• Piątek, 3 lutego 2023
X

Zaolzie – klęska tyłów? Część 1. Przygotowania

Współcześnie w dyskusji dotyczącej włączenia części Śląska Zaolziańskiego do Rzeczpospolitej w październiku 1938 roku rozważany jest przede wszystkim wątek polityczny. Zdania historyków są na tym polu bardzo podzielone, szczególnie, że polska akcja na Zaolziu realizowana była równolegle do opisywanych szeroko działań niemieckich oraz w cieniu decyzji podjętych w trakcie konferencji monachijskiej. Szeregu publikacji doczekała się oczywiście tematyka wojskowa, szczególnie ewentualna bojowa sfera operacji rewindykacyjnej. Koncentracja uwagi na problemach uzbrojenia czy studiach obejmujących planowane ofensywne działania WP zdominowały inny, równie istotny, element obecności sił polskich na Śląsku Cieszyńskim. Mowa o szerokim organizacyjnym i logistycznym przygotowaniu SGO „Śląsk” (Grupy) do funkcjonowania na opisanym obszarze oraz odziaływaniu tej sfery na rzeczywistą zdolność skoncentrowanych związków taktycznych do wykonywania powierzanych im zadań polityczno-wojskowych. W świetle zachowanych dokumentów archiwalnych to właśnie praca tzw. tyłów, a nie sama liczba dział czy czołgów, stanowiła o powodzeniu poszczególnych akcji wojskowych, czy o ogólnej gotowości Grupy. Przywołane w poniższym tekście spostrzeżenia dotyczące tej sfery funkcjonowania głównych broni mają charakter zróżnicowany. W części dotyczą spraw jednostkowych, które pozornie uznać można za błahe. Z drugiej jednak strony szereg uwag i wniosków przewija się przez przywoływane w artykule meldunki bez względu na rodzaj broni czy okres czasu. W opinii autora świadczy to o powszechności i istotności danego problemu w skali całego WP.

Manewry międzydywizyjne prowadzone w rejonie Łucka między 9 a 19 września 1938 roku, nazywane popularnie manewrami wołyńskimi, były jednym z największych przedsięwzięć wojskowych, jakie zrealizowało WP w okresie międzywojennym. Pod względem skali, jak i ćwiczonych zagadnień, stanowiły nie tylko pokaz siły militarnej, ale również istotną deklarację polityczną. Udział w nich brała m.in. 21. Dywizja Piechoty Górskiej (21. DPG), czy zdobywająca kolejne szlify zmotoryzowana 10. Brygada Kawalerii (10. BK). Równolegle na ćwiczeniach w rejonie Gorlic znajdowała się inna wielka jednostka – 23. DP, o której będzie jeszcze mowa.

W tym samym czasie naczelne polskie władze wojskowe, z Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych marsz. Edwardem Śmigłym-Rydzem jak i szefem Sztabu Głównego gen. bryg. Wacławem Stachiewiczem na czele, rozpatrywały różne warianty działań wobec ČSR. Poza posunięciami dyplomatycznymi przewidywano również akcję wojskową, której podstawą miały się stać już ukompletowane i będące w niemal natychmiastowej gotowości do działania jednostki ćwiczące w południowo-wschodnich rejonach kraju. 19 września w Łucku odbywała się kończąca ćwiczenia oficjalna defilada. W tym czasie decyzja o przerzucie wybranych wielkich jednostek w rejon Śląska Cieszyńskiego była już ugruntowana.

Rozkaz przesunięcia pierwszych oddziałów nad południowo-zachodni odcinek graniczny wydano tego samego dnia popołudniu. Następnego dnia, zgodnie z nowymi rozkazami, jaki napłynęły z Warszawy, załadunek na transporty kolejowe rozpoczęły 21. DPG i 10. BK. Nieco później to samo polecenie otrzymała 23. DP oraz Wielkopolska BK. Powyższym oddziałom nie zezwolono nawet na krótki powrót do macierzystych garnizonów, a transporty objęto tajemnicą wojskową. Pierwsze dwie wielkie jednostki dotarły nad południową granicę między 21 a 22 września, kolejne 2–3 dni później. Co ważne, funkcjonowały one w tym czasie w ramach organizacji ćwiczebnej. Oznaczało to z jednej strony podwyższone, względem czasu pokoju, stany liczbowe (powołani na ćwiczenia rezerwiści) z drugiej zaś ograniczone wyposażenie i uzbrojenie obliczone dla potrzeb doskonalenia bojowego rzemiosła, ale nie regularnej walki.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X