• Czwartek, 30 maja 2024
X

Białoruskie śmigłowce nad Polską

Wtargnięcie rankiem 1 sierpnia nad polskie terytorium w rejonie Białowieży dwóch białoruskich śmigłowców miało wedle doniesień medialnych miejsce na głębokość około dwóch kilometrów, a dwa śmigłowce Mi-8 i Mi-24 przebyły nad naszym terytorium dystans poniżej 10 kilometrów. Przy prędkości przelotowej śmigłowca Mi-8 wynoszącej 225 km/h można szacować, że incydent trwał poniżej trzech minut. W czasie pokoju to czas zbyt krótki, aby podjąć jakąkolwiek adekwatną reakcję.

Należy przede wszystkim mieć świadomość, że w Polsce służby mundurowe nie działają według sposobu „strzelamy, a później pytamy”, ale  według przepisów prawa, w tym prawa międzynarodowego. Obowiązują je zatem odpowiednie procedury przechwycenia statku powietrznego naruszającego granicę, przede wszystkim zakładające błąd nawigacyjny popełniony przez załogę. W pierwszej kolejności należy w takim przypadku wystosować wezwanie drogą radiową do zmiany kursu lub lądowania. Następnie stosowane jest przechwycenie przez myśliwce, a w przypadku wyraźnego ignorowania poleceń ostrzegawcze ostrzelanie. Incydent nie miał charakteru zbrojnej napaści oraz nie stwarzał innego rodzaju zagrożenia, nie zachodziły więc przesłanki do zestrzelenia naruszycieli.

Adekwatną reakcją na zaistniały incydent jest wezwanie białoruskiego ambasadora i protest na drodze dyplomatycznej, ponieważ incydent wygląda na załamanie przez stronę białoruską jednych i wykorzystanie pewnych bezwładności innych procedur prawa międzynarodowego, celem osiągnięcia własnych celów. Naruszenie naszej przestrzeni powietrznej należy bowiem postrzegać jako element gry strony białoruskiej, która ewidentnie działa pod wpływem Federacji Rosyjskiej, starając się eskalować niepokoje na granicy.

Można zakładać, że zaistniałe na granicy incydenty mają na celu wywołanie nadmiernie agresywnej reakcji Polski i być może sprowokowanie na tej drodze izolacji naszego kraju w ramach NATO. Przede wszystkim jednak szeroki rozgłos z jakim spotyka się tego typu incydent, stwarza argument dla środowisk niechętnych pomocy wojskowej udzielanej przez Polskę Ukrainie. Chodzi o podbicie narracji typu „oddajemy uzbrojenie, którego sami potrzebujemy”, która trafia do części społeczeństwa niezorientowanej w sytuacji międzynarodowej, do której przemawia przekaz polegający na uproszczeniu szczegółu do poziomu zafałszowania ogółu.

Wielozadaniowy samolot bojowy Eurofighter Typhoon włoskich Sił Powietrznych, które wystawiły kontyngent stacjonujący od końca lipca do listopada 2022 roku w 22. Bazie Lotniczej na lotnisku w Malborku.

Jesteśmy tymczasem chronieni w wystarczającym stopniu przez komponenty wojsk sojuszniczych, które rozmieściły przy naszej granicy nowoczesne systemy obrony powietrznej oraz prowadzą lotnicze patrole bojowe, w ramach których wzdłuż wschodniej flanki NATO wysyłanych jest w ciągu doby około 50 samolotów bojowych, wspierających je tankowców i samolotów rozpoznania i dowodzenia.

Oczywiście w czasie wojny reakcja systemu obrony powietrznej jest zdecydowanie szybsza, obrona przeciwlotnicza działa bowiem w trybie automatycznym lub półautomatycznym, co sprawia, że obcy statek powietrzny natychmiast po wykryciu stałby się celem. W takich warunkach podobne rajdy są niezwykle ryzykowne, co widać na przykładzie wojny w Ukrainie, gdzie obecnie rosyjskie śmigłowce nie przekraczają linii frontu, pomimo że strona ukraińska generalnie nie dysponuje tak zaawansowanym sprzętem obrony powietrznej jaki broni naszego kraju.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X