

11 sierpnia, około godziny 8 rano, na Morzu Zachodniofilipińskim doszło do zderzenia okrętu Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej i jednostki patrolowej Chińskiej Straży Przybrzeżnej. Kuriozalny incydent nastąpił, gdy obie jednostki równocześnie próbowały staranować filipiński patrolowiec. W efekcie same doznały uszkodzeń, nie wyrządzając żadnego uszczerbku swojej niedoszłej ofierze.
Jak poinformował rzecznik Filipińskiej Straży Przybrzeżnej, Commodore Jay Tarriela, chiński patrolowiec doznał poważnych uszkodzeń dziobu i stał się niezdatny do żeglugi. Mimo agresywnego zachowania ze strony Chińczyków, filipińska załoga zaoferowała pomoc poszkodowanym, w tym opiekę medyczną dla ewentualnych rannych, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
Do kolizji doszło około 10,5 mili morskiej na wschód od rafy Scarborough Shoal, która znajduje się w wyłącznej strefie ekonomicznej Filipin, ale od 2012 r. jest pod kontrolą Chin. Filipińskie jednostki patrolowe BRP Suluan i BRP Magbanua towarzyszyły statkowi rybackiemu MV Pamamalakaya, który miał zamiar dokonać połowu w spornym rejonie. Wówczas do akcji przystapily dwie jednostki chińskie: patrolowiec CCG 3104 oraz niszczyciel Guilin.
Między innymi BRP Suluan został zaatakowany przez CCG 3104 armatką wodną, ale umiejętności załogi pozwoliły mu skutecznie uniknąć trafienia. W tym samym czasie BRP Magbanua osłaniał cywilny statek rybacki, który pospiesznie opuścił niebezpieczny rejon.
Chińczycy skupili się zatem na BRP Suluan, wykonując wokół niego niebezpieczne manewry, które w końcu doprowadziły do przypadkowej kolizji. Kapitan niszczyciela Guilin prawdopodobnie próbował zepchnąć filipińską jednostkę z obranego kursu poprzez szybkie przepłyniecie swoim znacznie większym okrętem wzdłuż lewej burty BRP Suluan. Jednocześnie do taranowania filipińskiego patrolowca z lewej burty przystąpił CCG 3104.
Filipińska załoga wykonała szybki unik, przez co oba ataki okazały się chybione. W rezultacie CCG 3104 uderzył w bok własnego niszczyciela i spoczął bezwładnie na wodzie ze zmiażdżonym dziobem. Niszczyciel okazał się dużo odporniejszy na uszkodzenia i ma tylko wgniecioną burtę, a także zachował pełną manewrowość.

















