów klubowiczów i przekazać im jak najwięcej rzetelnej wiedzy.

Oczywiście nie zaniedbujemy także szkoleń „medycznych”, z pierwszej pomocy i tzw. TC3, bo uważamy, że to jest absolutna podstawa w wyszkoleniu przyszłego strzelca czy posiadacza broni, nawet ważniejsza od trafiania w dziesiątkę.

W większości szkolenia są ograniczone tylko do klubowiczów, choć czasem, ale rzadko, robimy wyjątki. Nie chwalimy się także szeroko szkoleniami przez fotorelacje na społecznościówkach, ale nie znaczy to, że ich nie robimy. Robimy, ale uważamy, że szkolenie jest ważniejsze niż zdjęcia z niego czy chwalenie się nim publicznie, więc angażujemy się przede wszystkich w nauczanie, a ie robienie zdjęć – musicie nam to wybaczyć.

Poza szkoleniami robimy także zawody, ale trudno Wam będzie wśród nich znaleźć takie klasyczne, strzelane zza stoliczka z jednej ręki, choć i takie zdarza nam się robić. Preferujemy zawody dynamiczne i taktyczne, wymagające wysiłku i ubrudzenia się, czyli wyjścia ze strefy komfortu. Jako że podchodzimy do wszystkiego z dystansem, to nasze zawody i tory na nich mają na ogół dość oryginalne nazwy: Hydrozagadka z torem „Zdejm kapelusz” (z dedykacją dla Olka), Niebać Covid z torami „Halo! Sanepid?” czy „Strefa czerwona” (domyślacie się, kiedy były one organizowane, prawda?) Droga na Duszanbe i tor „Doctor, doctor” (gimby nie znajo, ale starsi chyba skojarzą bez problemu, do czego nawiązywaliśmy, prawda?), Pokaż lekarzu, co masz w garażu i tor „Tachykardia” czy Walentynki BDSM z bardzo fajnym torem z glory hole z pewną dawną gwiazdą, a na koniec zawody Czerwony Kapturek i tor „Koszmar influencera”. Czy się to komu podoba, czy nie – tak już mamy.

Celem tych zawodów jest przede wszystkim dobra zabawa w luźniej, koleżeńskiej atmosferze, ale starty mają stanowić także formę edukacji strzeleckiej. Niezależnie od poziomu strzeleckiego ogarnięcia każdy znajdzie coś dla siebie – i wyjadacze i rookies. Chodzi po prostu o to, żeby ruszyć zadek i zacząć pracować z bronią dynamicznie, na różnych odległościach, w różnych postawach (niekoniecznie komfortowych), trzymania kątów, poruszania się i pokazać strzelcom, że odległości rzędu 10-20 m od celu też potrafią być wymagające i bezwzględnie obnażyć ich niedoskonałości.

Staramy się nauczyć klubowiczów: respektu, umiejętności oceny własnego poziomu, braku zbytniego zaufania do urządzeń i otoczenia oraz tego, jak wiele trzeba pracy z samym sobą czy z dobrym instruktorem, aby podnieść poziom swoich umiejętności. Chcemy sprawić, aby byli świadomymi posiadaczami broni i byli bezpieczni dla siebie i otoczenia.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X