

70 lat temu, 8 lutego 1956 roku, brytyjskie Królewskie Siły Powietrzne (Royal Air Force, RAF) straciły w ciągu kilku minut sześć myśliwców odrzutowych Hawker Hunter F.1. Jeden z pilotów zginął. W tamtych czasach wypadki w lotnictwie wojskowym były niemal codziennością, ale jednoczesna utrata w warunkach pokoju aż sześciu samolotów czyni to wydarzenie wyjątkowym.

Hawker Hunter F.1 – 8 lutego 1956 roku brytyjskie Królewskie Siły Powietrzne (Royal Air Force, RAF) straciły w ciągu kilku minut sześć takich myśliwców. Jeden z pilotów zginął.
Samoloty należały do Day Fighter Leader Squadron (DFLS) z Central Fighter Establishment (CFE) z bazy RAF West Raynham w Norfolk. Tego dnia o 10.50 wystartowało osiem Hunterów w celu odbycia ćwiczebnej walki powietrznej „czterech na czterech” na wysokości 13 700 metrów. Dziesięć minut później pogoda w rejonie West Raynham pogorszyła się znacznie, więc o 11.10 samoloty zostały skierowane przez kontrolera naziemnego do leżącej około 32 km na południe bazy RAF Marham. Tam także napotkały mgłę, deszcz i nisko wiszące chmury (podstawa chmur 180 m, widzialność pozioma 730–914 m).

Wrak Huntera F.1 (WT629/T). Jego pilot Sqn Ldr W. Ives katapultował się i wylądował na spadochronie.
W rezultacie tylko dwa Huntery z pierwszej pary zdołały wylądować na lotnisku – pierwszy o 11.32, a drugi krótko po nim. Pilot jednego z Hunterów (nr ewid. WW603, oznaczenie taktyczne G) Flt Lt B. Watford zdołał zejść poniżej podstawy chmur i dostrzec pas startowy, ale zbyt późno, aby wylądować. Samolot przeleciał nad pasem i w tym momencie jego silnik zgasł z braku paliwa. Pilot wylądował awaryjnie ze schowanym podwoziem w niewielkiej odległości za pasem startowym, nie odnosząc obrażeń.

Hunter F.1 (WW603/G) pilotowany przez Flt Lt B. Watforda wylądował awaryjnie za pasem startowym w bazie RAF Marham; pilot przeżył.
Pozostali piloci nie byli w stanie zejść na tyle nisko, aby zobaczyć lotnisko. Czterech z nich – Sqn Ldr W. Ives (WT629/T), Lt Cdr N.R. Williams (WT639/N), Flt Lt J.A. MacPherson (WW633/H) i Flt Lt M.J. Norman (WW639/X) – wzniosło się więc na większą wysokość i po wyczerpaniu paliwa w samolotach katapultowało się w rejonie miejscowości Swaffham. Wszyscy wylądowali na spadochronach bez obrażeń. Niestety ostatni Hunter (WW635/L) rozbił się kilka kilometrów od pasa startowego – jego pilot Sqn Ldr Richard A. Tumilty zginął w szczątkach maszyny. Samoloty, które spadły, nie wyrządziły żadnych szkód na ziemi.














