• Środa, 5 października 2022
X

Wymiana ognia na granicy armeńsko-azerskiej

13 września, o godzinie 00:05 w nocy czasu lokalnego, jednostki sił zbrojnych Azerbejdżanu rozpoczęły intensywny ostrzał pozycji ormiańskich z moździerzy, artylerii rakietowej i dział dużego kalibru w kierunku Goris, Sotk i Jermuk. W ciągu dnia Azerbejdżan nadal używał artylerii, moździerzy, bezzałogowych statków powietrznych TB2 i Harop rozszerzając zakres ostrzału o kolejne miejscowości, w tym Vardenis, Artanish, Ishkhanasar i Kapan (pełny wykaz na mapie poniżej). Warto zwrócić uwagę, że mowa tutaj o terenach w granicach Armenii, co do których Azerbejdżan nie wysuwa żadnych roszczeń.

Atakowana przez siły azerskie była zarówno infrastruktura wojskowa, jak i cywilna. Rząd w Erywaniu utrzymuje, że mimo zaobserwowanych prób wdarcia się niewielkich grup wojsk azerskich na teren Armenii nie doszło do przekroczenia granicy państwowej. Silny ostrzał Ormian miał powstrzymać azerskie wojska przed zajęciem nowych obszarów i zmusił je do powrotu na pozycje wyjściowe. Około południa Armenia potwierdziła, że straty własne w zabitych sięgnęły 49 żołnierzy a przynajmniej jeden trafił do niewoli. Rannych miało również zostać około 80 cywilów. Azerbejdżan wieczorem 13 września przyznał się do utraty 42 zabitych żołnierzy i 8 funkcjonariuszy służby granicznej. Przed końcem dnia wymiana ognia znacząco zelżała, ale jeszcze całkowicie nie wygasła,  można więc  spodziewać się wzrostu liczby ofiar po obu stronach.

Przedstawiona przez MSZ Armenii mapa miejscowości, które 13 września znalazły się pod azerskim ostrzałem.

Oficjalnie powodem rozpoczęcia punkowych uderzeń ogniowych przez wojska Azerskie miała być prowokacyjna postawa Ormian. Żołnierze Armenii zostali oskarżeni o minowanie przygranicznych dróg, którymi poruszały się azerskie patrole. Przy założeniu, że opisana sytuacja faktycznie miała miejsce, reakcję rządu w Baku można ocenić jako zdecydowanie przesadzoną. Ewidentnie znaleziono jedynie pretekst do eskalacji działań bojowych, choć zasadniczy cel polityczny tej akcji pozostaje niejasny.

Warto zauważyć, że po odbytym 31 sierpnia br. spotkaniu przywódców Armenii i Azerbejdżanu w Brukseli nastąpić miała intensyfikacja rozmów pokojowych pomiędzy zwaśnionymi stronami. Punkt wyjścia do negocjacji niezmiennie stanowi tzw. Trójstronne Porozumienie, które zakończyło drugą wojnę karabaską z 2020 roku. Mimo upływu niemal dwóch lat od podpisania tego dokumentu, stanowiącego de facto akt kapitulacji strony ormiańskiej, zapisane w nim postanowienia w wielu miejscach nie zostały zrealizowane przez rząd w Erywaniu. Dotyczy to takich kluczowych kwestii jak rozbrojenie ormiańskich oddziałów w Karabachu, czy utworzenia wolnego korytarza z Azerbejdżanu do azerskiej eksklawy w Nachiczewanie.

Najwyraźniej strona azerska nie była zadowolona z postępów w negocjacjach i postanowiła wywrzeć większą presję na dużo słabszym przeciwniku poprzez eskalację konfliktu. Wykorzystano przy tym uwikłanie Rosji w przeciągającą się wojnę na Ukrainie, zatem tej chwili Armenia nie może liczyć na realną wojskową pomoc ze strony najważniejszego sojusznika. W ostatnich miesiącach Rosjanie wręcz zredukowali stacjonujące w Armenii i Karabachu kontyngenty wojskowe, aby skierować je do walki na Ukrainie. Znacząco ograniczyło to repertuar możliwych środków nacisku na Azerbejdżan. Na dodatek niekorzystny dla Rosji przebieg tzw. „wojskowej operacji specjalnej” oraz bierność wojsk rozjemczych w Karabachu przyczyniły się do ogólnego upadku prestiżu Moskwy wśród krajów Zakaukazia.

Rosyjskie siły rozjemcze, które wprowadzono na sporne tereny Górskiego Karabachu na mocy podpisanego 9 listopada 2020 roku tzw. Trójstronnego Porozumienia.

Kiedy 3 sierpnia znowu doszło do wymiany ognia, a wojska azerskie przesunęły linię frontu na swoją korzyść zajmując kilka wzgórz, premier Armenii Nikol Paszynian stwierdził, że nastąpiła konieczność poszukania alternatywy dla rozmieszczonych w Górskim Karabachu, rosyjskich sił rozjemczych, ponieważ nie wypełniają one zadań, dla których je tam przysłano. Premier Paszynian wymienił przy tym poprzednie przypadki rażącego łamania zawieszenia broni przez Azerbejdżan, czemu oddziały rosyjskich „wojsk pokojowych” nie potrafiły lub nie chciały zapobiec:

Zdobycie przez Azerbejdżan wsi Khtsaberd i Khin Tager 11 grudnia 2020 r. oraz wzięcie do niewoli żołnierzy ormiańskich w obecności i z pominięciem rosyjskich sił pokojowych, a następnie zdobycie wioski Parukh w Górskim Karabachu z 24 marca 2022 r., ponownie w obecność rosyjskich sił pokojowych, oraz coraz częstsze łamanie reżimu zawieszenia broni na linii styku, przypadki fizycznego i psychicznego zastraszania Ormian z Górskiego Karabachu w obecności sił pokojowych są po prostu niedopuszczalne.

Wspomniane akcje Azerów miały wówczas ograniczone cele taktyczne, kończyły się najdalej po jednym lub dwóch dniach, a ich charakter był ewidentnie demonstracyjny. Dlatego można pokusić się o prognozę, że również obecna intensyfikacja działań bojowych nie powinna przerodzić się w kolejną wojnę na pełną skalę. Za to Armenia ponownie została zmuszona do podjęcia rozmów pokojowych na gorszych warunkach, ponieważ na odbytym wieczorem 13 września nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Zbiorowego OUBZ, na którym omówiono sytuację na granicy armeńsko-azerskiej, państwa sojuszu postanowiły nie udzielać Erywaniowi pomocy wojskowej.

Reklama

Najnowsze czasopisma

Zobacz wszystkie
X
Facebook
Twitter
X

Dołącz do nas

X